niedziela, 7 września 2014

OKOCIM RADLER Grejpfrut z limonką


ALK.2%. Wrzesień to już w zasadzie końcówka lata, więc dla mnie to ostatni dzwonek, by napić się radlera, ponieważ jakoś nie jestem przekonany o słuszności picia takich piw zimą.
Wydaje mi się, że boom na piwa z lemoniadą powoli mija, jednak nie ulega wątpliwości, że swój udział w rynku te piwa mają (szczególnie w miesiącach letnich).
Okocim Radler Grejpfrut z Limonką to jedyna koncernowa nowość w tym sezonie. Mimo to długo się wzbraniałem przed tym piwem. Może ja jestem jakimś odmieńcem rasowym, ale ja po prostu nie lubię grejpfruta! Nie lubię i już.
Zanim przejdę do degustacji rzućmy jeszcze okiem na skład. Sok z limonki, sok z grejpfruta, sok z cytryny, sok z pomarańczy, ekstrakt cytryny i ekstrakt pomarańczy. Bez obaw, są także mniej apetyczne dodatki: naturalny aromat, barwnik – koncentrat czarnej marchwi (chyba jakaś zgnita ta marchew była), syrop glukozowo-fruktozowy oraz stabilizatory, których nie chce już mi się wymieniać. Nie pozostaje nic, jak tylko życzyć mi smacznego ;>


Żeby nalać jakiegokolwiek radlera z pianą większą niż kilka milimetrów, trzeba mieć zręczność gibona białorękiego, której rzecz jasna ja nie posiadam. Piana była niska, grubo ziarnista i zniknęła zupełnie zanim zdążyłem trzykrotnie nacisnąć spust migawki w moim aparacie.
Różowe piwo jest odpowiednio wysycone dwutlenkiem węgla jak na ten styl (czyt. jest bardzo mocno wysycone).
Mimo kilku składników, co do których miałem pewne obawy, trunek ten pachnie świeżo i naturalnie. Przeważa w nim oczywiście nuta dojrzałego grejpfruta czerwonego, ale w tle pojawia się też odrobina limonki i czerwonej pomarańczy. Całość wypada całkiem nieźle, rześko i owocowo.

W smaku grejpfrut również odgrywa dominującą rolę, przy czym piwo nie jest gorzkie, jak ww. owoc. Powiedziałbym raczej, że jest ono słodko-kwaśne. Występuje tu całkiem nienajgorszy balans, który mimo wszystko jest troszkę przesunięty w stronę słodyczy. Poza grejpfrutem doszukałem się tutaj jeszcze nieśmiałych akcentów cytryny i dojrzałej pomarańczy. W skrócie: dobrze zbalansowany mix owoców cytrusowych.
Obawiałem się tego piwa, a tymczasem okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Mimo dominacji grejpfruta, radler ten nie jest nadmiernie jednowymiarowy. Cytrusową kwaskowość doskonale równoważą słodkie niuanse, czyli syrop glukozowo-fruktozowy, który jest w tym przypadku tańszym zamiennikiem cukru.
Piwo wypiłem. Nie powiem, że ze smakiem, ale bez większych zahamowań. Nadal jednak twierdzę, że nie lubię niczego, co zawiera w sobie ślady grejpfruta.
Ps. Wujek Google powiedział mi w tajemnicy, że czarna marchew jest to jedna z odmian marchwi zwyczajnej ;p
OCENA: 6/10
CENA: 2.49ZŁ (Inter Marche)
CARLSBERG POLSKA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz