poniedziałek, 26 maja 2014

I KRAKOWSKI FESTIWAL PIWA


Piwna rewolucja trwa w najlepsze. Powstają nowe browary, przybywa konkursów piw domowych i rzemieślniczych, rośnie także liczba imprez o iście piwnym charakterze.
Festiwal Birofilia zna niemal każdy, kto się interesuje piwem na poważnie – Żywiecki Festiwal to już niemalże „mekka” polskich piwoszy. Z roku na rok na znaczeniu zyskuje także Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa, który w tym roku swoim rozmachem i ofertą chyba już przegonił nawet Birofilię.
Jedną z nowych tegorocznych inicjatyw jest natomiast Krakowski Festiwal Piwa, który poniekąd jest na nich wzorowany.
Pierwsza edycja tej imprezy odbyła się w dniach 23-25 maja, z czego moja osoba była obecna tylko w sobotę. Co ciekawe, wbrew nazwie, Krakowski Festiwal Piwa wcale nie odbył się w Krakowie lecz w pobliskim Zabierzowie. Dwa rzuty kamieniem od lotniska Balice i jeden rzut od Modlniczki, gdzie mieści się Pracownia Piwa.
Organizatorami tego eventu są: Stowarzyszenie Integracji, Ochrony Przyrody i Dziedzictwa Kultury Dolina Rudawy w Zabierzowie, firma consultingowo-szkoleniowa Revsolution, gospodarstwo agroturystyczne Rogate Ranczo oraz Doran Alkohole Regionalne – krakowski sklep z alkoholami. Partnerami natomiast takie znane marki jak: Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych, Magazyn Piwowar, Browar.biz, Bractwo Piwne oraz portal Piwo.org.

Przyznam otwarcie, że jak na pierwszą edycję – impreza imponuje rozmachem. Bardzo dużo stoisk zagranicznych browarów, głównie z Czech i Słowacji, ale nie zabrakło również przedstawicieli z Francji, Niemiec, czy Belgii. Ponadto piwa lane i butelkowe od polskich rzemieślników: Ursa Maior, Browar Reden, Haust, Ninkasi, Browar Bednary, Doctor Brew, Artezan, Faktoria, AleBrowar, Birbant, Browar Podgórz, Pracownia Piwa oraz inne, takie jak Grybów, Cornelius i Browar Na Jurze. Lista jest długa, ale w praktyce z danego browaru było dostępnych przeważnie 2-3 piwa, chociaż niekiedy oferta była bardziej szeroka (Na Jurze, Cornelius, Grybów, Doctor Brew). Niestety trochę martwił mnie brak obecności Pinty i SzałuPiw, którzy pojechali na festiwal do Kopenhagi razem z ekipą Pracowni Piwa.
Piwne nowości mieli do zaoferowania Ninkasi N°6A (Cream Ale), Ursa Maior (Rosa z Kremenarosa) oraz Doctor Brew (American Weizen i American Witbier). Po raz pierwszy pojawiło się też AIPA z Grybowa - Wujek Sam w wersji butelkowej

Jedna z wielu moich degustacji

Jasne, czy ciemne? Które lepsze?

Oprócz hektolitrów piwa, festiwalowicze mogli zakupić np. szkło lub inne akcesoria piwne na prowizorycznej giełdzie birofiliów. Prowizorycznej, bowiem wystawców było dosłownie kilku, z czego żaden nie mógł się pochwalić jakimiś obfitymi zbiorami swojej kolekcji.
Do innych atrakcji należałoby zaliczyć bicie rekordu Guinessa na najdłuższy szaszłyk (oczywiście rekord został pobity, a ów szaszłyk mierzył aż 112 metrów długości!!!), pokazy warzenia piwa, Bieg po Smocze Jajo, pokazy kulinarne, plebiscyt na najlepsze piwo Festiwalu, koncerty oraz masa atrakcji dla dzieci. Jak więc widać program był długi i obfitujący w wydarzenia. W zasadzie był to bardziej taki piknik rodzinny, aniżeli impreza typowo piwna. 

Najdłuższy szaszłyk świata

Ramowym punktem Festiwalu był bez wątpienia Konkurs Piw Domowych z szefem komisji w osobie Łukasza Jajecznicy z Browaru Podgórz oraz Konkurs Piw z Browarów Rzemieślniczych, gdzie przewodniczącym komisji był Jacek Materski z Artezana.
Zdobywcami tytułu CRAFT MASTERA Krakowskiego Festiwalu Piwa, czyli nagrody za najlepsze piwo konkursu piw domowych (bez względu na kategorię) są: Mateusz Wachowicz i Cyprian Plewa! Poniżej pełna lista zwycięzców w poszczególnych kategoriach.
KATEGORIA - AMERICAN AMBER ALE
1. Mateusz Wachowicz/Cyprian Plewa
2. Jakub Piesio
3. Marek Zajdel/Maciej Brzana
KATEGORIA - ROGGENBIER
1. Konrad Kurek
2. Łukasz Kubicki
3. Michał Lutowski
KATEGORIA - GERMAN PILSNER
1. Waldemar Pitala
2. Mariusz Kwiatkowski
3. Jan Krysiak
KATEGORIA - SUMMER ALE
1. Konrad Kurek
2. Marek Zajdel/Maciej Brzana
3. Alan Woyke/Sebastian Woyke
Tytuł CRAFT PRIX dla najlepszego piwa konkursu piw rzemieślniczych trafił do browaru Doctor Brew za ich Sunny Ale. Oprócz tego Marcin Olszewski i spółka zajęli dwa pierwsze miejsca w kategorii AIPA, pierwsze za American IPA, drugie za Cascade IPA. W pełni zgadzam się z tymi wynikami i nie są one dla mnie żadnym zaskoczeniem. Naprawdę każde ich piwo jest świetne.

Doctor Brew wraz z ekipą
Niestety, jak to bywa na imprezach masowych były też minusy, na szczęście dało się je ścierpieć. Na początek bilety wstępu, niby symboliczne 5 zł, ale to dodatkowy koszt (do godz.12 w sobotę i niedzielę wstęp był bezpłatny), natomiast w niedzielę od godz. 15 cena była już dwukrotnie wyższa!
Wejście było chyba lepiej strzeżone niż koncerty Madonny, czy innej Dody. Oczywiście alkoholu nie było można wnosić, no chyba, że w żołądkach ;> Ku rozpaczy większości uczestników nie można było również mieć przy sobie żadnych napojów i jedzenia. Nawet butelki z sokiem dla dzieci. Sam byłem świadkiem, jak pewien zrozpaczony tatuś po krótkich negocjacjach z panem ochroniarzem musiał wyrzucić do kosza picie dla swojej pociechy. Uważam to za lekkie przegięcie ze strony organizatorów. Wiem, że chodzi o to, żeby jak najwięcej kupić na miejscu po cenach kilkukrotnie większych, ale bez przesady – istnieje przecież granica przyzwoitości.
Co mi również przeszkadzało, to niemożność wyjścia z imprezy bez konieczności kupowania drugi raz biletu wstępu. Skoro kupiłem wejściówkę, to uważam, że powinna ona obowiązywać przez cały dzień!
Kolejna rzecz to żetony. Tak, były żetony podobnie jak we Wrocławiu i Żywcu. Jeden żeton to 3 złote, można je było kupić tylko w jednym miejscu, a teren Festiwalu nie był wcale taki mały. Za piwa płaciło się wyłącznie żetonami, w strefie gastro obowiązywały pospolite złotówki. Za zdecydowaną większość piw płaciło się 3 żetoniki (9zł), co nie jest jakąś wielką zbrodnią. Zdarzały się nawet wyjątki za 2 żetony, głównie u naszych południowych sąsiadów i niektórych polskich browarów. Niestety widziałem również specjały za 4 żetony, co jest już lekką przesadą. Piwa lane i butelkowe nie różniły się ceną, a przynajmniej ja nigdzie nie odnotowałem różnicy. Większość stoisk (choć nie wszystkie) oferowały również mniejsze pojemności niż 0,5 litra, tzn. 200ml za 1 żeton i 330ml za 2 żetony. Jest to fajne rozwiązanie, które pozwalało za odpowiednio mniejsze pieniądze spróbować więcej rodzajów piwa.
Z piw, które tam wypiłem warto odnotować Triple Blonda z Corneliusa, Cascade IPA i American Weizen od Doctora Brew, Wujka Sama AIPA, Amber Lagera i Miodowe z Grybowa oraz Łowickie Oatmeal Ale z Browaru Bednary. Na pewno też piłem jakieś niewielkie próbki z innych browarów, ale nie jestem w stanie ich teraz przytoczyć. Niektóre piwa były naprawdę dobre, inne wręcz przeciwnie, ale myślę, że nie ma sensu teraz się nad tym rozpisywać.

Ziomki i przyjaciele

Ziomki i przyjaciele c.d.

Na Festiwalu był też specjalnie wydzielony teren opisany jak „strefa złotówek” (czy jakoś tak), gdzie żetony nie obowiązywały. Był tam sklepik festiwalowy, a w nim cały ogrom piw belgijskich i specjałów z innych krajów Europy. Z polskich akcentów zauważyłem tam Birbanta i Faktorię po cenach zbliżonych do sklepowych. Poza tym był też tam spory wybór ciekawego szkła do piwa. Niestety piwo było dostępne wyłącznie w butelkach, a na zewnątrz ze 30 stopni....więc wolałem nie ryzykować. Ceny niektórych trunków porażały równie skutecznie, co temperatura – widziałem kilka pozycji powyżej 50 PeeLeNów.
Aha, organizatorzy postarali się o szkło festiwalowe, które można było tam właśnie kupić. W sumie to były, aż trzy rodzaje tego szkładwa kufle półlitrowe i jeden pokal 0,33 litra, wszystko w cenie 12 zł. Przy moim dość skromnym budżecie wolałem ulokować swoje fundusze w piwo, aniżeli w szkło, więc jako takiej pamiątki z Festiwalu niestety nie mam.

Moim osobistym celem natomiast było przeprowadzenie wywiadu z kimś z organizatorów, w celu późniejszego opublikowania go na blogu. Z racji pierwszej edycji imprezy chciałem zasięgnąć informacji u źródła. Koniec końców udało mi się porozmawiać z Wojciechem Niedzielskim (Revsolution) i Andrzejem Kuryło (Doran Alkohole). Już teraz powiem, że dowiedziałem się kilku ciekawych i ważnych informacji. Rozmowę zarejestrowałem dyktafonem i mam nadzieję, że w ciągu paru dni na blogu pojawi się owy wywiad, w formie pisemnej rzecz jasna.

Rafał Łopusiński z Browaru Bednary
 Ogólne wrażenia z pobytu na I Krakowskim Festiwalu Piwa uważam za jak najbardziej pozytywne. Pogoda dopisała (mimo przelotnego deszczu), miejsce ładne, dookoła jakieś górki i lasy, w miarę dobra lokalizacji tuż przy obwodnicy Krakowa. Było sporo ciekawych browarów i piw, dużo ludzi, ale nie było ścisku, bo teren jest naprawdę wielki. Ceny jak wiadomo, muszą być festiwalowe, ale jakby się zastanowić to były one tylko troszkę wyższe niż w sklepach.
Porozmawiałem chwilkę z Marcinem Olszewskim (Doctor Brew) i Jackiem Materskim (Artezan), dość długą pogawędkę uciąłem sobie z Rafałem Łopusińskim z Browaru Bednary, no ale przede wszystkim przeprowadziłem swój pierwszy profesjonalny wywiad w historii bloga!
Chyba wybiorę się za rok :D

11 komentarzy:

  1. Trochę za mocno posłodziłeś, a nie było tak wcale super. Podano listę browarów co wprowadzało w błąd, ponieważ wiele z nich się nie wystawiło, a było oferowane przez sklep w butelkach lub 1, 2 krany. Tak więc organizator powinien podać info o dostępności piw, a nie wystawiających się browarów. Druga sprawa ceny, za 0,2l 3 żetony (9zł) gdzie piwo w butelce 0,5 kosztuje 10 zł to delikatnie mówiąc nieporozumienie, niestety zdarzały się takie kwiatki. Kolejna rzecz brak mapki z informacjami gdzie jakiego piwa można się napić, oprócz oczywiście widocznych browarów. Miejmy nadzieję, że poprawia się za rok. Tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę???? Przepraszam, ale ta relacja wygląda jakby była sponsorowana:) To był koszmarny festiwal, a raczej discopolowy zlot przy grillu. Ilość błędów które popełnili organizatorzy była tak wielka że nie wynagrodziła by tego nawet darmowa beczka od Pinty. Drogo, mało toalet, tylko kilka ciekawych piw, hałas, i koszmarna lokalizacja. Dużo hałasu o nic...Jakby za rok festiwal sie nie odbył, nic złego by się nie stało...jest Wrocław:)

      Usuń
    2. Z takim nastawieniem lepiej nie jeździj na żaden festiwal, nie jesteś tam potrzebny. Lokalizacja była gorsza niż we Wrocławiu? Masz może gorączkę? Jedzenie było bardzo dobre, toalet mało? Nigdy nie musiałem czekać nawet minuty. Ciekawych piw w sklepiku było ze sto, lanych na pewno kilkanaście. Hałas? A miała być cisza?

      Usuń
    3. "Prezentujemy listę browarów których piwa będzie można degustować na naszym festiwalu! " - to jest cytat z ich fejsa i nie ma tu mowy o wprowadzaniu w błąd, trzeba tylko uważnie czytać. Przecież nie napisano tutaj, że będą przedstawiciele tych browarów, tylko piwa od nich.
      Ps. nie widziałem cen 0,2 litra za 3 żetony, choć to wcale nie znaczy, że gdzieś nie było takiej ceny, ale to z pewnością wyjątek.

      Usuń
    4. "szlakiem piwa"- masz rację, nie pójdę na ten festiwal jeżeli będzie w takiej formie. Nie jestem tam potrzebny. Za to Ty jak najbardziej. Wszak pracowałeś w sklepiku festiwalowym :) więc Twoja opinia jest jak najbardziej niestronnicza :) trochę luzu Panowie i mniej pierdzącej żyłki :)

      Usuń
  2. Było 30 stopni ale piwa leżały w cieniu. Spokojnie mogłeś kupować, nic im nie było. Już nie przesadzajmy. A drogie piwa po prostu takie są, ceny nie były zawyżone. Czasem warto kupić coś, co zapamiętamy na długo niż 5 przeciętnych piw. Pozdrawiam, Michał ze sklepiku festiwalowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tak też zrobiłem...poszedłem do sklepu z piwami. Kupiłem coś co zapamiętam ..bo o festiwalu chce zapomnieć....

      Usuń
    2. Po pierwsze nic co mnie dotyczy nie było sponsorowane!
      poza tym należy pamiętać, że to pierwsza edycja, gdzie zawsze zdarzają się błędy i niedociągnięcia. Ciekawe jak wyglądała pierwsza impreza we Wrocławiu, który tak chwalisz?
      Toalet faktycznie mogłoby być trochę więcej, ceny może i nie najniższe, ale tak jest na każdej tego typu imprezie.
      Koncerty to tylko dodatkowa atrakcja, na którą w ogóle nie zwracałem uwagi. Mogło ich wcale nie być, ale jak były to i tak mi wcale nie przeszkadzały.

      Usuń
  3. Rzeczywiscie koszmarny festiwal i jeszcze jedno raz zakupionych żetonów już zwrócić się nie dało nie skreslam pomysłu ale dużo do poprawy

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż anonimowy może wiele, ale czy dał by radę jako konkretna osoba. Pozdrawiam Anonimowego

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na 1 Raz to całkiem OK tu i tam do poprawy, piw się Próbuje na takich imprezach więc 0.2l 0.3l jest całkiem dobrym pomysłem ( można więcej spróbować i nie paść ). i nie wydać fortuny, ja można zostawić w sklepiku:D


    OdpowiedzUsuń