wtorek, 12 lutego 2019

RISFACTOR po raz trzeci!!!


Dosyć długo musieliśmy czekać na trzecią odsłonę Risfactora od Pinty, ale przecie… co się odwlecze, to nie uciecze. Po podstawce oraz wersji double barrel aged przyszedł czas zmierzyć się z kolejnym potworkiem rzędu 30º Plato. Mianowicie Risfactor Bourbon Barrel Aged. Tym razem jedna beczka, ale za to po czymś, co zajebiście nadaje się do leżakowania ciemnych piw - amerykańskiej whisky z Kentucky (czyżby słynny Jim Beam?). Tego nie wiem, ale wiem, że Pinta nie odwala kaszany, tak więc o rezultat tego eksperymentu możemy być spokojni. Zwłaszcza jeśli mamy na uwadze, że piwo dojrzewało sobie w dębowych beczkach ponad rok! Druga rzecz, że kilka miechów czekało u mnie na swoją kolej. Wiecie jak to jest – człowiek myśli, że za kilka dni, za kilka tygodni. Tymczasem pojawiają się inne nowe piwa, którym czas po prostu nie służy, więc mocarze czekają i czekają, zapuszczają korzenie, wyciągają rączki, itepe ;)
Poprzednie wersje weszły mi fantastycznie, więc i tu mam nadzieję na euforię zmysłów. Ale tak w ogóle to ciekawi mnie bardzo, czy był sens bawić się z tymi dwiema beczkami? Czy pojedynczy barel ejdżing będzie lepszy niż podwójny? Sprawdźmy.


W szkle ląduje czarne jak dupa nietoperza piwo. Piany w zasadzie brak, ale po takim spędzonym czasie w drewnie jakoś wcale mnie to dziwi. Zresztą na co komu piana, jeśli trunek operuje takimi cyferkami? :D
Siup do dzioba. Ulalaa… jest bardzo gęsto, likierowo i gładziutko. Zresztą na żadną wersję Risfactora nie można było narzekać w tym aspekcie. Ciała jest tu od cholery (nawet Ryszard Kalisz mógłby pozazdrościć). Mnóstwo czekolady deserowej, plus rozpuszczalne kakałko i wysokiej jakości pralinki belgijskie. Wszystko to nasiąknięte nienachalną, acz wyczuwalną wanilią, która wnosi pewną słodkość na języku. Dalej mamy lekko palone słody, nieco melasy, nut toffi, orzechów i subtelnej, ale intrygującej łychy. Piwo finiszuje szalenie długo, pozostawiając w mordce akcenty starego mokrego drewna i łagodnej, świeżo parzonej kawy. Palnej goryczki nie ma za wiele, ale nie jest strasznie słodko. Za to ciecz świetnie rozgrzewa nam trzewia. Mimo to, alko jest całkiem dobrze ułożone i szlachetne. Nie mówię, że nie czuć sporego woltażu, ale w ustach nie ma ani grama bimbrowych, czy spirytusowych naleciałości. Po prostu miszczostwo! Beczułka zrobiła robotę, Pinta zrobiła robotę. Fuck me! Genialnie to smakuje. Jak mawiał klasyk: „O take krafty walczyłem”.

W zapachu też są spazmy i orgazmy. Sadzi mi tu z pokala, niczym Gołota za swoich najlepszych lat. Gdybym zamknął oczy rzekłbym: płynna czekolada z niewielką domieszką Bourbona. Jest amerykańska łycha, jest wyraźna wanilia, nuty likierowe oraz lekkie muśnięcie kokosem, polanym mleczną czekoladą. Bardzo przyjemny i przegryziony na wskroś beczułką aromat. Palone słody jakby nieco osłabły, a ich miejsce zajęła słodko-gorzka czekolada, lekka kawa, gorzkie kakao, pralinki i inne bombonierki. Jest moc, jest świetnie, jest Crunchips, jest impreza! Alkohol manifestuje swoją obecność niuansami whisky oraz likieru kawowo-czekoladowego. Trochę drażni nozdrza przy mocniejszym sztachnięciu, ale jestem w stanie to zaakceptować. Tłem podąża bardzo nieśmiała i subtelna woń starej dębiny, nasączonej waniliowym Bourbonem. No piękna sprawa! Piwo pachnie strasznie bogato, wielowątkowo, po prostu pysznie.
Piwo jest okrutnie pełne w smaku, baaardzo treściwe, mega aksamitne, gładkie, gęste i złożone. Wbrew pozorom nie jest jakoś bardzo słodkie. Uczciwy balans dzielnie stoi tu na straży, dając pole do popisu palonej goryczce, która z czasem zyskuje na sile. Poczciwa beczułka from USA, jak to zwykle bywa, dzielnie się spisała. Dla niezaprawionych w boju birgików, problemem może tu być rosnący w siłę alkohol, jednakże idzie do tego przywyknąć. No chyba, że ktoś nie pił nigdy czystej łychy, a jego ulubioną „używką” jest Raffaello.
Risfactor Bourbon Barrel Aged to piwo zapodane jak trzeba. Szalenie wyraziste, dogłębne, bezkompromisowe, bardzo udane. Mimo olbrzymich parametrów pije się je całkiem przyjemnie i tu trzeba uważać, bo nieźle rysa banię ;)
OCENA: 9/10
CENA: ok 25ZŁ
ALK. 12,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 17.09.2020
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

1 komentarz:

  1. Wypiłem w poprzednim roku około 45-50 porterów i risów. Gdybym miał oceniać wszystkie to Risfactor w tej wersji jest dla mnie piwem 2018 roku. Szkoda bo praktycznie go już chyba nie da się kupić. Wart swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń