poniedziałek, 24 listopada 2014

WIZYTA W WARSZAWIE, CZYLI BLOG DAY 3.0


Piwny Blog Day 3.0 za nami. Pora więc napisać kilka słów o kolejnej edycji jedynego (póki co) forum polskiej blogosfery piwnej.

Trzecia edycja coraz popularniejszego Blog Day’a odbyła się w Warszawie, a nie jak dwie poprzednie -  w stolicy Wielkopolski. Zmianę lokalizacji przyjąłem z dużym entuzjazmem, głównie ze względu na bardziej dogodne możliwości transportu. Moja podróż do stolicy minęła szybko i przyjemnie, a przy tym dość nieszablonowo – pierwszy raz skorzystałem z Carpoolingu. Wrażenia mam jak najbardziej pozytywne.
Niestety wrażenia z samego spotkania piwnych blogerów nie są już tak pozytywne. Tzn. negatywne też nie są, ale muszę przyznać, że odczuwam pewien niedosyt.
Po pierwsze impreza w stosunku do poprzedniego roku trochę się „skurczyła”, bowiem zamiast dwóch dni trwała jeden dzień. To jednak jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo przecież liczba uczestników forum z roku na rok rośnie, a co za tym idzie i koszty. Największą moim zdaniem bolączką był przede wszystkim dość ubogi program, który przy tak okrojonym czasie powinien wprost wgniatać takiego blogera w fotel i otwierać mu szeroko oczy ze zdumienia. Każde wystąpienie powinno na długo zapaść w pamięci, tymczasem ja mam poważne problemy z przytoczeniem więcej niż trzech ciekawych wniosków powiedzianych „na scenie” (a piwa w zasadzie wypiłem mało).



Na tle pozostałej konkurencji występ 'Piwoznawcy' Maćka Chołdrycha trzeba uznać za nader udany. Maciek przygotował dla nas zestaw pięciu nietypowych (odjechanych) piw, które mieliśmy sposobność obwąchać i skosztować. Pierwsze (ale nie jedyne) piwo na świecie z mąką kasztanową w składzie (Pietra z Korsyki) pachniało jak pierwszorzędny ejl, chociaż w rzeczywistości było lagerem wiedeńskim. 
Niemiecki Smokey George na słodzie wędzonym torfem wywoływał silne konotacje ze spalonymi przewodami elektrycznymi, asfaltem i bentonitem. Na długo zapamiętam też smak i aromat Hel & Verdoemenis Cuvee z De Molena – jest to Barrel Aged Imperial Stout leżakowany w dębowej beczce po winie Bordeaux. Natomiast belgijski wiśniowy lambic Oude Kriek był chyba najbardziej kwaśnym piwem jakie w życiu piłem! Sour Ale o nazwie Oak Aged Cranberry Bastard z Danii również wywarł na mnie piorunujące wrażenie.
Nie obyło się też bez blind tastingu, który poprowadził znany w środowisku sensoryk 'Browarzyciel' Rafał Kowalczyk. Do odgadnięcia mieliśmy takie style jak: czeski pils, hefe-weizen, dry stout, rauchbock, brown porter, AIPA, porter bałtycki oraz owocowy lambic. Oprócz stylu trzeba było również wskazać konkretną markę i kraj z którym nam się kojarzy dane piwo. Fajna to zabawa, a przy okazji można się sprawdzić.




I na tym pozytywy się kończą. Wystąpienie Patryka Pietrzaka odnośnie zmysłu smaku zakrawało o spory blamaż. Mimo, że nie było w nim błędów merytorycznych, a Patryk się bardzo starał, to uważam że oczywiste oczywistości to można opowiadać „piwnym januszom”, a nie piwnym blogerom. Strata czasu.
Najgorzej wypadła jednak Joanna Krysińska z blogu Retro Garnek
Kulinarna blogerka próbowała wyjaśniać nam, dlaczego piwne blogi są nudne, brzydkie, mało atrakcyjne i ogólnie nieciekawe. Oczywiście pojawiały się też rady, co mamy zrobić, aby to zmienić. Niektóre z tych porad może i były pouczające, jednak całościowo pani Joasia wypadła blado. Częstokroć brakowało jej wiedzy i argumentów, szczególnie przeciwko kilku krewkim blogerom, broniących jak lwy swoich racji i poglądów. W konsekwencji referentka wielokrotnie musiała zgodzić się (choć wyraźnie było jej głupio) z jej oponentami.
Swoje „pięć minut” miał również Paweł Bielecki – specjalista od pozycjonowania stron w sieci. Nie powiem, bo chwilami Paweł mnie nawet zaciekawił, pokazując kilka sprytnych instrumentów, które w teorii mają zwiększyć liczbę kliknięć naszego bloga. Nie mniej jednak sumarycznie jego wywody nie za specjalnie mnie przekonywały, zwłaszcza że niektóre z proponowanych rozwiązań wiązały się z wydatkami.
Na zakończenie odbył się panel dyskusyjny, moderowany przez Michała Kopika, w którym wystąpił znany wszystkim Michał Docent Maranda. Niestety ta część forum mnie ominęła, ponieważ musiałem zbierać się na pociąg. Czy było tam coś ciekawego musicie dowiedzieć się z innych źródeł ;p





Pomimo mojego częściowego niezadowolenia z zaprezentowanego programu, nie uważam ten dzień za zmarnowany i nie żałuję przyjazdu do stolicy. Blogerzy chyba dopisali, bo pojawiło się ponad 30 osób – fajnie, że jest nas coraz więcej. Organizatorzy doliczyli się około osiemdziesięciu blogów, co również może cieszyć. 

Poza tym bardzo miło było spotkać „starych” znajomych i poznać nowych. Można było pogadać, wymienić poglądy, opinie i napić się wspólnie Pilsnera w nielimitowanych ilościach.

Z tego miejsca dziękuję organizatorom (szczególnie Łukaszowi i Patrykowi) za zaproszenie mojej skromnej osoby. Wierzę, że za rok będzie ciekawiej :)

6 komentarzy:

  1. "Jedyne piwo na świecie z mąką kasztanową"

    Przecież takich piw jest więcej. Nawet Pinta takie warzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie. Może Chołdrychowi chodziło o to, że było to pierwsze takie piwo na świecie???

      Usuń
  2. Smokey George..
    czy tyko ja tu widzę plagiat AleBrowaru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez obaw. Mi też się skojarzyło ;)

      Usuń
    2. Raczej w drugą stronę, Smokey George był na rynku długo przed powstaniem AleBrowaru.

      Usuń
    3. No właśnie wiem, czyli ewentualnie to AleBrowar zrobił plagiat.

      Usuń