środa, 18 stycznia 2017

PORTER BAŁTYCKI z BROWARU WĄSOSZ



Świętowania, czy może raczej wlewania w siebie porterów bałtyckich ciąg dalszy. Jedziemy dalej z cyklem „Tydzień Porteru Bałtyckiego” na blogu Piwa Naszego Powszedniego.
Trzecim piwem tego tygodnia jest niedawna nowość z Browaru Wąsosz o jakże wszystko mówiącej nazwie „Porter Bałtycki”. Uwielbiam takie nieskomplikowane nazwy piw! Nazwy, które każdy w mig zapamięta i nigdy nie pomyli ich z żadnym innym piwem. Wystarczy wspomnieć komuś, że wczoraj piłeś Porter Bałtycki i już każdy wie o co kaman. Twój rozmówca dokładnie i bezbłędnie będzie wiedział, które piwo i z jakiego browaru miałeś na myśli. Genialne! ;p
Trochę mnie dziwi, że jakoś cicho było o tym piwie. Na blogach, na fejsach cichosza. Nikt nic nie wie, nic nie słyszał. Czeski film. A tu proszę – niepozorny Porter Bałtycki z Wąsosza w XIII Degustacji Piw Bractwa Piwnego zajął miejsce tuż za podium! Czwarta lokata wśród siedemnastu porterów to naprawdę zacny wynik. Dokopać takim tuzom jak Warmiński, czy Komes to nie lada sztuka. Świetne piwo to musi być. Sprawdźmy jak wypadnie sam na sam ze mną w domowym zaciszu ringu ;)


Zaczniemy od prezencji i parametrów. Stajemy na wadze. Ja lekko przekraczam 70 kg, mój przeciwnik jest wyraźnie cięższy - 21°Blg (dla niekumatych: 1°Blg = 4,5kg). Ja jestem w stanie w stanie wziąć na klatę nie wiele więcej niż pięcioletnie dziecko, mój oponent jest dużo silniejszy – ma aż 10 voltów mocy, co odpowiada „stówie” branej na klatę. Jest przy tym dobrze zbudowany, tęgi, gęsty, a zarazem gładki na skórze. Moja czupryna się już trochę przerzedziła, pojawiły się też pierwsze siwe włosy. Rywal ma zdecydowanie milszą aparycję – jest totalnie czarny oraz nosi bujną i zwartą czapę o pięknym beżowym odcieniu. Czapkę nie łatwo mu zdmuchnąć – jest trwała i puszysta. W tym elemencie także jestem na przegranej pozycji. Podobnie jeśli chodzi o szatę. Koleś odjebał się jak stróż w Boże Ciało - piękny, gładki i lśniący materiał najwyższej jakości. Atłas, czy jedwab jakiś. Do tego te złote emblematy. Ja w starych, porządnie już znoszonych łachmanach wyglądałem przy nim jak jakiś bezdomny żul!
Jak już tak staliśmy obok siebie, to chcąc nie chcąc czułem też jego zapach. O dziwo bardzo przyjemny i okrutnie wyrazisty. Koleś pachniał iście czekoladowo, jakby przed sekundą dobrych  pralinek się nawpierdzielał. Chyba też pił niedawno łagodną kawę, bo zalatywało trochę małą czarną. Na bank zagryzał to suszonymi owocami w czekoladzie i karmelu, a na przepojke miał jakiś drogi i szlachetny likier. Nie waliło od niego wódą, czy spirytem, tylko właśnie owocowym likierem (pewno kupił gdzieś na promocji w markecie cwaniak jeden). Też bym się takiego likierku napił. Gdy odszedł nieco dalej poczułem natomiast lekki powiew czegoś palonego, jakby zboża, a może nawet ciemnego pieczywa – pumpernikiel, czy jak to się tam zwie ten hipsterski chleb... A ja? Nie licząc przepoconych skarpetek pachniałem co najwyżej wczorajszą wodą po goleniu i moczem, bo żem się ze strachu posikał na tej wadze…

Przystępujemy jednak do walki. Tanio skóry nie sprzedam. Zaczynem okładać rywala moimi piąstkami, co chwila też walę z kolana. Na niewiele się to jednak zdaje. Mój adwersarz nic sobie z tego nie robi i częstuje mnie sowitą dawką czekoladowo-kawowych kicków. Na dokładkę wali z półobrotu palonymi słodami i chlebem razowym. Rzuca bombonierkami i garścią suszonych owoców. Bardzo lubię soczyste rodzynki, suszoną śliwkę, a nawet wiśnię, ale nie lubię dostawać nimi po gębie. Mój antagonista jednak nie zna litości. Smaga mnie swoimi mocnymi i wyrazistymi razami ile wlezie. Próbuję mu się odpłacić łokciem, ale unika mojego ciosu. Chwyta mnie za gardło i dusi. Niemalże odpływam… Mam sen na jawie. Słodki sen o cukru kandyzowanym, karmelu i czekoladkach w likierze. Takie sny, to ja poproszę codziennie! :D Ale cóż to? Sędzia przerywa walkę. O mało nie straciłem przytomności. Zasłużone i niepodważalne zwycięstwo Porteru Bałtyckiego z Browaru Wąsosz! Prawdziwy z niego mistrz. Przy nim jestem cienkim bolkiem. Nadaję się do walki, jak krowa do motorówki.
Ps. Za pięć lat kolejne starcie. Muszę tylko przybrać na wadze ;p
OCENA: 9/10
CENA: ok. 7ZŁ
ALK. 10%
TERMIN WAŻNOŚCI: 08.06.2018
BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz