poniedziałek, 30 stycznia 2017

MAWASHI GERI z PIWOTEKI




He, he „Tydzień z Browarem Piwoteka” czas zacząć. Dawno nie było już „Tygodnia z…”, a nazbierało mi się ostatnio kilka piw od Marka Puty, więc czemu by nie? Kto bogatemu zabroni? No właśnie. Nikt kuwa, Nikt!
Browar Piwoteka zna chyba każdy szanujący się w tym kraju birgik. Ekipa jako jedna z nielicznych w Polsce słynie z ekstremalnych dodatków do piwa. Skubańcy wrzucają do kadzi, co tylko się da. No i dobrze. Mają przynajmniej cojones ;)
Tydzień rozpoczynam od piwa Mawashi Geri, choć za cholerę nie wiem co te słowa znaczą. W ogóle mam problem z piwotekowymi nazwami, które wg mnie są jakieś takie…. dziwne. No, ale zostawmy to. Mawashi to Sushi IPA, czyli taka IPA po japońsku. Piwo oparto na tylko jednym chmielu o japońskich korzeniach - Sorachi Ace. Okraszono je płatkami ryżowymi oraz imbirem. A śmiałym składnikiem – jak byśmy powiedzieli w przypadku piwa z serii Miłosław – są tutaj wodorosty Nori, powszechnie używane do zawijania sushi właśnie. Polecieli chłopaki po bandzie, nie ma co. Żeby mi tu jakieś glony do piwa wtykać? A co ja, jakiś glonojad jestem kuwa mać?! ;p
No, ale spróbuje. Boję się, ale spróbuję. Przecież nie wyleję piwa za dziewięć ziko. Jak już kupiłem, to wypiję. Trzeba mieć cojones jak w Piwotece majom. 


Otwieram i przelewam. Piwo wygląda ładnie. Posiada przyjemną dla oka złocistą barwę. Jest lekko zamglone, ale jeszcze nie mętne. O pianę nie muszę się prosić. Czapa białej i drobnej piany jest bujna jak fryzura typowego Afroamerykanina w latach 70-tych XX wieku. Skubana, a jaka trwała! Prawie wcale nie opada, a jak już to zrobi, to i tak jej znaczna część zostaje na ściankach. Lejsing pierwsza klasa. Brawo.
Samym wyglądem się jednak nie użyje. Od patrzenia jeszcze się nikt nie najadł, czy w tym wypadku nie napił. No to siup, w ten głupi dziób. Są owoce, jest spora słodowość. Normalne piwo w zasadzie. Przez chwilę wydaje się nawet lekko słodkawe, czuć delikutaśny karmelek i słodkie białe owoce w typie ananasa, białych winogron i mango. Jednak po niedługim czasie zza winkla wyłazi chmiel oraz goryczka, które spuszczają nam łomot. Na szczęście jest to delikatny łomot. Goryczka jest dosyć przyjemna, choć troszkę zalega. Posiada łodygowo-pestkowy charakter, a jej moc wydaje się optymalna. W tle chowa się lekka żywiczna nuta z nieznacznym cytrusowym podbiciem oraz fajnym imbirowym zacięciem. Ogólnie bardzo mało tu tych cytrusów właśnie, a szkoda. Szukam teraz tych wodorostów, no ale ciężko mi tu je konkretnie wskazać. Coś tam w posmaku majaczy takiego „zielonego” i azjatyckiego. Może to właśnie to?

Pół piwa już opróżniłem. Ciecz porządnie się już ogrzała, zatem czas na wąchanko. Aromat nie jest jakiś mocno wyraźny. Nic mi tu nie bucha, nie chucha. Jak to mówią, nosa nie urywa, chociaż jakoś źle też nie jest. Piwo pachnie przyjemnie, głównie owocowo. Podobnie jak w smaku są to raczej te słodsze owoce, tropikalne. Kwaskowych cytrusów jest tutaj tyle, co kot napłakał. Mango, marakuja, ananas oraz liczi. To one rozdają tu karty. Dalej mamy spore pokłady słodu, podbite słodkawym karmelem i subtelnym muśnięciem kokosu (kokosa?). Nie wiórek kokosowych, tylko świeżego kokosu (Sorachi Ace się kłania). W tle pojawia się lekko landrynkowy aromat oraz ździebko imbiru, trawy oraz chmielu. Jest w ogóle takie słowo „ździebko”? Moja babcia tak mawia.
Ogólnie piwo jest całkiem w porządku. Optymalne, czyli średnie wysycenie dobrze podbija jego pijalność. Mawashi Geri pije się dość żwawo, za co duży plusik. Pełnia też jest niezła, podobnie jak idealnie dobrany balans. Goryczka co prawda minimalnie zalega, ale da się z tym żyć. Całość została sprytnie umieszczona pomiędzy treściwością, a wytrawnością. Nie jest ani zbyt gorzko, ani zbyt słodko. Mimo to daleki jestem od piwnych uniesień, czy innych orgazmów. Wbrew temu co piszą na etykiecie piwu brakuje kopa. Takiego ciosu karate właśnie, który powaliłby mnie znienacka na glebę, założył kajdanki i dobrał do tyłka… No dobra, z tym tyłkiem to przesadziłem ;p
OCENA: 7/10
CENA: ok 9ZŁ
ALK. 6%
TERMIN WAŻNOŚCI: 21.05.2017
BROWAR PIWOTEKA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz