poniedziałek, 22 września 2014

KENTAUROS


ALK.7,5%. Kentauros to najnowsze dzieło Marcina Ostajewskiego z Olimpu. Piwo było uwarzone już dość dawno temu, a jego prapremiera odbyła się w czerwcu na Festiwalu Birofilia. Do normalnej sprzedaży jednak piwo trafiło znacznie później, gdzieś na przełomie lipca i sierpnia. Wszystko dlatego, że Kentauros to weizenbock, a mówiąc ściślej double weizenbock. To zrozumiałe, że przy takich parametrach trunek musi poleżakować trochę więcej niż leszek, czy tyskacz z KP. Piwo musi się ułożyć, dojrzeć, wygładzić i jednocześnie nabrać charakteru odpowiedniego dla danego stylu.
Osobiście bardzo lubię pszeniczne koźlaki, a podwójne pszeniczne koźlaki lubię podwójnie ma się rozumieć ;> Toteż od dawna już ostrzyłem sobie ząbki na to piwo. Poza tym, po spróbowaniu dwóch poprzednich specjałów z Olimpu (Hadesa i Zeusa) moje pragnienie i ciekawość rosły w iście astronomicznym tempie! No, ale przecież co się odwlecze, to nie uciecze...


Piwo budzi niemałe emocje już przy nalewaniu. Barwa jest nadspodziewanie ciemna jak na ten styl. Mętna i nieprzejrzysta ciecz posiada ciemno brunatny, niemal czarny odcień! Wystarczy sobie uświadomić, że niektóre portery bałtyckie mają taki sam kolor!
Beżowej barwy piana jest dość obfita, gęsta i drobno pęcherzykowa. Opada w średnim tempie i tworzy przeciętnej urody zacieki na szkle.
Biorę pierwszy łyk i już wiem, że jest dobrze. Opiekane słody i wyraźne klimaty tostowe z miejsca dają ogrom pracy moim kubkom smakowym. Nieco dalej moje receptory smaku wyczuły subtelne akcenty suszonych owoców i chleba razowego. Na obrzeżach języka zanotowałem natomiast całkiem sporo karmelu oraz prażonego słonecznika. Początkowo było czuć także palący posmak alkoholu etylowego, jednak po kilku minutach uczucie to zmieniło się w dość przyjemne wrażenie picia półsłodkiego wina wiśniowo-winogronowego. Na finiszu pojawia się coś na kształt palono-alkoholowej goryczki, która na szczęście nie jest zbyt intensywna.

W aromacie pierwsze skrzypce stanowią solidne tony ciemnych słodów, wspierane przez wyraźną tostowość i mnóstwo karmelu. Suszone śliwki, rodzynki, wiśnie, czarne porzeczki oraz ciemne winogrona również mają tutaj coś do powiedzenia. W tle majaczy całkiem sporo alkoholi wyższych (fuzli), trochę nut winnych (sherry i porto) oraz szczypta rumu i orzechów włoskich. Całkiem fajny i urozmaicony to zapach, ale wydaje mi się, że nut alkoholowych jest troszkę za dużo. Najwidoczniej leżakowanie było jeszcze zbyt krótkie.
Piwo jest bardzo treściwe, a pełnia niemal zakleja nam usta. Pijalność jest stosunkowo niska, ale to głównie ze względu na wysoki ekstrakt i wyraźne naleciałości pochodzące od alkoholi wyższych.
Zdaje sobie sprawę, że jest to imperialny weizenbock, w którym wszystko jest more i harder, ale mimo wszystko 7,5% alkoholu to nie 9, czy 10. Moim zdaniem poziom doznań winno-alkoholowych jest troszeczkę zbyt duży. Na szczęście taki stan rzeczy tylko nieznacznie ujmuje punktów temu znakomitemu specjałowi (gdyby nie to, byłoby oczko więcej). Piwo jest mocne, wyraziste, bardzo solidne w smaku i aromacie.
OCENA: 8/10
CENA: ok. 7,50ZŁ
BROWA OLIMP// BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz