Przejdź do głównej zawartości

I KRAKOWSKI FESTIWAL PIWA


Piwna rewolucja trwa w najlepsze. Powstają nowe browary, przybywa konkursów piw domowych i rzemieślniczych, rośnie także liczba imprez o iście piwnym charakterze.
Festiwal Birofilia zna niemal każdy, kto się interesuje piwem na poważnie – Żywiecki Festiwal to już niemalże „mekka” polskich piwoszy. Z roku na rok na znaczeniu zyskuje także Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa, który w tym roku swoim rozmachem i ofertą chyba już przegonił nawet Birofilię.
Jedną z nowych tegorocznych inicjatyw jest natomiast Krakowski Festiwal Piwa, który poniekąd jest na nich wzorowany.
Pierwsza edycja tej imprezy odbyła się w dniach 23-25 maja, z czego moja osoba była obecna tylko w sobotę. Co ciekawe, wbrew nazwie, Krakowski Festiwal Piwa wcale nie odbył się w Krakowie lecz w pobliskim Zabierzowie. Dwa rzuty kamieniem od lotniska Balice i jeden rzut od Modlniczki, gdzie mieści się Pracownia Piwa.
Organizatorami tego eventu są: Stowarzyszenie Integracji, Ochrony Przyrody i Dziedzictwa Kultury Dolina Rudawy w Zabierzowie, firma consultingowo-szkoleniowa Revsolution, gospodarstwo agroturystyczne Rogate Ranczo oraz Doran Alkohole Regionalne – krakowski sklep z alkoholami. Partnerami natomiast takie znane marki jak: Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych, Magazyn Piwowar, Browar.biz, Bractwo Piwne oraz portal Piwo.org.

Przyznam otwarcie, że jak na pierwszą edycję – impreza imponuje rozmachem. Bardzo dużo stoisk zagranicznych browarów, głównie z Czech i Słowacji, ale nie zabrakło również przedstawicieli z Francji, Niemiec, czy Belgii. Ponadto piwa lane i butelkowe od polskich rzemieślników: Ursa Maior, Browar Reden, Haust, Ninkasi, Browar Bednary, Doctor Brew, Artezan, Faktoria, AleBrowar, Birbant, Browar Podgórz, Pracownia Piwa oraz inne, takie jak Grybów, Cornelius i Browar Na Jurze. Lista jest długa, ale w praktyce z danego browaru było dostępnych przeważnie 2-3 piwa, chociaż niekiedy oferta była bardziej szeroka (Na Jurze, Cornelius, Grybów, Doctor Brew). Niestety trochę martwił mnie brak obecności Pinty i SzałuPiw, którzy pojechali na festiwal do Kopenhagi razem z ekipą Pracowni Piwa.
Piwne nowości mieli do zaoferowania Ninkasi N°6A (Cream Ale), Ursa Maior (Rosa z Kremenarosa) oraz Doctor Brew (American Weizen i American Witbier). Po raz pierwszy pojawiło się też AIPA z Grybowa - Wujek Sam w wersji butelkowej

Jedna z wielu moich degustacji

Jasne, czy ciemne? Które lepsze?

Oprócz hektolitrów piwa, festiwalowicze mogli zakupić np. szkło lub inne akcesoria piwne na prowizorycznej giełdzie birofiliów. Prowizorycznej, bowiem wystawców było dosłownie kilku, z czego żaden nie mógł się pochwalić jakimiś obfitymi zbiorami swojej kolekcji.
Do innych atrakcji należałoby zaliczyć bicie rekordu Guinessa na najdłuższy szaszłyk (oczywiście rekord został pobity, a ów szaszłyk mierzył aż 112 metrów długości!!!), pokazy warzenia piwa, Bieg po Smocze Jajo, pokazy kulinarne, plebiscyt na najlepsze piwo Festiwalu, koncerty oraz masa atrakcji dla dzieci. Jak więc widać program był długi i obfitujący w wydarzenia. W zasadzie był to bardziej taki piknik rodzinny, aniżeli impreza typowo piwna. 

Najdłuższy szaszłyk świata

Ramowym punktem Festiwalu był bez wątpienia Konkurs Piw Domowych z szefem komisji w osobie Łukasza Jajecznicy z Browaru Podgórz oraz Konkurs Piw z Browarów Rzemieślniczych, gdzie przewodniczącym komisji był Jacek Materski z Artezana.
Zdobywcami tytułu CRAFT MASTERA Krakowskiego Festiwalu Piwa, czyli nagrody za najlepsze piwo konkursu piw domowych (bez względu na kategorię) są: Mateusz Wachowicz i Cyprian Plewa! Poniżej pełna lista zwycięzców w poszczególnych kategoriach.
KATEGORIA - AMERICAN AMBER ALE
1. Mateusz Wachowicz/Cyprian Plewa
2. Jakub Piesio
3. Marek Zajdel/Maciej Brzana
KATEGORIA - ROGGENBIER
1. Konrad Kurek
2. Łukasz Kubicki
3. Michał Lutowski
KATEGORIA - GERMAN PILSNER
1. Waldemar Pitala
2. Mariusz Kwiatkowski
3. Jan Krysiak
KATEGORIA - SUMMER ALE
1. Konrad Kurek
2. Marek Zajdel/Maciej Brzana
3. Alan Woyke/Sebastian Woyke
Tytuł CRAFT PRIX dla najlepszego piwa konkursu piw rzemieślniczych trafił do browaru Doctor Brew za ich Sunny Ale. Oprócz tego Marcin Olszewski i spółka zajęli dwa pierwsze miejsca w kategorii AIPA, pierwsze za American IPA, drugie za Cascade IPA. W pełni zgadzam się z tymi wynikami i nie są one dla mnie żadnym zaskoczeniem. Naprawdę każde ich piwo jest świetne.

Doctor Brew wraz z ekipą
Niestety, jak to bywa na imprezach masowych były też minusy, na szczęście dało się je ścierpieć. Na początek bilety wstępu, niby symboliczne 5 zł, ale to dodatkowy koszt (do godz.12 w sobotę i niedzielę wstęp był bezpłatny), natomiast w niedzielę od godz. 15 cena była już dwukrotnie wyższa!
Wejście było chyba lepiej strzeżone niż koncerty Madonny, czy innej Dody. Oczywiście alkoholu nie było można wnosić, no chyba, że w żołądkach ;> Ku rozpaczy większości uczestników nie można było również mieć przy sobie żadnych napojów i jedzenia. Nawet butelki z sokiem dla dzieci. Sam byłem świadkiem, jak pewien zrozpaczony tatuś po krótkich negocjacjach z panem ochroniarzem musiał wyrzucić do kosza picie dla swojej pociechy. Uważam to za lekkie przegięcie ze strony organizatorów. Wiem, że chodzi o to, żeby jak najwięcej kupić na miejscu po cenach kilkukrotnie większych, ale bez przesady – istnieje przecież granica przyzwoitości.
Co mi również przeszkadzało, to niemożność wyjścia z imprezy bez konieczności kupowania drugi raz biletu wstępu. Skoro kupiłem wejściówkę, to uważam, że powinna ona obowiązywać przez cały dzień!
Kolejna rzecz to żetony. Tak, były żetony podobnie jak we Wrocławiu i Żywcu. Jeden żeton to 3 złote, można je było kupić tylko w jednym miejscu, a teren Festiwalu nie był wcale taki mały. Za piwa płaciło się wyłącznie żetonami, w strefie gastro obowiązywały pospolite złotówki. Za zdecydowaną większość piw płaciło się 3 żetoniki (9zł), co nie jest jakąś wielką zbrodnią. Zdarzały się nawet wyjątki za 2 żetony, głównie u naszych południowych sąsiadów i niektórych polskich browarów. Niestety widziałem również specjały za 4 żetony, co jest już lekką przesadą. Piwa lane i butelkowe nie różniły się ceną, a przynajmniej ja nigdzie nie odnotowałem różnicy. Większość stoisk (choć nie wszystkie) oferowały również mniejsze pojemności niż 0,5 litra, tzn. 200ml za 1 żeton i 330ml za 2 żetony. Jest to fajne rozwiązanie, które pozwalało za odpowiednio mniejsze pieniądze spróbować więcej rodzajów piwa.
Z piw, które tam wypiłem warto odnotować Triple Blonda z Corneliusa, Cascade IPA i American Weizen od Doctora Brew, Wujka Sama AIPA, Amber Lagera i Miodowe z Grybowa oraz Łowickie Oatmeal Ale z Browaru Bednary. Na pewno też piłem jakieś niewielkie próbki z innych browarów, ale nie jestem w stanie ich teraz przytoczyć. Niektóre piwa były naprawdę dobre, inne wręcz przeciwnie, ale myślę, że nie ma sensu teraz się nad tym rozpisywać.

Ziomki i przyjaciele

Ziomki i przyjaciele c.d.

Na Festiwalu był też specjalnie wydzielony teren opisany jak „strefa złotówek” (czy jakoś tak), gdzie żetony nie obowiązywały. Był tam sklepik festiwalowy, a w nim cały ogrom piw belgijskich i specjałów z innych krajów Europy. Z polskich akcentów zauważyłem tam Birbanta i Faktorię po cenach zbliżonych do sklepowych. Poza tym był też tam spory wybór ciekawego szkła do piwa. Niestety piwo było dostępne wyłącznie w butelkach, a na zewnątrz ze 30 stopni....więc wolałem nie ryzykować. Ceny niektórych trunków porażały równie skutecznie, co temperatura – widziałem kilka pozycji powyżej 50 PeeLeNów.
Aha, organizatorzy postarali się o szkło festiwalowe, które można było tam właśnie kupić. W sumie to były, aż trzy rodzaje tego szkładwa kufle półlitrowe i jeden pokal 0,33 litra, wszystko w cenie 12 zł. Przy moim dość skromnym budżecie wolałem ulokować swoje fundusze w piwo, aniżeli w szkło, więc jako takiej pamiątki z Festiwalu niestety nie mam.

Moim osobistym celem natomiast było przeprowadzenie wywiadu z kimś z organizatorów, w celu późniejszego opublikowania go na blogu. Z racji pierwszej edycji imprezy chciałem zasięgnąć informacji u źródła. Koniec końców udało mi się porozmawiać z Wojciechem Niedzielskim (Revsolution) i Andrzejem Kuryło (Doran Alkohole). Już teraz powiem, że dowiedziałem się kilku ciekawych i ważnych informacji. Rozmowę zarejestrowałem dyktafonem i mam nadzieję, że w ciągu paru dni na blogu pojawi się owy wywiad, w formie pisemnej rzecz jasna.

Rafał Łopusiński z Browaru Bednary
 Ogólne wrażenia z pobytu na I Krakowskim Festiwalu Piwa uważam za jak najbardziej pozytywne. Pogoda dopisała (mimo przelotnego deszczu), miejsce ładne, dookoła jakieś górki i lasy, w miarę dobra lokalizacji tuż przy obwodnicy Krakowa. Było sporo ciekawych browarów i piw, dużo ludzi, ale nie było ścisku, bo teren jest naprawdę wielki. Ceny jak wiadomo, muszą być festiwalowe, ale jakby się zastanowić to były one tylko troszkę wyższe niż w sklepach.
Porozmawiałem chwilkę z Marcinem Olszewskim (Doctor Brew) i Jackiem Materskim (Artezan), dość długą pogawędkę uciąłem sobie z Rafałem Łopusińskim z Browaru Bednary, no ale przede wszystkim przeprowadziłem swój pierwszy profesjonalny wywiad w historii bloga!
Chyba wybiorę się za rok :D

Komentarze

  1. Trochę za mocno posłodziłeś, a nie było tak wcale super. Podano listę browarów co wprowadzało w błąd, ponieważ wiele z nich się nie wystawiło, a było oferowane przez sklep w butelkach lub 1, 2 krany. Tak więc organizator powinien podać info o dostępności piw, a nie wystawiających się browarów. Druga sprawa ceny, za 0,2l 3 żetony (9zł) gdzie piwo w butelce 0,5 kosztuje 10 zł to delikatnie mówiąc nieporozumienie, niestety zdarzały się takie kwiatki. Kolejna rzecz brak mapki z informacjami gdzie jakiego piwa można się napić, oprócz oczywiście widocznych browarów. Miejmy nadzieję, że poprawia się za rok. Tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę???? Przepraszam, ale ta relacja wygląda jakby była sponsorowana:) To był koszmarny festiwal, a raczej discopolowy zlot przy grillu. Ilość błędów które popełnili organizatorzy była tak wielka że nie wynagrodziła by tego nawet darmowa beczka od Pinty. Drogo, mało toalet, tylko kilka ciekawych piw, hałas, i koszmarna lokalizacja. Dużo hałasu o nic...Jakby za rok festiwal sie nie odbył, nic złego by się nie stało...jest Wrocław:)

      Usuń
    2. Z takim nastawieniem lepiej nie jeździj na żaden festiwal, nie jesteś tam potrzebny. Lokalizacja była gorsza niż we Wrocławiu? Masz może gorączkę? Jedzenie było bardzo dobre, toalet mało? Nigdy nie musiałem czekać nawet minuty. Ciekawych piw w sklepiku było ze sto, lanych na pewno kilkanaście. Hałas? A miała być cisza?

      Usuń
    3. "Prezentujemy listę browarów których piwa będzie można degustować na naszym festiwalu! " - to jest cytat z ich fejsa i nie ma tu mowy o wprowadzaniu w błąd, trzeba tylko uważnie czytać. Przecież nie napisano tutaj, że będą przedstawiciele tych browarów, tylko piwa od nich.
      Ps. nie widziałem cen 0,2 litra za 3 żetony, choć to wcale nie znaczy, że gdzieś nie było takiej ceny, ale to z pewnością wyjątek.

      Usuń
    4. "szlakiem piwa"- masz rację, nie pójdę na ten festiwal jeżeli będzie w takiej formie. Nie jestem tam potrzebny. Za to Ty jak najbardziej. Wszak pracowałeś w sklepiku festiwalowym :) więc Twoja opinia jest jak najbardziej niestronnicza :) trochę luzu Panowie i mniej pierdzącej żyłki :)

      Usuń
  2. Było 30 stopni ale piwa leżały w cieniu. Spokojnie mogłeś kupować, nic im nie było. Już nie przesadzajmy. A drogie piwa po prostu takie są, ceny nie były zawyżone. Czasem warto kupić coś, co zapamiętamy na długo niż 5 przeciętnych piw. Pozdrawiam, Michał ze sklepiku festiwalowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tak też zrobiłem...poszedłem do sklepu z piwami. Kupiłem coś co zapamiętam ..bo o festiwalu chce zapomnieć....

      Usuń
    2. Po pierwsze nic co mnie dotyczy nie było sponsorowane!
      poza tym należy pamiętać, że to pierwsza edycja, gdzie zawsze zdarzają się błędy i niedociągnięcia. Ciekawe jak wyglądała pierwsza impreza we Wrocławiu, który tak chwalisz?
      Toalet faktycznie mogłoby być trochę więcej, ceny może i nie najniższe, ale tak jest na każdej tego typu imprezie.
      Koncerty to tylko dodatkowa atrakcja, na którą w ogóle nie zwracałem uwagi. Mogło ich wcale nie być, ale jak były to i tak mi wcale nie przeszkadzały.

      Usuń
  3. Rzeczywiscie koszmarny festiwal i jeszcze jedno raz zakupionych żetonów już zwrócić się nie dało nie skreslam pomysłu ale dużo do poprawy

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż anonimowy może wiele, ale czy dał by radę jako konkretna osoba. Pozdrawiam Anonimowego

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na 1 Raz to całkiem OK tu i tam do poprawy, piw się Próbuje na takich imprezach więc 0.2l 0.3l jest całkiem dobrym pomysłem ( można więcej spróbować i nie paść ). i nie wydać fortuny, ja można zostawić w sklepiku:D


    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

MINI TEST Piw Karpackie 17%

Ja wiem, że Kopyr wypił, żebyśmy nie musieli, ale jednak ciekawość zwyciężyła :> W końcu udało mi się wyhaczyć cztery nowe mocarze marki Karpackie. Trzy wersje smakowe oraz podstawka. Nie mogę sobie pozwolić na testowanie ich pojedynczo, bo kolejka jest zbyt długa. Tak więc, ‘karpaty’ wchodzą z buta, a ja od razu odpalam trójpaka, czyli Mini Test. Uspokajam zarazem internetowych szeryfów – nie wypiję tego na raz. Van Pur tak zszokował rynek tymi wypustami, że ja do dzisiaj nie zebrałem szczeny z podłogi. 17% alko!!! I nie są to rzecz jasna wymrażanki. Na co komu takie piwa? To nawet najwytrwalszych żuli poskłada do reszty. Ciekawostką jest tu górna fermentacja, więc to mogą być takie pseudo barli łajny z aromatami. A co myśleliście, że dolano tu soków? No dobra, do jednego dolano, ale o tym poniżej. Zobaczcie jak bardzo rynek się spolaryzował ostatnio – z jednej strony mega szybko rosnący udział „zerówek”, a z drugiej coraz więcej fest mocnych piw (najczęściej smakowych). Był...

OKO W OKO - Trybunał '90 vs Piwo Jasne

A to ci niespodziankę zrobił nam Kopyr i Browar Piotrków. W ‘biedrach’ kilka dni temu pojawiła się nowość Trybunał ’90 – piwo jak dawniej. I wychodzi na to, że ten dopisek wcale nie jest z dupy. Wg Tomka to piwo smakuje i pachnie, jak typowy (czyt. dobrze zrobiony) pils z pierwszej połowy lat 90-tych. Czyli zanim koncernowe łapska zepsuły te wszystkie nasze Żywce, Tyskie, czy inne Okocimy. Trybunał ’90 ma nas przenieść w czasie do lat, gdy piwa były wyraziste, mocno słodowe i solidnie nachmielone na goryczkę. Kopyr jest niejako ambasadorem tego piwa, a także współautorem. Ponoć sporo jego wskazówek zostało wdrożonych przy tym projekcie (nawet słynna butelka euro). Od niedawna jakby zrobiła się moda na slogan „piwo jak dawniej”. Już w zeszłym roku takowym hasłem reklamował się przecież Miłosław Jasne Pełne, czy Herbowe z Cieszyna. Natomiast AleBrowar dopiero co wypuścił Piwo Jasne w retro-bączkach. W opisach mrugając do nas okiem, że to również jest piwo zrobione na starą modłę. Tak w...

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

SHORT TEST: Książęce Złote Pszeniczne z Nutą Mango

  Prolog: Kompania Piwowarska zupełnie po cichaczu wjechała do ‘żabsona’ z dwoma nowymi Książęcymi. Nie są to rzecz jasna w żaden sposób piwa odkrywcze, ale postanowiłem przyjrzeć im się bliżej. O co kaman: W ciągu swojego żywota piłem już kilka pszeniczniaków z mango na pokładzie. Uważam, że taki mariaż dobrze do siebie pasuje, ale kiedy daje się pulpę/miąższ lub sok. Tutaj niestety mamy tylko aromat naturalny… Wdzianko: Jednolicie mętne, złociste. Na górze olbrzymia czapa gęstej, drobnej i zbitej piany, która opada zajebiście powoli. Kichawa mówi: Średnio intensywny aromat kojarzący się z piwem pszenicznym i bardzo subtelnym mango w tle. Jest jeszcze odrobinka gumy balonowej, trochę słodu, biszkoptów oraz drożdży. Nawet nieźle to pachnie, choć fajerwerki zostawiam na później. Jadaczka mówi: Piwo jest słodowe i lekko pszeniczne. Czuć także delikatnie nutę mango oraz może odrobinę banana. W tle pałęta się subtelny chlebek i jakiś kwasek. Całość niestety jest pustawa w sma...

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

Niby "małpka", a jednak w środku piwo 18% vol.!!!

  Ostatnio będąc w Dino wyczaiłem przedziwne piwo. Początkowo nawet nie byłem pewny, czy jest to piwo. Stało jednak na półce obok innych piw, więc moja ciekawość zwyciężyła. Mamy tu napitek o woltażu, aż 18%! Nie czyni go to rzecz jasna najmocniejszym polskim piwem, ale szacun i tak się należy. Zwłaszcza, że możemy to kupić w dyskoncie. Swoją drogą bardzo jestem ciekawy jakim sposobem udało się otrzymać taki woltaż. Banderoli nie ma, więc opcja z dolewaniem spirytusu odpada. Wymrażanie natomiast to cholernie drogi interes, więc cena byłaby zapewne dużo większa. Poza tym, jeśli już coś wymrażać, to z pewnością jakieś mocne już piwa i obowiązkowo trzeba się tym chwalić na lewo i prawo. Ta opcja też na bank odpada. Bardzo ciekawą rzeczą jest też dziwnie znajome opakowanie, które zna chyba każdy domorosły obywatel tego kraju :D Niby „małpka”, a w środku zonk…, to znaczy piwo. Najbardziej jednak absurdalną rzeczą jest wg mnie idiotyczna nazwa. W sumie to nawet nie wiadomo jak to wymaw...

OKO W OKO - Łomża Jasne vs Łomża Pils

  W swojej blogerskiej karierze piłem już nie jedną Łomżę. W zasadzie to chyba wszystkie jakie były przez ten czas na rynku. Wiadomo, że jedne piwa znikają, a w ich miejsce pojawiają się inne i mam tu na myśli tylko w obrębie jednej marki. Tak więc tych Łomż/Łomżów trochę już na blogu było. Ostatnio wpadłem jednak na pomysł, aby porównać dwa chyba najbardziej popularne piwa z tej marki – Łomża Jasne i Łomża Pils . To pierwsze jest mi bardzo dobrze znane i lubiane. Można rzec, iż ostatnio regularnie zasila ono moje gardło. Jest piwem szeroko dostępnym, względnie niedrogim, dosyć smacznym i po prostu pijalnym. Łomża Pils natomiast pojawiła się na rynku jakieś dwa lata temu, a na blogu dostała taką samą notę, jak jej starsza siostra. Jednakże piłem to piwo łącznie może trzy razy. Złych wspomnień nie mam, więc uważam je za godnego rywala dzisiejszego „pojedynku”. Łomża Jasne Piwo ubrane jest w jasno złoty odcień o idealnej klarowności. Piana jest całkiem słusznych rozmiarów,...

Ruiny Browaru Kmicic

Pewnie każdy z Was wie, że częstochowski Browar Kmicic od kilkunastu lat jest już tylko rzewnym wspomnieniem mieszkańców Częstochowy i okolic. Zabytkowe budynki niszczeją, a całe wyposażenie browaru już dawno zniknęło. Co prawda w najniższych partiach niektórych zabudowań mieszczą się jakieś małe firmy, ale w sumie żadna w tym pociecha. Ostatnio poczułem gdzieś w sobie ducha historii i postanowiłem wybrać się na teren dawnego browaru z myślą o napisaniu refleksyjnego artykułu. Do środka oczywiście nie wchodziłem, choć na upartego dałoby się gdzieniegdzie zajrzeć, ale nie chciałem ryzykować złapania mnie przez „strażnika”. Poza tym niektóre fragmenty zabudować są naprawdę w kiepskim stanie, a chcę jeszcze trochę pożyć.  Rys historyczny Może trudno w to uwierzyć, ale Browar Kmicic jest (był) prawdopodobnie najstarszym obiektem przemysłowym w Częstochowie. Powstał już w 1840 roku, a zatem wcześniej niż Huta Częstochowa, Zapałczarnia, Elanex, zakłady „Częstochowian...