sobota, 13 maja 2017

LODZIARZ - Wymrażany Wheat Wine z Browaru Spółdzielczego



Równo dwa dni temu zawitał do mnie Lodziarz. Szkoda, że nie lodziara…, ale darowanemu koniowi sami wiecie czego się nie robi ;) Poza tym, ciekawe co by na to powiedziała moja żona?
Lodziarz to kolejne, trzecie już wymrażane piwo z Browaru Spółdzielczego (pierwsze dwa to Lodołamacz oraz Królowa Lodu). Widać, że w Pucku pokochali ten „sport” na dobre, a ich cechą rozpoznawczą ma być właśnie seria piw wymrażanych. Po pierwszych dwóch sądzę, iż bez obaw można sobie zęby ostrzyć na każde kolejne piwo z tego cyklu.
Lodziarz to wymrażane Wheat Wine, czyli takie Barley Wine, tylko że z dodatkiem słodu pszenicznego. Oczywiście nie jest to pierwsze tego typu piwo w Polsce, ale trzeba przyznać, że jak dotąd bardzo mało browarów zdecydowało się na taki krok. No, a Browar Spółdzielczy może pochwalić się obecnie już drugim ‘winem pszenicznym’! (pamiętacie Kotwiczne?). Barli łajnów jest u nas od cholery, a łit łajnów wciąż nieproporcjonalnie mało. Zdecydowanie zbyt mało.
Butelka ma inny kształt niż poprzednio, ale etykieta na szczęście została utrzymana w dotychczasowej, super ekstra odlotowej konwencji. Sztosik jak się patrzy :D Ten oczojebny różowy kolor może nie za specjalnie tu pasuje, ale pal licho. Niech im będzie… Etykieta zrobiona z materiału i wyhaftowana srebrną nicią – to info dla sklerotyków lub zupełnie świeżutkich kraftopijców, co dopiero wczoraj przestali żłopać Tyskie ;) 


Piwo jest wyraźnie mętne, ciemno miedziane, w zasadzie to chyba nawet takie brunatne poniekąd. Piany brak, podobnie jak wysycenia.
W smaku czuć, że to prawdziwy mocarz, nielichy zawodnik. Ciecz jest gęsta i lepka jak Lotos Mineralny, czy inny Castrol. Tego się nie pije – to się sączy! Płyn leniwie przeciska się między zębami, by z wolna sączyć się w dół przełyku. Totalnie oblepia wszystko co napotka na swojej drodze. Coś niesamowitego. Istny syrop. Likier jakiś. Czuć opiekaną słodowość, ogrom karmelu i cukru kandyzowanego. Tłem suną tosty, przypieczona skórka chleba, zioła oraz przyjemnie rozgrzewające akcenty miodowe. Początkowo sądziłem, że będzie strasznie słodko, lecz finisz nie jest jednak zbyt słodki za sprawą ziołowo-chmielowej goryczki, która dosyć nieźle wywiązuje się ze swej roli. Goryczka wchodzi z buta – nagle i niespodziewanie, w zasadzie nie zalega. Jest krótka i całkiem przyjemna. Alkohol jest świetnie ułożony, szlachetny. Nic nas tu nie gryzie, nie piecze, nie pali. Co jedynie lekko grzeje od środka. Smaczne to jest. Idealne na długie zimowe wieczory przy kominku i fajnym filmie (ale to dopiero za minimum pół roku).

Czas na małe wąchanko. Aromat jakoś strasznie nie bucha ze szkła, z drugiej jednak strony nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać, by go poczuć. W tym elemencie jest bardzo podobnie co w smaku. Jest słodko, miodowo, karmelowo, wybitnie słodowo z lekką dozą opiekanych klimatów. Jest jasne pieczywo, skórka chleba, subtelne muśnięcie tostem oraz chmielem. Uwaga, uwaga! Z tła wyłapałem jakieś suszone owoce. Stawiam na suszone daktyle, rodzynki i morele. Całkiem miły akcent muszę przyznać. Zawsze to jakieś urozmaicenie, bo trzeba sumiennie skonstatować, że całość jest dosyć jednostajna. Niewiele się tu dzieje, ale po wymrażaniu niektóre aspekty zostają po prostu wykastrowane. To normalne. Mimo stosunkowo prostego profilu zapachowego piwo pachnie nader przyjemnie :) Alko jest świetnie ukryte i ułożone. W ciemno stawiałbym na jakieś 8%, a tu jest grubo ponad 12…
Pełnia smaku Lodziarza rozrywa kubki smakowe na strzępy. Piwo jest okrutnie treściwe, likierowe, słodkawe, lecz finiszuje całkiem fajną i szlachetną goryczką. Tak więc balans można uznać za udany. Gęstość oraz lepkość tegoż napitku to jego niepowtarzalne walory. Nie wiem ile jest tu ballingów, ale piwo wydaje się być jeszcze bardziej gęste niż Kotwiczne. Naprawdę jest syropowate, oleiste, bardzo esencjonalne, ulepkowate. Jego smak czuć nawet 10 minut po przełknięciu! Piwo pije się wolno, ale to zrozumiałe. Przy niemal trzynastu voltach pośpiech jest niewskazany ;p
Kolejny udany eksperyment w wykonaniu Browaru Spółdzielczego. Do wymrożenia bez wątpienia został jeszcze Doppelbock i porter bałtycki, może jeszcze Wee Heavy, Old Ale, ale co dalej? Czym ekipa z Pucka zaskoczy nas za rok lub dwa? Wymrażanym Witbierem?
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK. 12,7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 28.02.2018
BROWAR SPÓŁDZIELCZY

4 komentarze:

  1. cena w ich pubie w Gdańsku to 30zł za butelkę 0,33l
    tak z ciekawości ocena 8/10 - można jakoś uzasadnić, bo nie znalazłem w tekscie żadnych ważnych spostrzeżeń obniżajacych ocene. takie - wszystko dobrze 3+ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zapoznać się z zakładką "Skala Ocen" :)

      Usuń
    2. 9 jest oceną dyskusyjną, bo niektórych piw się nie da pić ile wlezie albo wlezie bardzo mało :)

      Usuń
  2. a i zabutelkowano 250 butelek, nie ma wersji beczkowej. ogolnie uwarzono 100L tego trunku. t. stały bywalec spółdzielczego.

    OdpowiedzUsuń