środa, 25 stycznia 2017

CRACKER od DEER BEAR I WHISKER.BEER



Istnieje w Etiopii pewne wioska, która jest zupełnie odcięta od świata. Jej ludność nie przekracza dwustu  mieszkańców, a czas jakby się tutaj zatrzymał. Od najbliższego miasta wioskę tą dzieli odległość ponad dwustu kilometrów. To trzy godziny jazdy samochodem po wyboistej i nieutwardzonej drodze, albo pięć dni „jazdy” na wielbłądzie. Ludzie żyją tu w skrajnej nędzy i rozpaczy. W wiosce brakuje żywności, a nawet wody. W pobliżu znajduje się tylko jedna studnia, oddalona od „centrum” wioski o dwa kilometry. Kobiety co najmniej raz dziennie idą tam i na swoich głowach w olbrzymich i ciężkich glinianych garnkach przynoszą jednorazowo po 20 litrów wody, której daleko do spełnienia europejskich norm czystości wód pitnych. Piwo to nie ma jednak nic wspólnego z tą wioską.
Dziś na wokandzie Cracker. Styczniowa nowość uwarzona w Wąsoszu, będąca wynikiem kooperacji Browaru Deer Bear i Whisker.beer Marcina Ostajewskiego. Jak głosi etykieta to Imperial Coffee Milk Stout, czyli nic innego jak RIS z dodatkiem kawy i laktozy. Parametry w dechę, więc degustujemy. 


Cracker ma prezencję Krzysia Ibisza, albo nawet lepszą (i to bez pomocy skalpela). Ciecz jest ekstremalnie czarna, coś jak dupa nosorożca, czy odbyt innego zwierza. Do tego ta piana. Zwarta, drobna, obfita i nieznośnie puszysta. W barwie ciemno beżowa. Diabelnie trwała. Lacing wzorowy. Piękny kożuszek nam się tu utworzył na ściankach. Brawo!
W smaku jest słodko, ale to było do przewidzenia. Laktoza huczy niemiłosiernie. Cukier też huczy. Dawno nie piłem piwa, w którym tak wyraźnie czułbym te białe kryształki. Wbrew pozorom jednak rządzi tu kawa. Mała czarna rozdaje tu karty. Kawa jest mocna i wyraźna, świeżo parzona. Za to niewątpliwy plusik. Nie brakuje tu również palonych słodów, które pełnią tu rolę łącznika pomiędzy poszczególnymi składowymi. Coś jak zaprawa w murze pełnym cegieł. Tak więc zaprawa… znaczy się palony słód łączy się tutaj z akcentami prawdziwej gorzkiej czekolady, po brzegi wypełnionej gorzkim kakao. Finisz jest długi, kawowo-palony z lekką domieszką popiołu. Piwo jest dość gęstawe, umiarkowanie gładkie. Goryczka jest stosunkowo niewysoka. Posiada fajny kawowo-palony profil, ale wyraźnie nie radzi sobie z olbrzymim słodowym ciałem. Całość niestety jest zbyt słodka, nawet jak dla mnie.

Zapach to powtórka z rozrywki, czyli ponownie bardzo intensywna i mocna kawa. Świeżo parzone ziarno kawy mocno przykrywa resztę kompanów. Tu także jest słodko, bo ta kawusia jest dobrze posłodzona, w dodatku nie brakuje w niej śmietanki, tudzież laktozy. Piwo jest fest palone. Jedno z najbardziej palonych jakie piłem. Paloność ta głównie pochodzi od kawy, ale palone słody też mocno się tu udzielają. Wyczuwam tu również palony jęczmień, który zazwyczaj jest domeną wytrawnych Stoutów. I w zasadzie to by było na tyle. Nie jest to jakoś mocno rozbudowany zapaszek. Można nawet rzec, że poniekąd jednowymiarowy. Chociaż z drugiej strony i tak lepszy niż to co oferuje smak. O niebo lepiej się to wącha niż pije.
Piwo jest w miarę gęste, ale wciąż nie czuję tutaj tych 25 ballingów. Ciekawe ile z nich pochodzi od laktozy? Umiarkowanie gładka ciecz została uzbrojona w dużą pełnię oraz niebagatelną treściwość. Całość jest wyraźnie słodka, może nawet troszkę zamulająca. Rzutuje to oczywiście na pijalność, która mówiąc oględnie nie jest za specjalna. Goryczka jak i balans są raczej na niskim poziomie. Może to trochę dziwić, bo w piwie nie brakuje paloności oraz kawy, która przecież sama w sobie jest gorzka.
Jeśli chodzi o użyte dodatki, to piwo chyba spełnia swoją rolę. Kawę oraz laktozę wyczuje nawet kompletny laik. Może nawet amator Żubra w puszce. Odnoszę jednak wrażenie, że tak słodki charakter tegoż napitku (a tym samym słaby balans) to już jest efekt niezamierzony.
Cóż, daleki jestem od srogich komplementów kierowanych pod adresem tego wynalazku. Można je wypić, ale chyba nawet dobrze, że to tylko 330ml.
OCENA: 6/10
CENA: ok 13ZŁ
ALK. 10%
TERMIN WAŻNOŚCI: 03.01.2019
BROWAR DEER BEAR & BROWAR WHISKER.BEER//BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz