poniedziałek, 28 grudnia 2015

KRAINA WELESA

Końcówka roku obrodziła nam w mocarne i rozgrzewające RISy. Nagle niemal każdy browar zapragnął mieć w swojej ofercie czarnego jak noc, niezwykle treściwego i tęgiego Russian Imperial Stouta. I nieważne, że często, gęsto są to wysoce niedoleżakowane wersje, którym niezmiernie daleko do ideału tego stylu, który sobie wyśnił konsument tuż po tym jak zobaczył na etykiecie magiczne trzy literki: RIS.
Wiele zarzutów padło między innymi na grudniową nowość od Peruna, która zowie się Kraina Welesa. Niedoleżakowanie wielu polskich RISów to jedna strona medalu, ale imperialny Stout o ekstrakcie 19% to już duży cios poniżej pasa, który mało kto jest w stanie wybaczyć. Generalnie wg BJCP piwo o takim ekstrakcie może już nosić miano RISa, ale mimo to wielu beer geeków poczuło się urażonym, bo spodziewali się co najmniej 5° Plato więcej. 
Moim zdaniem i jedni i drudzy mają rację, a prawda leży gdzieś pośrodku. Według wszelakich standardów Kraina Welesa jest RISem. Na etykiecie są widoczne parametry piwa, więc klient wie co kupuje, a jak mu nie pasuje, to przecież wcale nikt go nie zmusza do zakupu. 


Rzeczony trunek posiada iście królewską prezencję. Smoliście czarna i głęboka barwa świetnie komponuje się z beżową pianą, która jest niezwykle drobna, gęsta i zbita. Kolejnym jej atutem jest niespotykana żywotność – piana opada niezmiernie wolno, zostawiając umiarkowanie duże zacieki na szkle.
Piwo jest dość nisko wysycone, a ciała ma tyle na ile wskazuje zadeklarowany ekstrakt. Nie jest ani wodniste, ani tym bardziej jakoś szalenie pełne w smaku. Pierwszy akord należy tutaj do łagodnej kawusi, podsyconej nieco lekko palonymi słodami i szczyptą przyjemnej czekolady, która rozwija skrzydła dopiero w drugim akordzie. Oprócz niej mamy tu jeszcze trochę karmelu, odrobinkę suszonych owoców i kapkę popiołu w głębi. Finisz został wypełniony niezbyt mocną, acz wyraźną paloną goryczką, która nosi wszelkie znamiona szlachetności. Jest krótka, ale skuteczna. Robi co do niej należy i szybko zmyka w kąt. Piwo nie jest tak gęste i wyklejające jak większość tego typu napitków, aczkolwiek podoba mi się jego wielowątkowość i dobry balans.

Aromat jest dosyć wyraźny, ale chyba nie tak bogaty, jak można by sobie to wyobrażać. Główni aktorzy, czyli niezbyt mocna kawa i umiarkowana paloność nieźle dogadują się z subtelną ilością czekolady i prażonych słodów. W tle doszukałem się także niewielkiej dawki popiołu, szczypty suszonych owoców oraz kilku gram alkoholu, który od razu zaznaczam – nie jest jakoś szczególnie dokuczliwy, choć dosyć wyraźny. No, na pewno nie jest to czekoladowo-owocowy likier (czyt. rasowy RIS), ale daleko mu także do typowego obrazu nędzy i rozpaczy.
Piwo ma średnią pełnię smaku, jest dobrze zbalansowane i umiarkowanie treściwe. Słodyczy nie ma zbyt wiele, a w jej miejsce bardzo szybko pojawia się niezwykle skuteczna i całkiem przyjemna goryczka. Pijalność także można zaliczyć do atrybutów, bowiem Krainę Welesa pije się dość żwawo. Głównie dzięki temu, że piwo jest świetnie zbalansowane, a przy tym niezbyt mocne (jak na ten styl) i mało likierowe.
Sumarycznie jest to niezły napitek, zwłaszcza bacząc na wrażenia smakowe. Z aromatem jest już troszkę gorzej (stosunkowo nieduża złożoność oraz obecny alkohol), ale i on daleki jest od jakiejkolwiek tragedii.
OK. Umówmy się – do typowego RISa mu daleko, ale spokojnie można je wypić, bez kręcenia nosem. Nie bez kozery można nazwać go Session RIS, choć wywołuje też pewne konotacje z Foreign Extra Stoutem.
OCENA: 6/10
CENA: ok. 10ZŁ
ALK.8,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.08.2016
BROWAR PERUN//BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz