wtorek, 25 kwietnia 2017

Piwna Mapa Świata - COFFEE STOUT (BROWAR STAROPOLSKI)




Jedziemy z drugim piwem z cyklu „Tydzień z Browarem Staropolskim” i jego Piwną Mapą Świata. W poprzednim poście browar ze Zduńskiej Woli zabrał nas w podróż do Anglii, dziś będziemy tuż obok, bo w Irlandii – ojczyźnie Stoutu. Start tego „mini-serialu” uważam za bardzo udany. Co prawda English IPA dupy mi nie urwało, ale to naprawdę porządne i solidne piwo do żłopania hektolitrami.
Jak widać na załączonym obrazku dziś na wokandzie ląduje Coffee Stout. Domyślam się, że chodzi o Dry Stout, bo skład milczy odnośnie dodatku jakiejś laktozy, czy płatków owsianych. Zresztą… milczy nawet na temat rzeczonej kawy! Co jedynie w krótkiej notce na kontretykiecie browar raczył nas poinformować, że dodano tu kawę  do leżaka w postaci ziaren. Trochę to dziwne, bo chyba każdy rzemieślnik wymieniłby to ziarno w składzie.
Nie jestem wielkim pasjonatem wytrawnych stałtów, ale nieraz się już przekonałem, że jakiś dodatek zmienia poniekąd mój punkt widzenia i myślenia. Zobaczmy jak będzie tym razem.


Przelewamy i lecimy z koksem. Piana syknęła na mnie jak jakaś żmija zygzakowata, czy inna gadzina. Nie dość, że nie była wysoka, to jeszcze grubo ziarnista i dziurawa. Naprawdę brzydka. Opadła szybko i z głośnym sykiem do milimetrowej warstewki. Kolor piwa czarny jak smoła, prawidłowy.
Wysycenie jest niskie, ale w tym wypadku to zrozumiałe i jak najbardziej logiczne. Patrząc na parametry (14°Blg) jest to taka mocniejsza wersja Dry Stoutu, ale tego ciała to ja tu niestety nie czuję. Piwo jest bardzo lekkie, chyba nawet zaryzykuję stwierdzenie, że delikatnie wodniste. Po prostu puste w smaku. Smakuje jak taka rozwodniona kawa…. lura. Są lekko palone słody, jest też kawa zbożowa, jakieś tosty, karmel i przypieczona skórka chleba. No i delikatna chmielowa nutka w posmaku. Goryczka jest raczej niska, krótka i subtelnie palona. Finisz także krótki, wytrawny. Generalnie mało się tu dzieje. Wieje nudą jak cholera. Niby skojarzenia z kawą przeważają, ale dla mnie to trochę za mało. Tych ziaren to chyba dali jak na lekarstwo…

Smak w żaden sposób zachwycający nie był, niestety zapach jest jego niemal idealnym odzwierciedleniem. Coffee Stout z Browaru Staropolskiego pachnie słabo i mało intensywnie. Porządnie trzeba dać nura do szkła, żeby wyłapać więcej niż jedną składową. Dominuje tu kawa zbożowa! Dacie wiarę? Nie tradycyjna kawusia, tylko jakaś tandetna zbożówka… Nie jest to brzydki aromat, ale po prostu nie jest w stylu. Nie tego oczekiwałem po wiele obiecującej nazwie. Dalej są już tylko prażone słody, sporo ciemnego pieczywa, tostów i odrobina toffi. Trochę też mi się to wszystko kojarzy z takim ciemnym ciastem… Murzynek się zwie ;) No słabizna, słabizna.
Cóż… piwo nie ma wad sensu stricto, spokojnie daje się wypić, ale to nie jest żaden kawowy Stout. Mamy tu lekkie ciało, niską pełnię, wytrawny finisz (i to jeszcze można by podciągnąć pod styl), nikłą goryczkę i wyraźną słodowość, ale bardzo słabo paloną! W sumie to nie ma się co dziwić  - po słodzie Pale Ale i Karmelowym Jasnym nie oczekujmy popiołu w gębie! To smakuje raczej jak jakiś Dunkel z dodatkiem kawy zbożowej. Ot, co!
OCENA: 4/10
CENA: 5ZŁ (Targi PIWOWARY)
ALK. 5,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 16.10.2017
BROWAR STAROPOLSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz