piątek, 27 stycznia 2017

KWAS THETA od PINTY



No i kolejny ruski imperialny Stout na blogu. Który to już? Dwudziesty? Czterdziesty? Sto pięćdziesiąty drugi? Cholera wie. Nie liczę tego, tylko zacieram rączki z podniecenia.
Dziś na tapecie Kwas Theta od Pinty. Grudniowa nowość zbiera bardzo pochlebne opinie. Chwalo to w tych internetach i chwalo. Nie mogłem zatem przejść obojętnie obok najnowszego pintowskiego kwacha. Piwo już w teorii jest arcyciekawe, a zarazem dziwne i nowatorskie. No bo tak – generalnie jest to RIS. Jeśli jego nazwa rozpoczyna się od słowa „kwas”, to oczywiście musi to być Sour, a więc piwo zakwaszone blendem bakterii kwasu mlekowego. Na dokładkę mamy tu jeszcze wyraz „wild”, a więc blend dzikich drożdży Brettanomyces! Na drugą dokładkę swoją pracę wykonały tu także drożdże do Whiskey. No i jeszcze to cherry, czyli sok z polskich wiśni. Czaicie? Kwaśny, dziki, wiśniowy RIS! ;D Chłopaki z Pinty przez siedem miesięcy „męczyli” się nad tym piwem. Codziennie głaskali tank i chodzili wokół niego na paluszkach, by te wszystkie drożdże i bakterie im się nie zestresowały. Taka sytuacja. Powaga.
Zazwyczaj milczę na temat pintowskich etykiet, ale w tym wypadku muszę dać upust swoim emocjom. Ta eta jest genialna. Czarno-czerwone barwy spasowały się tutaj nad wyraz dobrze. Do tego ten srebrny napis Kwas. Naprawdę świetna robota. 


Tuż po zrzuceniu kapsla głośno zakląłem. W sumie to kląłem jak szewc całą drogę do domu. Ależ to pachnie ludzie kochani! Ale od początku. Wpierw wygląd. Piwo jest ciemno brunatne w barwie. Nie totalnie czarne jak rasowy RIS, ale spójrzcie tylko na tą pianę. Kwas Theta pieni się jak szalony, a trzeba powiedzieć, że lałem ostrożnie i powoli. Beżowa piana jest niebywale drobna, zwarta i puszysta. Opada w takim tempie, że można się przy niej zestarzeć. Do tego ten nieziemski wręcz lacing! Firany pierwsza klasa. No naprawdę cudnie to wygląda :)
Biorę łyczka do dzioba. Wow! Ależ tu się dzieje! Panowie zrobili robotę. Szczena ląduje na panelach. Piwo jest bardzo gęste, gładkie, złożone i cholernie pełne w smaku. Wysycone dość wysoko, choć 10 minut od otwarcia już prawie tego nie czuć. Czuć za to kwach i wiśnię. Świeży sok z wiśni jak ta lala. Do tego dochodzi umiarkowanie mocna kawa oraz palone słody. W to wszystko próbuje wmieszać się wyraźna cierpkość (od wiśni jak sądzę), która wnosi tu spore pokłady wytrawności. O tak, piwo jest mocno wytrawne, bardzo kwaśne dla kogoś, kto nigdy nie pił Soura. Tłem sunie subtelna nuta drewna, pestek z wiśni i prawdziwa gorzka czekolada, podbita lekkim muśnięciem popiołu i niewielkimi nutami funky. Ciężko mi jednak nazwać, to co wniosły tutaj bretty. Jest tutaj taka subtelna dzikość, może to nieśmiałe akcenty skórzane, starego siana, czy cuś w ten deseń. Tak, czy owak w piwie jest moc. Alkoholu nie czuć praktycznie wcale. Na finiszu pojawia się za to stosunkowo niewielka goryczka o lekkim palono-pestkowym zacięciu. Świetnie się to pije.

OK. W gębie specjał robi robotę. Ciekawe jak to cudo będzie wyglądać po wsadzeniu kinola do szkła? Ano wygląda bardzo dobrze, w przeciwieństwie do mojej „klamki od zakrystii”, która jest teraz mokra ;p Piwo równie dobrze smaku, jak i pachnie. Też jest kwaśno, też mocno wiśniowo, ale też nieco jogurtowo. Bakterie zdominowały ten specjał na dobre. Poza kwachem na szczęście nie zapomniano tu o RISie. Wciąż można dostrzec tu śmiałe akcenty palonych słodów, kawy (nieco odstanej) i gorzkiej czekolady. W tle majaczą dobrej klasy pralinki, gorzkie kakao oraz niuanse karmelu, toffi i cukru kandyzowanego. Dzikie klimaty, podobnie jak w smaku, zostały zepchnięte do minimum. Ciężko wyczuć tu wyraźną końską derkę, czy jakąś stajnię. Mimo to kwaskowo-wiśniowo-RISowe nuty tworzą tu całkiem zgrane trio. Aromat z pewnością będzie się podobać.
Bardzo wyraziste, pełne w smaku, charakterne piwo, które nie bierze jeńców. Nie brakuje tu ciała i złożoności. 24,7°Blg nie wzięło się przecież z dupy. Całość ma wyraźnie wytrawny charakter o czysto wiśniowym i kwaskowym profilu. Balans jest oczywiście nie za specjalny, ale przy Lacto to raczej normalne. W sumie zawiodłem się jedynie na akcentach typu wild. Wiem, że ciężko jest wszystko upakować do jednego wora, no ale napisy na etykiecie oraz morska opowieść obiecywały nieco więcej w tym temacie. Wielkie brawa natomiast za doskonale ukryty alkohol. Jak na nieco ponad 10 voltów piwko wchodzi gładko i bez oporów. Pijalność też niczego sobie (jak na RISa oczywiście). Małą buteleczkę pije się dość szybko, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że więcej niż pół litra bym na raz nie wychylił. Zbyt kwaśno tu jest. Mimo to piwko smakuje wspaniale. Polecam, ale tylko dla odważnych. Jeśli dotąd piłeś tylko Żubry i Harnasie, to daj sobie spokój. Już po pierwszym łyku narobisz w gacie i co wtedy?
OCEN: 8/10
CENA: ok 14ZŁ
ALK. 10,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 20.12.2017
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

4 komentarze:

  1. Słaba ta ocena...
    Ja też w pierwszej chwili byłem mocno skonsternowany tym piwem, ale jak sobie w głowie poukładałem, żeby nie patrzeć na nie jako na RIS-a to już było znacznie lepiej.
    Bo w mojej ocenie piwo jest wybitne tyle że bardzo mało w nim RIS-a.
    A Pinta ma to do siebie że ich piwa ciężko jest zaklasyfikować - np. kwas epsilon. Tak się teraz zastanawiam właśnie, czy przy komponowaniu kolejnych dziwnych kombinacji nie posiłkują się generatorem z Piwolucji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8/10 to słaba ocena? Bez przesady

      Usuń
    2. No. Jak na takie piwo to słaba ocena. Przynajmniej dla mnie. Zwłaszcza że Kasztelan i Lech Shandy dostały 7 - żarcik taki. A tak poważniej to np. RIS z Tenczynka też oceniłeś na 8. Piłem pierwszą warkę. Piłem nawet tą serię limitowaną (leżakowaną w beczce). Bardzo fajne ale nijak mają do tego piwa. Nie gderam tyle że zdziwiłem się że piwo stosunkowo mało Ci przypasowało. Czyli jak mawia klasyk niczego Ci nie urwało :)

      Usuń
    3. To jest tak, że każde piwo staram się oceniać w swojej klasie. Lech Shandy wśród radlerów wypada właśnie na 7. Gdybym miał porównywać je z jakimkolwiek RISem, to wiadomo gdzie byłoby jego miejsce.
      Może ktoś inny ma inne zasady, reguły, ale ja właśnie takie.
      pozdrawiam

      Usuń