czwartek, 25 września 2014

STEVE


ALK.4,2%. Wczoraj wpadło mi w ręce najmłodsze dziecko z Browarów Regionalnych Wąsosz, które przywiozłem wprost z browaru (wpis z mojej wizyty pojawi się niebawem).
Mowa tu oczywiście o czwartym już piwie z wąsem. Tym razem postanowiono połączyć lekkiego jasnego lagera z mieszanką amerykańskich chmieli (Zythos) w wyniku czego powstał Steve – American Lager. Zarost, który możemy podziwiać na etykiecie inspirowany był postacią Steve’a Buscemi. Jest to amerykański aktor filmowy, który znany jest przede wszystkim z pewnej charakterystycznej części swojej twarzy i nie jest to wcale nos...
No, ale nie ma czasu na zbytnie farmazony – kolejka oczekujących piw do wypicia jest bardzo długa i ciągle rośnie! Zatem do dzieła.

Otwieram i przelewam. Piwo pieni dość przeciętnie. Średniej wielkości biała piana zbudowana jest z drobnych pęcherzy, jednak jej żywotność pozostawia nieco do życzenia. Poza tym piana prawie wcale nie osadza się na ściankach. Trochę słabo to wygląda, ale ważniejsze rzeczy dopiero przede mną.
Po przelaniu w moim pokalu wylądowała ładna, złocista ciecz, która jest lekko mętna, aczkolwiek to nie jest żadna wada.
Wysycenie dwutlenkiem węgla jest stosunkowo wysokie. Na pewno powyżej średniej przyjętej dla jasnych niekoncernowych lagerów, jednak przy ekstrakcie wynoszącym zaledwie 11°Blg to zupełnie zrozumiałe. Piwo dzięki temu nie wydaje się być puste i wodniste.

Gdy wącham to piwo, bez wątpienia mam pewność, że użyto tutaj jankeskich odmian chmielu. Mieszanka Zythos przejawia się swoistym aromatem świeżo ściętej trawy, ziół, wyraźnych cytrusowych wtrętów oraz bardzo łagodnych owoców tropikalnych. Pomiędzy chmielowymi aspektami gdzie niegdzie można spotkać ślady przyjemnego słodu, a także minimalne niuanse chlebowe. Całkiem fajnie to się wącha.
W smaku również chmielowe nuty grają pierwszoplanową rolę. Cytrynowo-mandarynkowe klimaty tworzą zgrane trio z akcentami trawiastymi oraz wyraźnym ziołowym zacięciem w tle. Oczywiście nie brakuje to słodowego podbicia, które niemal natychmiast równoważy dość wyraźna, ale nie jakaś bardzo intensywna, chmielowo-ziołowa goryczka.
Piwo może i nie grzeszy swoją treściwością, ale pełnia smaku jak na ten ekstrakt jest nad wyraz wysoka.
Fajny aromat, prawie tak samo fajny smak oraz dobra pijalność, wręcz sesyjność sprawiają, że Steve jest rześki, doskonale gasi pragnienie i pozostawia przyjemną, nie zalegającą goryczkę o idealnym natężeniu.
Jestem zdumiony, że z tak słabo zapowiadającego się piwa zdołano wycisnąć tak wiele. Zamiast wodnistego i nijakiego lagera mamy całkiem sympatyczne i ciekawe piwo.
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

2 komentarze:

  1. Kolor piwa wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. CENA PIWA ZA BUTELKE TO KOSZT OKOLO 10 zl w tesco.

    OdpowiedzUsuń