poniedziałek, 29 września 2014

DOCTOR BREW - AUSTRALIAN WEIZENBOCK


ALK.7%. Tydzień temu miałem okazję degustować pszenicznego koźlaka z Browaru Olimp, a dokładniej rzecz ujmując było to wzmocniony pszekoźlak, czyli Double Weizenbock. Piwo było bardzo dobre, chociaż trochę za bardzo dokuczał tam alkohol.
Dzisiaj biorę na ząb Weizenbocka od Doctora Brew, który nosi przydomek Australian. Jak łatwo się domyśleć użyto tu, aż trzech chmieli z antypodów: Summer, Topaz oraz Ella. Nie mam pojęcia jak smakują te chmiele i nie wiem również, czy piwo będzie się jakoś znacząco różnić od tradycyjnego przedstawiciela tego stylu (słowa te piszę przed degustacją). Patrząc jednak na parametry (17,5% ekstraktu i 7% alkoholu), które są bardzo zbliżone do wspomnianego Kentaurosa, mogę domniemywać, że to również jest podwójny Weizenbock


Co jak co, ale piany w tym piwie nie brakuje. Może to częściowo efekt delikatnego wstrząsania przed otwarciem (w celu wymieszania drożdżowego osadu z dna), ale tak czy siak olbrzymia góra piany robi wrażenie. Niestety dość szybko się ona dziurawi, przez co wygląda mało estetycznie. Na szczęście w miarę długo utrzymuje się na powierzchni i zostawia obfite firany na szkle.
Piwo po wymieszaniu jest mętne jak woda w kałuży, a jego kolor to jasny odcień brązu, który można też nazywać ciemno beżowym.
W aromacie faktycznie czuć australijskie chmiele, które objawiają się głownie jako akcenty słodkich owoców tropikalnych i delikatnych cytrusów, nie występujących w niemieckich, czy polskich odpowiednikach. Co ciekawe, nie brakuje tutaj również typowo chmielowych klimatów o lekko trawiasto-sosnowym zabarwieniu. Na drugim planie dopiero punktuje pszeniczna słodowość, nieco przypraw, szczypta drożdży oraz weizenowych bananów. Karmel także wtrąca tutaj swoje trzy grosze, aczkolwiek nie odgrywa żadnej znaczącej roli w tym przedstawieniu. Ciekawy, złożony i bardzo intrygujący ten zapaszek.

Smak podobnie został zdominowany przez wyraźne owocowe zacięcie, dość mocno otarte o chmielowo-żywiczne niuanse oraz trawę. Tuż za nimi egzystują ślady słodu pszenicznego, łagodnego karmelu, drożdży i subtelnych nut biszkoptowo-ciasteczkowych. Piwo nie jest słodkie, a samych bananów jest tu jak na lekarstwo. W posmaku przez chwilę czuć ulotne kwaskowe cytrusy, które po chwili ustępują miejsca przyjemnej, chmielowo-cytrusowo-żywicznej goryczce. Jej średnio intensywne natężenie w zupełności wystarcza, by skontrować słodowo-karmelową bazę.
Piwo jest dość gęste, a przy tym gładkie i treściwe. Do tego dochodzi świetny balans, orzeźwiające cytrusy oraz fajny tropikalny sznyt australijskich odmian chmielu. Pełnia smaku oraz pijalność to kolejne bardzo mocne punkty tego wyrazistego napitku. Alkoholu nie czuć ani w smaku, ani w aromacie. Rewelacja!
Bardzo udany eksperyment. Piwo jest świetnie wyważone i smakuje jak przysłowiowe „niebo w gębie”.
OCENA: 9/10
CENA: ok. 8.50ZŁ
DOCTOR BREW//BROWAR BARTEK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz