Przejdź do głównej zawartości

WIELKI TEST PIW ZIELONYCH


Tak! Stało się. Wielki Test Piw Zielonych (pierwszy w kraju jak sądzę) przeszedł do historii, a ja wciąż żyję, funkcjonuję, oddycham – cud! Zrobiłem to dla Was, abyście Wy już nie musieli tego robić. Aby Wasze żołądki wciąż pracowały w spokoju, a Wasze odruchy wymiotne były nadal uśpione. Wiem, wiem, jestem hardcorem, ale taki już się urodziłem ;p


Przyznam, że sporo się namęczyłem, aby zdobyć wszystkie piwa zielone w Polsce. Ponoć istnieje jeszcze (chyba) jakieś piwo zielone z Jabłonowa, ale występuje tylko w wersji beczkowej. Tu od razu należy Wam się małe wyjaśnienie: Bearnard Zielony od Czarnego Kota nie posiada zielonej barwy. Niestety dowiedziałem się tego dopiero po przelaniu piwa do szkła (zostałem bezczelnie wprowadzony w błąd!). Nigdy wcześniej go nie piłem, a papierowa owijka do samego końca utrzymywała wszystko w tajemnicy. Poza tym zmyliło mnie słowo „zielony” w nazwie... Tak, czy siak, ze względu na bardzo „oryginalny klimat” tego piwa, postanowiłem z niego nie rezygnować i ocenić je w taki sam sposób jak pozostałe. Czyli jak?
Przy tego typu wynalazkach postanowiłem nie robić z siebie idioty i darowałem sobie rozkładanie każdego piwa na czynniki pierwsze, bo rzeczą wiadomą jest, że chodzi tu przede wszystkim o pijalność. Jakąkolwiek pijalność. Z związku z tym każdy trunek oceniałem dość ogólnikowo, skupiając się w zasadzie tylko na smaku i aromacie. Krótka piłka. Najważniejszą dla mnie cechą była ogólnie pojęta pijalność oraz poziom sztuczności danego delikwenta. Innymi słowy, czy piwo wykręca gębę o 180°, czy tylko o 90° ;)
Aha, z obecnych sześciu piw wcześniej piłem tylko trzy, w tym najgorsze piwo w moim życiu i jako pierwsze oceniane pod kątem tego bloga – Lubuskie Zielone. Naprawdę jest się czego bać. Jako wzorzec barwy zaproponowałem Ludwika – bodajże najpopularniejszego w tym kraju płynu do mycia naczyń o intensywnie zielonej barwie. I jeszcze jedno – do degustacji celowo użyłem słoików, by nie kalać tymi zielonymi pseudopiwami moich wychuchanych i wymuskanych pokali ;> Potem jeszcze bym ich nie domył i na co mi to potrzebne?



RACIBORSKIE ZIELONE

Na pierwszy ogień poszło zielone z Raciborza, - browaru, którym każdy świadomy beer geek gardzi lub przynajmniej robi sobie z niego niezłe podśmiechujki.
Kolor tego wynalazku jest ciemno zielony, wyraźnie opalizujący. O dziwo piwo poniekąd pachnie chmielem. Dość wyraźnie „zielony” zapach kojarzy mi się z liśćmi i ogólnie z jakimiś roślinkami. W tle pojawiają się lekkie nuty kwiatowe i świeżo skoszonej trawy. W miarę naturalny to aromat, na pewno nie odrzuca.
W smaku Raciborskie Zielone jest nieco wodniste i puste. Ponownie czuć zielone klimaty, głównie trawę i świeże zielone liście. Całość wieńczy lekka, acz delikatnie mdła goryczka o minimalnie chemicznym zacięciu. Da się to pić, a to już coś, mimo że w składzie same literki E – 104, 132 i 110 (barwniki rzecz jasna).
ALK. 4,7%
OCENA: 5/10
POZIOM SZTUCZNOŚCI: 3/10
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.06.2016
BROWAR ZAMKOWY RACIBÓRZ


BEARNARD ZIELONY MIĘTA ENERGY

To jest właśnie to piwo, które mnie tak oszukało. W nazwie pada słowo „zielony”, w składzie widnieje barwnik zieleń pistacjowa, a w rzeczywistości piwo jest intensywnie żółte i do bólu klarowne (jaja sobie z nas robią i tyle!). Coś jak mój poranny mocz, po pięciu Żywcach wypitych z gwinta dzień wcześniej.
Aromat jest silny i zdecydowany, ale powiem w skrócie – piwo pachnie jak jakiś podrzędny energy drink. W sumie wg producenta tak właśnie ma pachnieć. Zero piwnych klimatów. Nic tylko tani energetyk, landrynki i pseudooranżada z ‘biedry’ w dwólitrowej butelce (są takie).
W smaku jest bardzo słodko. Wyraźnie zalatuje tu jakimś słodzikiem. Prym wiedzie oczywiście energy drink, a w posmaku podobnie jak w aromacie kiepskiej jakości oranżada oraz tanie landrynki! O dziwo w tle pojawia się delikatna słodowość. Całość de facto mocno owocowa, jednak cholernie sztuczna. Nie, żebym płakał z tego powodu, ale nie czuć tu żadnej mięty. Dziwne.
Smakuje to jak jakiś tani, słodki ulepek z lekką, chemiczną i nieco mdłą goryczką na finiszu. To mój pierwszy kontakt z tym kontraktowcem i jakoś niekoniecznie chcę następnego razu.
ALK.4%
OCENA: 3/10
POZIOM SZTUCZNOŚCI: 8/10
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.08.2016
BROWAR CZARNY KOT



LUBUSKIE ZIELONE

Ludzie chowajcie się gdzie pieprz rośnie! W życiu nie próbowałem gorszego piwa i chyba nigdy nie spróbuję, ponieważ taki wywar na bank nie istnieje! Nie można już zrobić gorszego piwa (poniżej dna już nie upadniesz).
Bardzo chemiczny zapach z wyraźną domieszką mydła – w Witnicy to normalka. Zwyczajnie przypomina mi to jakieś mydło w płynie! Dalej jest jeszcze gorzej – kanaliza, siarka, zgniłe jaja, merkaptany, siarkowodór! Istna Tablica Mendelejewa. Jezusie Nazareński tego nie da się wąchać! Czy ktoś zrobił tam kupę?
W smaku Lubuskie Zielone jest okropnie słodkie, wręcz cukrowe. Mega sztuczny, chemiczny smak z mydlaną goryczką na finiszu. Nic więcej tu nie ma. Sama chemia! Tego nie da się pić!
Kilka łyków i podziękowałem. Zdecydowanie najgorszy i najmniej pijalny ‘zielony stwór’ w tym zestawieniu. Myślałem, że może zmieniło się z biegiem lat, ale nic z tego. Jest tak samo chujowe jak było. Jeśli życie Ci miłe, to omijaj je szerokim łukiem!
Co do barwy, tu również użyto barwnika - zieleni pistacjowej. Efekt? Kolor jest najbardziej zbliżony do Ludwika. Brawo!
ALK.4,2%
OCENA: 1/10
POZIOM SZTUCZNOŚCI: 10/10
TERMIN WAŻNOŚCI: 11.06.2016
BROWAR WITNICA


PIWO MIĘTOWE Niepasteryzowane

Uwaga! Okryty niesamowicie złą sławą Browar EDI na blogu! Tego jeszcze nie było!
Drugie piwo miętowe w mym zestawieniu wali miętą na kilometr. Syrop miętowy oraz naturalny aromat miętowy zrobiły robotę. Cóż jednak z tego, skoro wszystko jest cholernie sztuczne i chemiczne. Pachnie płynem do naczyń (ponownie Ludwik się przydał) oraz pastą do zębów! Masakra jakaś.
Smak przez pierwsze sekundy jest strasznie słodki i cukrowy. Po chwili dociera do nas solidna miętowość oraz bardzo wyraźna i szarpiąca goryczka, która wydaje się być dziełem jakiegoś szalonego naukowca z eksperymentalnego laboratorium. Gorycz długo zalega, jest mdła i tępa jak obuch siekiery.
Piwo w barwie jest zgnito zielone i lekko opalizujące. Barwniki: E101, E131.
Totalne dno. Co prawda wywar z Witnicy jest jeszcze gorszy, ale Piwo Miętowe z Browaru EDI z pewnością nie zasługuje na wyższą notę.
ALK.5,6%
OCENA: 1/10
POZIOM SZTUCZNOŚCI: 9/10
TERMIN WAŻNOŚCI: nie podano (jak się truć, to na całego!)
                                                     BROWAR EDI


IRLANDZKIE ZIELONE

Bodajże najpopularniejsze w Polsce piwo zielone, a ja go nigdy wcześniej nie piłem. Czy jest czego żałować?
Zapach tego napitku jest ostry, przenikliwy i „typowo zielony”. Wiecie – trawa, jakieś roślinki, świeże wiosenne liście, łodygi i takie tam. W tle pojawia się nawet lekka chmielowość i odrobina słodu! Wow. Całość pachnie umiarkowanie chemicznie, ale do ideału daleko mu jak mnie do generała.
W smaku ponownie pojawiają się trawiasto-łodygowe klimaty z niewielką domieszką chmielu. Piwo jest wyraźnie słodkie, cukrowe, choć na finiszu majaczy lekka, łodygowa goryczka, która jest tylko nieznacznie sztuczna. Niestety gorycz nie jest zbyt szlachetna, bo trochę zalega. Całość dość znośna, ale nadal poniżej przeciętności.
Ciecz jest bardzo klarowna o ciemno zielonym odcieniu. Barwnik E133.
ALK.5,5%
OCENA: 4/10
POZIOM SZTUCZNOŚCI: 5/10
TERMIN WAŻNOŚCI: 04.10.2016
BROWAR KRAJAN


PILSWEIZER ALOES & CURACAO

Cóż to za przedziwny wynalazek? Piwo z rośliną? Tak, a dokładnie z naturalnym sokiem z aloesu. Oprócz niego do sporządzenia tego zielonego eliksiru użyto naturalnego miodu wielokwiatowego i aromatu gorzkich pomarańczy curacao.
Piwo lekko opalizuje i posiada typowo zieloną barwę. Rolę barwnika pełni tu błękit brylantowy FCF. Choć jak sądzę sok z aloesu też zrobił swoje.
W zapachu jest nieźle – wyraźnie czuć aloes i skórkę pomarańczy, która wbrew pozorom nie zalatuje sztucznością. Aromat jest bardzo intensywny, dość przyjemny i co najważniejsze w miarę naturalny. W tle pobrzmiewają minimalne miodowe klimaty.
Łagodny, owocowo-roślinny smak oferuje niespotykane, ale znośne połączenie aloesu i pomarańczy. Piwo jest bardzo nisko wysycone i to jest chyba jego największa wada, bowiem całość jest tylko minimalnie chemiczna w porównaniu do poprzedników.
Wcale nie czuć tutaj typowo piwnych aspektów, ale przecież nie o to w tym chodzi. Przyznam, że całkiem nieźle się to pije. Piwo może i nie zachwyca, ale też nie odrzuca. Z pewnością wyróżnia się na tle pozostałych.
ALK.4,5%
OCENA: 6/10
POZIOM SZTUCZNOŚCI: 2/10
TERMIN WAŻNOŚCI: 15.12.2016
BROWAR PILSWEISER


Uff, było ciężko, a chwilami naprawdę ciężko. Na szczęście mój odruch wymiotny nie jest jakoś szczególnie wrażliwy, więc jakoś dałem radę (wiadro na rzygi wciąż czeka na swój użytek). Ale nie myślcie sobie, że wypiłem wszystkie cześć piw w całości. Wówczas poza oczywiście upojeniem alkoholowym, miałbym podejrzewam jakieś dolegliwości gastryczne. Generalnie pół słoiczka w zupełności wystarczało, by określić poszczególne cechy. W przypadku najgorszych syfów (Witnica i EDI) miałem dość już po dwóch, trzech łykach.

Słowem podsumowania z czystym sercem poleciłbym tylko jedno piwo o zielonej barwie. Chodzi oczywiście o wywar z Grybowa vel. Pilsweisera. Poza bardzo oryginalnym i niespotykanym zestawieniem smaku i aromatu, piwo to wydaje się być dosyć naturalne, a poziom sztuczności został ograniczony do absolutnego minimum.
Raciborskie Zielone oraz Irlandzkie Zielone od biedy też można by zmęczyć, pytanie tylko po co? Chyba tylko w sytuacji, gdyby byłyby to ostatnie piwa na Ziemi, a ja umierałbym z pragnienia ;)
Jednakże w przypadku wytworów z Witnicy i EDIego nawet tak ekstremalna sytuacja nie zmusiłaby mnie do ich konsumpcji. Wolałbym pić własny mocz niż te okrutnie podłe, zielone badziewia! Lubuskie Zielone to wciąż najgorszy syf jaki miałem w ustach i najgorzej pachnąca ciecz z napisem „piwo”.
Bearnard natomiast mnie wkur.... zdenerwował, bo wcale nie był zielony, mimo zapewnień producenta! Poza tym miał być miętowy, a nie był. Jedynie smak i zapach energetyka się zgadzał. Ale po co to komu w piwie, to nie wiem...

Stay tuned! Trzymajcie się i nie pijcie zielonych piw, no może z wyjątkiem tego z Pilsweisera.
Do następnego Wielkiego Testu! :D

 Jeśli ten tekst Ci się spodobał i nie chcesz, by w przyszłości ominęły Cię kolejne, ciekawe Wielkie Testy – zapisz się do newslettera, dołącz mnie do swoich kręgów Google+ lub polub mój profil na fejsie ;>

Komentarze

  1. Piłem zarówno BROWAR EDI, i wcale nie zrobił na mnie złego wrażenia, chociaż zdecydowanie wolałem ten ciemniejszy wypust zalatujący nie co brzoskwinią.

    Jeżeli chodzi o CZARNEGO KOTA, to smakował mi jedynie ten o smaku krzemionki (o ile dobrze pamiętam), był wyjątkowo smaczny i niezwykły :)

    Dzięki za test!

    OdpowiedzUsuń
  2. Był taki film z Luisem de Funes - Udko czy Nóżka.
    Nie obawiasz się, że wzorem głównego bohatera testowanie takich napitków spowoduje podobną reakcję?

    Jeśli znasz i akceptujesz to ryzyko w imię wyższych celów to cześć i chwała!

    A tak poważniej to z tych zielonych wynalazków to testowałem tylko Grybów (bo po sąsiedzku) i podobnie jak Ty byłem zdumiony odwagą w kreowaniu niecodziennych połączeń smakowych. Ale smakowało.
    Daj znać kiedy przestaniesz sikać na zielono

    OdpowiedzUsuń
  3. wielki szacun za takie poswięcenie.
    z tego arsenału próbowałem tylko raciborskie i lubuskie.
    mimo według mojej oceny lekko przytepionych kubków smakowych doznania miałem identyczne.
    to było jeszcze w tym czasie kiedy ilośc nowych piw na rynku nie była tak imponująca ,a niejako z obowiązku próbowałem wszystkiego co pojawiało się na rynku a nie było "koncerniakiem"
    lubuskie po dwóch łykach wylałem do kanału.
    taki los o ile mnie pamięć nie myli podzieliły jeszcze dwa piwa:lubuskie jagodowe i połczyńskie.
    zastanawia mnie jak bardzo trzeba być pozbawionym zmysłu smaku aby wypuszczać coś takiego do sprzedaży.
    kto może niech nie próbuje nawet .
    życie jest zbyt krótkie ,żeby pic kiepskie piwo.
    żeby było ciekawiej Witnica potrafiła wypuścic naprawdę dobrego portera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym Jagodowym to się zgadzam. Oceniałem na blogu - 2/10!

      Usuń
  4. Zaskoczyłeś mnie, bo byłem przekonany, że to piwo z Grybowa to będzie jakaś ultra sztuczna, niepijalna aberracja. Czyli chyba jednak trzeba się będzie przemódz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie daje się wypić, choć nie przypomina wcale zwykłego piwa.

      Usuń
  5. Piłem ten Pilsweizerowy ALOES i mi smakowało. Nie jestem wielkim fanem "zielonych" piw, ale to jest całkiem niezłe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zielone Biłgorajskie:
    http://www.zielonebilgorajskie.pl/
    Kolejne do testu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam kasztelana , browar jabłonowo, staropolskie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

MINI TEST Piw Karpackie 17%

Ja wiem, że Kopyr wypił, żebyśmy nie musieli, ale jednak ciekawość zwyciężyła :> W końcu udało mi się wyhaczyć cztery nowe mocarze marki Karpackie. Trzy wersje smakowe oraz podstawka. Nie mogę sobie pozwolić na testowanie ich pojedynczo, bo kolejka jest zbyt długa. Tak więc, ‘karpaty’ wchodzą z buta, a ja od razu odpalam trójpaka, czyli Mini Test. Uspokajam zarazem internetowych szeryfów – nie wypiję tego na raz. Van Pur tak zszokował rynek tymi wypustami, że ja do dzisiaj nie zebrałem szczeny z podłogi. 17% alko!!! I nie są to rzecz jasna wymrażanki. Na co komu takie piwa? To nawet najwytrwalszych żuli poskłada do reszty. Ciekawostką jest tu górna fermentacja, więc to mogą być takie pseudo barli łajny z aromatami. A co myśleliście, że dolano tu soków? No dobra, do jednego dolano, ale o tym poniżej. Zobaczcie jak bardzo rynek się spolaryzował ostatnio – z jednej strony mega szybko rosnący udział „zerówek”, a z drugiej coraz więcej fest mocnych piw (najczęściej smakowych). Był...

OKO W OKO - Trybunał '90 vs Piwo Jasne

A to ci niespodziankę zrobił nam Kopyr i Browar Piotrków. W ‘biedrach’ kilka dni temu pojawiła się nowość Trybunał ’90 – piwo jak dawniej. I wychodzi na to, że ten dopisek wcale nie jest z dupy. Wg Tomka to piwo smakuje i pachnie, jak typowy (czyt. dobrze zrobiony) pils z pierwszej połowy lat 90-tych. Czyli zanim koncernowe łapska zepsuły te wszystkie nasze Żywce, Tyskie, czy inne Okocimy. Trybunał ’90 ma nas przenieść w czasie do lat, gdy piwa były wyraziste, mocno słodowe i solidnie nachmielone na goryczkę. Kopyr jest niejako ambasadorem tego piwa, a także współautorem. Ponoć sporo jego wskazówek zostało wdrożonych przy tym projekcie (nawet słynna butelka euro). Od niedawna jakby zrobiła się moda na slogan „piwo jak dawniej”. Już w zeszłym roku takowym hasłem reklamował się przecież Miłosław Jasne Pełne, czy Herbowe z Cieszyna. Natomiast AleBrowar dopiero co wypuścił Piwo Jasne w retro-bączkach. W opisach mrugając do nas okiem, że to również jest piwo zrobione na starą modłę. Tak w...

SHORT TEST: Książęce Złote Pszeniczne z Nutą Mango

  Prolog: Kompania Piwowarska zupełnie po cichaczu wjechała do ‘żabsona’ z dwoma nowymi Książęcymi. Nie są to rzecz jasna w żaden sposób piwa odkrywcze, ale postanowiłem przyjrzeć im się bliżej. O co kaman: W ciągu swojego żywota piłem już kilka pszeniczniaków z mango na pokładzie. Uważam, że taki mariaż dobrze do siebie pasuje, ale kiedy daje się pulpę/miąższ lub sok. Tutaj niestety mamy tylko aromat naturalny… Wdzianko: Jednolicie mętne, złociste. Na górze olbrzymia czapa gęstej, drobnej i zbitej piany, która opada zajebiście powoli. Kichawa mówi: Średnio intensywny aromat kojarzący się z piwem pszenicznym i bardzo subtelnym mango w tle. Jest jeszcze odrobinka gumy balonowej, trochę słodu, biszkoptów oraz drożdży. Nawet nieźle to pachnie, choć fajerwerki zostawiam na później. Jadaczka mówi: Piwo jest słodowe i lekko pszeniczne. Czuć także delikatnie nutę mango oraz może odrobinę banana. W tle pałęta się subtelny chlebek i jakiś kwasek. Całość niestety jest pustawa w sma...

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

Niby "małpka", a jednak w środku piwo 18% vol.!!!

  Ostatnio będąc w Dino wyczaiłem przedziwne piwo. Początkowo nawet nie byłem pewny, czy jest to piwo. Stało jednak na półce obok innych piw, więc moja ciekawość zwyciężyła. Mamy tu napitek o woltażu, aż 18%! Nie czyni go to rzecz jasna najmocniejszym polskim piwem, ale szacun i tak się należy. Zwłaszcza, że możemy to kupić w dyskoncie. Swoją drogą bardzo jestem ciekawy jakim sposobem udało się otrzymać taki woltaż. Banderoli nie ma, więc opcja z dolewaniem spirytusu odpada. Wymrażanie natomiast to cholernie drogi interes, więc cena byłaby zapewne dużo większa. Poza tym, jeśli już coś wymrażać, to z pewnością jakieś mocne już piwa i obowiązkowo trzeba się tym chwalić na lewo i prawo. Ta opcja też na bank odpada. Bardzo ciekawą rzeczą jest też dziwnie znajome opakowanie, które zna chyba każdy domorosły obywatel tego kraju :D Niby „małpka”, a w środku zonk…, to znaczy piwo. Najbardziej jednak absurdalną rzeczą jest wg mnie idiotyczna nazwa. W sumie to nawet nie wiadomo jak to wymaw...

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

WIELKI TEST MÓZGOTRZEPÓW

W pewien chłodny listopadowy wieczór, ja i czterech moich ziomali, spotkaliśmy się u mnie na kwadracie celem spożycia alkoholu. Nie jakieś tam zwykłe żłopanie piwska do meczu kopanego, czy innego MMA. Otóż tego wieczoru miał miejsce Wielki Test Mózgotrzepów!!! 9% alko and more … A co? Jak się bawić, to się bawić. Drzwi wyje…, okno wstawić ;p Oficjalnie strong lagery , w żargonie żulerskim mózgotrzepy lub mózgojeby . Są to jasne i bardzo mocne piwa o wyraźnie narzucającym się charakterze słodowym i alkoholowym. Ich jedynym celem jest dostarczenie do organizmu procentów, z czego doskonale zdają sobie sprawę wszyscy stali bywalcy osiedlowych monopolek (pozdro Wiesiek). Walory smakowe są tutaj na ostatnim miejscu. Tak to przynajmniej wygląda w teorii. SPRAWY TECHNICZNE Tym razem ekipa Wielkiego Testu składała się z pięciu osób: ·          Damian – amator Żubra w puszce (w butelce zresztą też). Nigdy nie rusza się z domu bez sw...

Łomża Jasne (zielona butelka) vs Łomża Jasne (brązowa butelka)

  Na blogu było już porównanie Perły Chmielowej i Namysłowa Pils w brązowych i zielonych butelkach. Pora więc uczynić to samo z piwem Łomża Jasne, które zrobiło się szalenie popularne w ostatnich latach. Mimo różnych flaszek, teoretycznie są to te same piwa, ale jak pokazała praktyka, rzeczywistość może być zgoła odmienna. Nie ma tu jakiejś wielkiej historii z tym związanej. Mniej więcej od pół roku w Żabce można nabyć Łomżunie Jasną w brązowej butelce zwrotnej. Dotychczas jak sądzę, była ona dostępna tylko wokół komina. Taka sytuacja ma miejsce także w przypadku Perły Chmielowej. Z jakiegoś powodu jednak Van Pur postanowił to zmienić. Dzięki czemu w całym naszym kraju cebulactwem płynącym, możesz kupić także brązową butlę. To koniec opowieści „Z mchu i paproci”. Degustację porównawczą czas zacząć. Łomża Jasne (zielona butelka) Złociste i klarowne piwo okryło się średnio obfitą pianą. Dość drobną, puszystą i umiarkowanie trwałą. Łomża z zielonej flaszki smakuje całkiem ...