wtorek, 10 stycznia 2017

BRANIEWO CHMIELONE NA ZIMNO



W przerwie pomiędzy dwudziestym siódmym porterem bałtyckim, a trzydziestym dziewiątym RISem wypitym w ciągu ostatnich 12 miesięcy, postanowiłem wrzucić coś lekkiego na ruszt. Coś jasnego, coś lekkiego, coś lagerowego, coś chmielowego. Coś, co przepłucze mi kubki smakowe i da wytchnienie szarym komórkom. Coś, nad czym nie trzeba będzie spinać pośladów. Ot, zwykłe piwo, bez żadnych dywagacji, orgazmów, czy uniesień. Po prostu piwo do picia.
Idealnym rozwiązaniem wydaje mi się tutaj Braniewo Chmielone Na Zimno z Browaru Braniewo, który to należy obecnie do Browaru Namysłów. Tak nam się porobiło. Namysłów koło kraftu nawet nie stał, ale fajnie, że 2,5 roku temu reaktywował braniewski przybytek. BTW, Browar Braniewo ma bogatą historię. Powstał już w 1854 roku, jednak podczas drugiej wojny światowej uległ zniszczeniu. Odbudowano go dopiero w latach 1962-65. Przez pewien czas był nawet we władaniu „złego i okrutnego koncernu” (GŻ). Jako ciekawostkę dodam, że kiedyś rozlewano tu nawet soki Dr Witt! 


Po przelaniu do szkła piwo prezentuje się iście koncernowo. Jest przyjemnie złociste i do bólu klarowne. Ale nie jest jakieś blade, jak Leszek, czy inny Harnold. Kolor złota jest tu pełny i wyrazisty. Piwo zostało zwieńczone białą jak śnieg pianą. Początkowo dość drobną i obfitą, jednak z każdą sekundą piana robiła się coraz brzydsza i dziurawa. Koniec końców szybko opadła do symbolicznego kożuszka, zostawiając liczne zacieki na ściankach.
W smaku Braniewo Chmielone Na Zimno niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ani na plus, ani też na minus. Piwo jest lekko kwaskowe, z przewagą akcentów słodowych i chlebowych. W tle majaczy niby jakiś chmiel o trawiastym zacięciu, ale jak dla mnie to trochę za mało, by trunek nazwać „chmielowym”. Goryczka jak można się było spodziewać pozostaje jedynie w sferze moich marzeń. Jest nikła i symboliczna, niczym udział Polski w światowym wydobyciu ropy naftowej. Całość jednak pije się dość żwawo. Piwo sprawia stosunkowo rześkie wrażenie. Nie jest jakoś nadmiernie wodniste, a to już coś. Zalatuje trochę koncerniakami, ale raczej tymi z wyższej półki. Optymalne i drobne wysycenie dodatkowo podbija pijalność. Naprawdę nieźle się to pije. Powaga.

Smak smakiem, ale przecież chmielenie na zimno ma w głównej mierze objawiać się chmielowym aromatem, co zresztą podkreślono w ‘morskich opowieściach’ na kontrze. Jak zatem mój bohater wypada w tym temacie? Ano, całkiem nieźle. Piwo pachnie dość świeżo i rześko, choć wiadomo, że kraft to to nie jest. Naprawdę czuję tu chmiel, dodatkowo świeżo skoszoną trawę, a nawet jakiś cytrusik się tu przypałętał. Seriously! Jak widać Magnum, Perle i Spalter Select dobrze się tu sprawdziły. Jestem w szoku. W pozytywnym szoku ma się rozumieć :) Niuanse chmielowe dobrze łączą się tu z łagodną słodową nutą o chlebowo-zbożowym zabarwieniu. Nie jest to żaden szał, ale całkiem miło się to wącha.
Naprawdę nie spodziewałem się wiele po tym piwie. Tymczasem zaskoczyłem się nadzwyczaj pozytywnie. Piwo ma odpowiednią pełnię smaku, jest rześkie i ładnie pachnie w przeciwieństwie do koncernowych, wypranych ze smaku eurolagerów. Pije się je szybko i gładko. Oczywiście pod względem goryczki jest kaszana, ale jak napisano na kontrze „…wydobyliśmy tak charakterystyczny świeży aromat bez zwiększenia uczucia goryczki.” Ja nie wiem, ale czy oni przypadkiem nie wzorowali się na piwie Carlsberg Nox?
Tak, czy siak całkiem niezłe piwko z tego wyszło. Zapewne świetnie sprawdzi się w letni skwar lub jako popitka do grilla. Albo też, jak w moim przypadku - jako odskocznia od tęgich ruskich stałtów, czy porterów bałtyckich.
OCENA: 7/10
CENA: ok 3ZŁ
ALK. 5,4%
TERMIN WAŻNOŚCI: 05.06.2017
BROWAR BRANIEWO (BROWAR NAMYSŁÓW)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz