wtorek, 31 stycznia 2017

KOŃSKA DAWKA z PIWOTEKI




Naprawdę są w tym kraju piwa, które – jak by powiedział Ferdek Kiepski – się nawet fizjologom nie śniły. Lekarzom też nie, ani nawet architektom. Totalnie zakręcone, wręcz porąbane. Dzisiaj właśnie będzie o takim piwie. Trunku z Piwoteki, bo jak wiecie trwa u mnie właśnie „Tydzień z Browarem Piwoteka”, który przecież słynie z cudacznych dodatków w piwie.
Końska Dawka to Saison na amerykańcach i ze słodem pszenicznym w zasypie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden ekstremalny składnik, zupełnie nie kojarzony z piwem – chrzan! Horseradish we własnej osobie. Marek z Mateuszem nieźle pojechali po bandzie serwując nam taki wynalazek.
Cholernie byłem ciekawy tego piwa. Zachorowałem na nie odkąd tylko się o nim dowiedziałem. Piwo z chrzanem! Czaicie? W teorii zupełnie mi to nie pasuje. No nie podchodzi mi i już. Jedynym piwnych freakiem o równie odjechanym charakterze, który przychodzi mi tutaj do głowy jest chyba Orkiszowe z Czosnkiem od Kormorana. Tamto mi totalnie nie podeszło (mimo, że lubię czosnek), a jak będzie z tym cudakiem?


Noooo… zdecydowanie lepiej. Końska Dawka nie jest taka straszna jak ją sobie wyobrażałem. Zaraz wszystkiego się dowiecie, ale po kolei.
Piwo wygląda zwyczajnie. Ciemno złota barwa, lekka mętność i słaba piana. Fakt – piwko pieni się słabo. Piana tworzy się trudno. Jest grubo pęcherzykowa, brzydka i bardzo nietrwała. Opada w zastraszająco szybkim tempie. Szkoda gadać, lepiej od razu przejść do smaku.
Czy czuć chrzan? A jakże! Czuć bardzo wyraźnie, ale na pewno nie jakoś ekstremalnie. Końska rzodkiew raczej tutaj nie dominuje, nieźle dogadując się z resztą towarzyszy. Umiarkowanie wysycone piwo sprawia nieco piekące wrażenie, co na bank jest zasługą wiadomego składnika. Po przełknięciu prócz chrzanowych naleciałości pojawia się też fajna, lekka słodowość, może nawet odrobina jasnego pieczywa. W tle majaczą natomiast całkiem przyjemne chmielowe niuanse, podbite nieśmiałym akcentem kwaskowych cytrusów i innych owoców. Goryczka niemal niezauważalna. Na pewno nie ma tutaj tych deklarowanych 40 IBU. W sumie dość ciekawe piwo. Smakuje naprawdę nieźle i na pewno nie tak strasznie jak to sobie wyobrażałem.

A co z zapachem? Chrzan Panie. Dużo chrzanu. Przy odrobinie wyobraźni jak zamknę oczy, to mam wrażenie, że wsadziłem nochal do słoiczka z tartym chrzanem. Powaga. A co najciekawsze wcale nie jest to jakieś nieprzyjemne odczucie. Pod warunkiem oczywiście, że lubicie tą charakterystyczną przyprawę (można to nazwać przyprawą?). No dobra – piwo solidnie wali chrzanem. Dużo bardziej niźli w smaku, ale co dalej? Dalej jest już tylko subtelna słodowa nuta, ociupinka owoców cytrusowych i może jakaś namiastka chmielu. Takiego tradycyjnego. I to generalnie koniec tej niezbyt długiej listy. Cóż, nie pachnie to jakoś odrzucająco, ale nie sposób odnieść wrażenia, że chrzan solidnie przykrył tutaj piwo bazowe, czyli wspomniane „sezą”.
Dziwne piwo, ale zaskoczyło mnie nader pozytywnie. Pełnia jest tu odpowiednia do stylu, podobnie jak rześki charakter tegoż napitku. Końska Dawka wchodzi lekko i dość gładko. Smakuje świeżo i delikatnie kwaskowo. Balans może nie jest za specjalny, ale przecież wcale nie chodzi tutaj o goryczkę. Finisz jest długi, może nawet lekko wytrawny. No naprawdę da się to wypić. Nie trzeba się modlić nad kolejnym łyczkiem. Co prawda pijalność nie jest bardzo wielka, ale przecież to jest piwo z chrzanem, więc nie wymagajmy za wiele. Mi podeszło. Nawet smakowało, ale tylko jako piwna ciekawostka. Do picia na co dzień się jednak nie nadaje. Jeśli lubicie chrzan, to polecam spróbować, ale jeśli nie, to może lepiej sobie odpuścić.
Ps. żonka teraz powie, że się chrzanu nażarłem, a ja przecież tylko piwko wypiłem ;)
OCENA: 7/10
CENA: ok 9ZŁ
ALK. 5,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 01.03.2017
BROWAR PIWOTEKA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz