poniedziałek, 29 grudnia 2014

NYKS


ALK.5,2%. Nyks nie jest żadną świeżynką – piwo zadebiutowało w połowie października, chociaż wcześniej zapowiadano, że pojawi się już w lipcu. Pomijając przedpremierowe problemy, American Stout z Browaru Olimp to koncept pochodzący jeszcze z czasów, gdy Marcin Ostajewski  warzył swoje piwa w Zodiaku. Obecnie oczywiście miesza słody z wodą i chmielem w Wąsoszu.
Nyks to w zasadzie single hop przyprawiony amerykańskim chmielem odmiany Chinook, który poza tym nie ma żadnego wyróżnika, magicznego składnika, czy zaczarowanej receptury. Ot, zwykły stout z amerykańskim sznytem. Nie jest to żaden przełom warty Nagrody Nobla, żadne odkrycie, żadne novum.
Milion razy już powtarzałem, że jestem wielkim wielbicielem ciemnych trunków, ale jakoś za stoutami nie za bardzo przepadam (no, chyba że to RIS). Nie przekonuje mnie nawet Milk, ani Oatmeal Stout. Wypić wypiję, ale bardziej w celach edukacyjnych, niż z czystej przyjemności, co wcale jednak nie znaczy, że nie potrafię docenić dobrego piwa w tym stylu. Jak więc prezentuje się amerykański stout z Olimpu?


Tuż po odkapslowaniu butelki uniósł się znajomy aromat nowofalowego chmielu, objawiający się w głównej mierze świeżym cytrusem, okraszonym kapką żywicy. Na drugim planie egzystują dość wyraźne i całkiem sympatyczne owocowe niuanse z przewagą brzoskwini, śliwki renklody i mirabelki. Ciemnych aspektów, w tym słodu jest tu stosunkowo niewiele, zwłaszcza jak na stouta. Nie mniej jednak daleko z tyłu majaczy minimalna paloność oraz odrobina czekolady. Całość jednak zdecydowanie owocowa.
Na uwagę zasługuje również solidna, beżowa piana. Niby grubo ziarnista, niby rzadka i trochę dziurawa, ale w jakiś nadzwyczajny sposób długo utrzymująca się. Opada naprawdę powoli, mocno oblepiając ścianki.
Nasycenie rzecz jasna jest jak najbardziej stylowe – niskie, subtelne i drobne.

W smaku pojawia się przyjemna kwaskowość, sporo cytrusowych klimatów i chmielu oraz nieco mniej ciemnych, palonych słodów, których trochę brakowało w aromacie. Słodko-gorzka czekolada i lekka kawa to aktorzy drugoplanowi. Sama paloność nie jest jakaś ekstremalna, lecz umiejętnie wpleciona pomiędzy chmiel i owoce (brzoskwinia, mango). Na finiszu podniebienie oblepia dość wyraźna, ale niezbyt mocna i niezalegająca goryczka, pochodząca zarówno od chmielu jak i palonego słodu.
Piwo jest pełne w smaku i dobrze zbalansowane, goryczka wspaniale kontruje czekoladowe klimaty, a jednocześnie nie jest dominująca. Treściwość jest co najwyżej średnia, a całość sprawia półwytrawne wrażenie. Szczególnie podoba mi się tutaj gładka i jedwabista tekstura, jakby zupełnie wyjęta ze stoutów owsianych. No i jeszcze ta wybitna owocowość w aromacie...
Dziwne to piwo, ale zarazem bardzo ciekawe. W teorii ma to być dry stout pochmielony po amerykańsku. Tymczasem Nyks jest piwem bardziej treściwym i słodkim niż wersja wytrawna i jednocześnie bardzo owocowym, z niewielkim jak na stouta udziałem paloności i kawy.
Wszystkie te elementy sprawiają, że trunek ten bardzo mi smakuje. Jest po prostu smaczny, wielowątkowy i przede wszystkim okrutnie pijalny.
OCENA: 8/10
CENA: ok. 7ZŁ
BROWAR OLIMP//BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz