sobota, 10 marca 2018

RISFACTOR od Pinty. Potężny RIS 30º Blg!!!



Stało się. Ziemowit Fałat to człek słowny i poczciwy. Jak zapowiedział, tak zrobił. Szanuję gościa. Chyba mu pomnik postawię…
Browar Pinta bardzo długo wzbraniał się przed uwarzeniem klasycznego Russian Imperial Stoutu (Kwas Theta to inna bajka, bo to dziki i owocowy RIS). Piwowar Ziemek zarzekał się, że jeśli kiedyś zrobi RISa, to będzie to nielicha petarda, coś koło 30º Plato. No i kurczaki pieczone, mamy to! :D Naczelny browar polskiej piwnej rewolucji dorobił się w końcu mocarza z prawdziwego zdarzenia.
Risfactor to zupełna świeżynka o jakże nielichych parametrach. O ekstrakcie już wiecie, a procentów jest tutaj równo 11,5! Nieźle co? Jak się patrzy na takie cyferki, to szczęka opada do samej ziemi (szybko i bezceremonialnie). Piwo nie zawiera w sobie żadnych dodatków, nie jest też leżakowane w żadnej beczce po łiskaczu, po kiszonej kapuście, czy po ogórkach małosolnych. Czysta tradycja. Klasyk pełną gębą. Oczywiście Pinta nie byłaby sobą, gdyby nie przygotowała czegoś ekstra – Risfactora w wersji Double Barrel Aged…, ale o tym poczytacie dopiero za kilka dni ;) Póki co „na talerzu” ląduje wersja klasyczna.
Dajesz Piotrek.



Pierwszy raz zakląłem, gdy zacząłem tego zabójcę przelewać. Jakież to kurde jest gęste! Jakie oleiste. Mówię Wam. Po prostu istny olej silnikowy (półsyntetyk jeśli mam być szczegółowy). A czarne! Czarne jak… jak co tylko chcecie. Jak Wasze najczarniejsze koszmary. Jak czarna dziura, której nigdy nie widziałem. Pianka też niczego sobie – brązowiutka, drobno pęcherzykowa, puszysta i dosyć trwała. Długo cieszy oko, solidnie przy tym krążkując. Naprawdę jest na co popatrzeć, no ale od patrzenia przecież się człowiek nie naje, czy jak w tym przypadku – nie napije.
No to siup! Zakląłem drugi raz. Potwierdzam – Risfactor to niebywale gęsty skurczybyk. Swoją konsystencją mógłby śmiało konkurować z pierwszym lepszym syropem na kaszel (nie licząc przepalonego Castrola z mojej beemki). Piwo jest siarczyście gęste, a przy tym niebywale gładkie i lepkie. Zalepia mordę jak szalone. Pół godziny mija, zanim spłynie z gardła do żołądka. Faktycznie czuć tutaj to olbrzymie ciało. Czuć nieziemską głębię, czuć wszechogarniającą pełnię smaku, czuć po prostu ten balling. W piwie jest bardzo dużo czarnych klimatów - świeżo palone ziarna kawy, gorzka czekolada, palone słody, drogie praliny oraz gorzkie kakao. Wbrew pozorom jest też tu trochę słodyczy w postaci toffi/przypalonego karmelu, melasy oraz cukru trzcinowego. Piwo nie jest jakoś wybitnie gorzkie, czy palone. Kawowo-czekoladowa goryczka stoi na straży odpowiedniego balansu. Jest krótka, bardzo szlachetna i wyśmienicie ułożona. W sumie to całe piwo jest zajebiście ułożone! W zasadzie nie czuć tutaj tego zabójczego przecież woltażu. Nie wiem jak oni to zrobili, ale udało im się :) Oba kciuki w górę.

Wąchamy to cudo. Po raz trzeci rzuciłem soczystą wiązankę. Noooo… tu również jest moc! Jest niesamowita głębia, jest mega intensywność oraz urywanie dupy. Jest słodko i gorzko zarazem. Pralinki z wyższej półki, czekolada deserowa, brownie, lekko palone słody, świeżo parzona kawa bez śmietanki, a wszystko to polane odpowiednią ilością karmelu, chwilami wpadającego w toffi. Ale to jeszcze nie koniec. Z tła można wyłuskać nieśmiałe echa ciasta czekoladowego, andrutów z nutellą, anyżu oraz kapkę orzechów laskowych i melasy. Cholernie bogaty to zapaszek. Sakrucko przyjemny dla nosa (dla oka i jamy ustnej zresztą też). Tu również alkohol jest bardzo dobrze ukryty, a to czego nie dało się okryć jest bardzo szlachetne. Oczywiście coś tam z lekka smyra w kichawę, ale jak na ten woltaż jest wręcz super! Całość przypomina trochę porterówkę, z tą różnicą, że tam alkohol zazwyczaj daje się we znaki.
To jest właśnie to. O take krafty walczył Kopyr ;> Ja w sumie też.
Risfactor to piwo kompletne i poukładane. Nietuzinkowe, idealnie zbalansowane, szalenie gładkie i jeszcze bardziej szalenie gęste. Świetnie ułożone, niebywale bogate w odczucia, wielowątkowe, wyraziste niczym pierd puszczony w zamkniętym przedziale PKP Intercity.
Arcydzieło, kunszt, majstersztyk, perełka, bohema, mecyje. Risfactor rules!
OCENA: 9/10
CENA: ok 12.50 ZŁ
ALK. 11,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 14.02.2020
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

2 komentarze:

  1. Musi mieć moc!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć,kupiłem tegoroczną warkę z datą przydatności 30.04.2021. Jedną wypije teraz drugą chce odłożyć do piwnicy na kilka lat. Zastanawia mnie jak smakują wyleżakowane risy. Czytałem opinie że nie zawsze dobrze się starzeją. U Ciebie na blogu nie ma risów po terminie w cyklu moja piwniczka. Tylko portery. Chyba że coś przeoczyłem

    OdpowiedzUsuń