piątek, 12 grudnia 2014

RACIBORSKIE DYNIOWE


ALK.6,5%. Już od dłuższego czasu nie mam ochoty na piwa z Raciborza. Sami wiecie, częste wady, metal, czasem kwach, albo ulepkowata słodycz i ogólnie niezbyt ciekawe style, że się tak wyrażę. Ostatnio jednak Browar Zamkowy Racibórz ni stąd, ni zowąd wysupłał – niczym magik z kapelusza – dwa nowe piwa. I to jakie! Porter bałtycki oraz piwo dyniowe. Zaraz, zaraz – piwo dyniowe w grudniu? A ja głupi myślałem, że sezon dyniowy przypada na przełomie października i listopada....
Może nie jest to szczyt piwnego hipsteryzmu, ale bądźmy szczerzy – jak na Racibórz to brzmi dumnie, a nawet bardzo dumnie. Jednakże po chwilowej euforii i emocjonalnym uniesieniu przychodzi w końcu zdrowy rozsądek i pyta: czy te piwa faktycznie są warte zachodu?
O porterka jestem raczej spokojny, bo to nasza chluba narodowa i w Polsce raczej nie spotyka się kiepskich przedstawicieli tego stylu. Po prostu ciężko go spieprzyć (choć z pewnością się da). Co do pumpkin ale’a to mam już pewne obawy. Nie jestem prorokiem, ale wydaje mi się, że to w ogóle nie jest ejl, tylko lager (pewny jednak nie jestem). Po drugie w składzie nie ma podanych żadnych przypraw, które to zazwyczaj towarzyszą piwom dyniowym. Jest tylko wzmianka o pestkach dyni, które same w sobie wnoszą bardzo mało do piwa. Co ciekawe, ostatnio trochę się u nas namnożyło tego typu wynalazków, jednakże prawie wszyscy z uporem maniaka robią piwa z miąższu dyni, a nie z samych pestek. Wyjątkiem jest tu jedynie Charon z Olimpu i teraz dołączyło do niego ichnie Raciborskie Dyniowe. No, ale dosyć ględzenia, bo piwo stygnie...., znaczy ociepla się. 


Otwieram i przelewam. Tak jak się spodziewałem piana jest niska i brzydka, zbudowana z mieszanej wielkości pęcherzy. Opada dość szybko, nie pozostawiając po sobie nawet śladu.
Kolor za to jest przepiękny – jasny bursztynek z tzw. iskrą uśmiecha się do mnie, niczym zalotna blondynka.
Wysycenie – o dziwo – jest stosunkowo niskie. Spodziewałem się hordy musujących bąbelków gazu, a tymczasem piwo jest nad wyraz spokojne pod tym względem.
W zapachu nie ma nic szczególnego. Dominuje solidna słodowa baza wspierana przez słodkawe biszkopty oraz lekkie niuanse chlebowe. Nieco w głębi błąka się bezczynnie opieszała nuta herbatnikowa oraz subtelna zbożowość pochodzenia słodowego. W tle majaczy minimalna pestkowość, choć równie dobrze może to być autosugestia, bowiem piwo pachnie niemal jak zwyczajny jasny lager, tyle że o podwyższonym ekstrakcie. Aha, po ogrzaniu na wierzch wychodzi nieznaczny mokry karton. Całość pachnie dość monotonnie i jednoznacznie. Za mało się tu dzieje.

Biorę łyk i jestem już pewien, że znowu zrobili mnie w bambuko! Tak jak Raciborskie Świąteczne nie jest piwem świątecznym, tak samo Raciborskie Dyniowe nie jest piwem dyniowym (mówiąc piwo dyniowe mam na myśli zazwyczaj ciemnego elja obsypanego garścią różnego rodzaju przypraw). Mój dzisiejszy „gwóźdź programu” smakuje jak przeciętny lagerek o nieco podwyższonej pełni. Pełno tu słodu i biszkoptów, nieco mniej chleba i zboża. W głębi można spotkać nieśmiałe akcenty piwniczne oraz symboliczną wręcz chmielowość. Finisz został muśnięty niewielką goryczką, która jest mdła i nieco tępa zarazem.
Piwo jest przeciętnie treściwe, choć początkowo wydawało mi się, że będzie dosyć słodkie od nadmiaru słodu. Pełnia również jest średnia, ale nie ukrywam, że chwilami czuć pewną wodnistość i pustkę. Całość jest za bardzo jednowymiarowa i płaska w smaku, co skutkuje niedużą pijalnością.
Jeśli nawet faktycznie piwo zrobiono na pestkach dyni, to w zasadzie ich tutaj nie czuć. Wcale mnie to nie dziwi, bowiem właśnie z tego powodu do pumpkin ale’a dodaje się sporo przypraw, które przynajmniej coś wnoszą. Tutaj oczywiście ich nie ma. 
Jeśli chcesz się napić prawdziwego piwa dyniowego, to nie polecam, ale jeśli jesteś fanem przeciętnego i dość monotonnego jasnego lagera z Raciborza to OK.
OCENA: 5/10
CENA: ok. 5ZŁ
BROWAR ZAMKOWY RACIBÓRZ

7 komentarzy:

  1. Hola, hola. Nikt nie mówił że to jest pumpkin ale i że mają w nim być przyprawy. W moim egzemplarzu wyraźnie czuć paloną pestkę dyni w bazie z oktoberfestbier. Goryczka jak na Racibórz na prawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mówił, bo Racibórz nie był łaskaw nigdzie napisać, ale teraz już wiadomo, że jest to lager, a nie ale.
      Wielka szkoda, że nie ma tu przyprawa, bo w obecnej postaci to piwo nie różni się niczym od innych jasnych lagerów.

      Usuń
    2. Do tego w smaku i zapachu czuć kilogram gwoździ...

      Usuń
    3. Nie czuć gwoździ bo browar wymienił wszystkie tanki na piwo. Więc jakbyś się trochę zainteresował albo chociaż raczył tego piwa skosztować to byś nie pisał takich rzeczy tłuku.
      A co do dyniowego, bazą jest coś pomiędzy lagerem wiedeńskim a marzenem z paloną pestką dyni na drugim planie.

      Usuń
    4. Faktycznie nie czuć nic metalu :)

      Usuń
  2. W Raciborzu mamy hodowcę gigantycznych warzyw, działkowicz ten wyhodował 3 ogromne dynie o wadze 1 tony, może to z jego dyń zrobiono piwa. Jeśli tak, to niech promują Racibórz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to te dynie, które jakis czas temu były na terenie chempestu zaraz za płotem?

      Usuń