wtorek, 18 kwietnia 2017

PIWNI KOLEDZY z INTERMARCHE. Czy jest się czym podniecać?



Z początku miałem olać ten temat, ale z czasem coś mnie tchnęło. Coś we mnie pękło i powiedziałem sobie: „why not”?


Chodzi o cztery piwa, które dostałem kilka tygodni temu w gratisie, że tak powiem (wraz z fajnym drewnianym nosidełkiem, co bym nie musiał już zapindalać po czteropak z badziewną siatką). Piwni Koledzy – to o nich chodzi. Coś już tam mi się obiło o uszy o tej marce, ale szczegółów nie znałem. Piwa otrzymałem po uprzednim „ugadaniu się” z pewną agencją pijarowską, której klientem jest sieć marketów Intermarche. Piwni Koledzy to ich marka własna, a piwa są robione w Piotrkowskim Olbrachcie na zlecenie… I zaczyna się robić dziwnie. Czyżby kolejny pseudobrowar pokroju Łebskiego, czy Hedge Hoga z Tesco? Niestety na to wygląda. Co gorsza, w takich sytuacjach zazwyczaj polega to na tym, że są to tak naprawdę piwa ze stałej oferty browaru, w którym się je warzy, a sieć która je zamawia daje od siebie tylko swoje etykiety. Jestem niemal pewien, że z łatwością znajdziemy w ofercie Jana Olbrachta piwa w tym samych stylach o identycznych parametrach, co Piwni Koledzy z Inter Marche.
Jak mówiłem, mamy tu cztery propozycje: Piwo Jasne, Weizen, Weizenbock i American Pale Ale. Generalnie nic nadzwyczajnego. Podejrzewam, że wabikiem ma być tutaj tylko cena.


PIWO JASNE

Zaczynamy od najnudniejszego w teorii piwa, czy jasnego… ejla. Tak – nie lagera, tylko ejla. Zakładam, że jest to coś w rodzaju English Pale Ale.
Brak pełnego składu od razu wliczamy na poczet niedociągnięć, choć oczywiście da się z tym żyć.
Wygląd prawilny – piwo jest jasne, złociste, lekko mętne ze względu na pominięcie filtracji. Piana wysoka, biała, średnio ziarnista. Opada w przeciętnym tempie, delikatnie znacząc szkło.
Kurde w smaku dziwne jest to piwo. Na pewno wyraźnie estrowe (białe owoce), ale też przez chwilę lekko kwaskowe i ten kwasek właśnie mnie zastanawia. Trochę kojarzy mi się ze starym piwem, którego już nadszarpnął ząb czasu. Jest tu też sporo słodowych pokładów, odrobina ziołowego chmielu, a w tle nieco tytoniu oraz trawy. Finisz zakończony subtelną goryczką, tylko nieznacznie większą niż to, co oferuje nam typowy koncernowy sikacz pokroju Warki, Żywca, czy innego badziewia. Naprawdę słabo to smakuje. Ten słód jest taki dziwnie zbożowy, jakby stary, zleżały, mdły. Fuj! Do tego wysycenie jest za wysokie moim zdaniem. Przeszkadza w odbiorze.
Zapach jest kontynuacją tych nieciekawych doznań. Ponownie masa białych owoców (jabłko, gruszka, brzoskwinia, renkloda), ponownie dziwny kwasek w tle oraz ta mdła, nieświeża i niezbyt przyjemna słodowa podbudowa. Jeśli chodzi o czystą chmielowość, to naprawdę ciężko coś znaleźć. W tle towarzyszy nas bardzo subtelny karmelek. No, a z oddali wynurza się mokry karton, a nawet nieco mokrej szmaty, więc chyba miałem rację. Piwo pachnie brzydko, rześkości tutaj tyle, co w „Maluchu” luksusu.
Bardzo słabe piwo. Jeszcze ponad miesiąc do końca terminu ważności, a tu już mamy wyraźne utlenienie i to w dość brzydkiej postaci. Nie dałem rady zmęczyć całej zawartości kufla. Nie polecam, chyba traficie na świeży egzemplarz. Jak długa jest data ważności? Nie mam pojęcia…
Obstawiam, że pod tym piwem kryje się Korona Olbrachta ze stałej oferty browaru z Piotrkowa Trybunalskiego.
OCENA: 3/10
CENA: nieznana
ALK. 5,6%
TERMIN WAŻNOŚCI: 21.05.2017
PIWNI KOLEDZY//JAN OLBRACHT BROWAR RZEMIEŚLNICZY


WEIZEN

Następny niech będzie bawarski pszeniczniak, który pieni się jak jasna cholera! Barwa piwa wręcz wzorowa – pomarańczowo-złota, totalnie mętna. No, ale ta piana to jakaś taka nie fifata. To, że jest obfita to ok, ale jest ohydnie grubo pęcherzykowa i dziurawa. Opada szybko i z głośnym sykiem. Podobny efekt można uzyskać z coli lub wina musującego…
Smakujemy. O kurde… bąbelki dają mocno po gębie. Wysycenie jest strasznie mocne, grube i szczypiące. Nawet jak na wajcena, to chyba lekka przeginka. Jest tu sporo pszenicy, biszkoptów, herbatników i trochę mniej banana. W tle pobrzmiewa odrobina gumy balonowej i delikatny kwasek – książkowo. No, ale coś tego goździka to ja tu nie czuję. Całość dosyć rześka, wchodzi nieźle mimo lekkiego przegazowania. Piwo pije się żwawo i bez oporów. Zwłaszcza mając na uwadze, że jest już po terminie! Swoja drogą trochę kicha wysyłać recenzentowi piwo na krótko przed końcem daty ważności (paczkę dostałem niecały miesiąc temu). Wstydziliby się!
W zapachu także na szczęście nie odczuwam oznak zepsucia. Aromat jest dość intensywny i w sumie całkiem nie najgorszy. Piwo pachnie słodko, wyraźnie bananowo, słodowo z przewagą pszenicznych klimatów rzecz jasna. Jest też biszkopcik, guma balonowa no i może jakiś subtelny goździk głęboko w tle. W najodleglejszym kącie majaczy natomiast odrobina drożdżowych naleciałości. Więcej niż poprawny to zapaszek. Nawet mi się podoba, choć daleki jestem od jakiejkolwiek euforii.
Piwo nie jest złe, lecz zakładam że, gdyby było świeże, byłoby trochę lepsze. Chociaż swoją drogą, poza przegiętym wysyceniem, to ja tu raczej nie widzę żadnych oznak nieświeżego piwa…
Czyżby to była Śmietanka ze stałej oferty browaru?
OCENA: 6/10
CENA: nieznana
ALK. 5,6%
TERMIN WAŻNOŚCI: 03.04.2017
PIWNI KOLEDZY//JAN OLBRACHT BROWAR RZEMIEŚLNICZY


AMERICAN PALE ALE

APA, zwana czasem apką. Każdy wie o co kaman. Ten trunek budzi z kolei skojarzenie z Powrotem Króla. Czy identyczne parametry to tylko dziwny zbieg okoliczności?
APA od Piwnych Kolegów nalewa się z puszystą czapą białej i obfitej piany, która wystroiła się nader elegancko. Jest drobna, zwarta i trwała. Szacuneczek. Barwa piwa ciemno złota, opalizująca.
Nasycenie w końcu jest normalne, czyli umiarkowane. W smaku fajerwerków oczywiście nie ma, ale mamy tu naprawdę całkiem fajne piwo. Rześkie, odpowiednio pełne w smaku, świetnie pijalne, no i jak na apkę przystało lekkie w odbiorze. Czuć zwiewne cytrusy, odrobinę słodszych tropików i kapkę karmelu, a wszystko to osadzone na przyjemnej, lekkiej podbudowie słodowej. W tle baraszkują jakieś trawiaste niuanse, nieco tradycyjnego chmielu oraz ziół. Przez to wszystko przewija się sympatyczna goryczka o grejpfrutowo-ziołowym zacięciu. Jest krótka, szlachetna i nie zalegająca. Podoba mi się. Naprawdę fajnie się to pije. Ciecz wchodzi jak złoto. Pod karkówkę z grilla byłoby jak do rany przyłóż ;)
Aromat nosa nie urywa, ale skłamałbym mówiąc, że jest nikły. Piwo pachnie dość fajnie i to bez wsadzania kinola do szkła. Jest wyraźna Ameryka, są cytrusy, słodkie owoce tropikalne. Ba! Jest nawet żywica i nieśmiałe akcenty leśne. Towarzyszy im słodkawy karmel, no i oczywiście biszkoptowa słodowość. Niestety niuanse chmielowe w tym piwo nieodzownie kojarzą się z zapachem samego granulatu, choć podejrzewam, że niewprawny nos tego nie dostrzeże. Nie w tym oczywiście żadnej tragedii, no ale odnotować trzeba. Tak, czy siak piwo pachnie naprawdę ładnie i zachęcająco.
I to jest już poziom napitku, który z czystym sercem mogę polecić. Faktycznie – data ważności jest najdłuższa, więc może to jest klucz do sukcesu?
OCENA: 7/10
CENA: nieznana
ALK. 5,6%
TERMIN WAŻNOŚCI: 27.07.2017
PIWNI KOLEDZY//JAN OLBRACHT BROWAR RZEMIEŚLNICZY


WEIZENBOCK

Kiedyś, przed erą piwnej rewolucji był to jeden z moich ulubionych stylów piwa. Sentyment oczywiście pozostał… Bardzo jestem ciekawy tegoż napitku, który ukrywa się prawdopodobnie też pod nazwą Córa Koryntu ;p
Z tych wszystkich czterech wygląd jest tu chyba najbardziej adekwatny do stylu. Piwo jest wyraźnie mętne, bursztynowo-miodowe z widocznymi pod światło pomarańczowymi refleksami. Przykrywa je dość wysoka kołderka drobnej i puszystej piany, która długo cieszy oko. Opada powoli i niespiesznie.
Pierwsze dwa łyki oznajmiły mi, że piwo jest naprawdę słodkie (15 IBU), co jest oczywiście zgodne ze stylem. Pełno tu słodowych, opiekanych naleciałości – masa biszkoptów, herbatników, różnych ciastek i ciasteczek, oczywiście dobrze wypieczonych. Jest mnóstwo karmelu, troszkę toffi, a nawet ociupinka suszonych śliwek i rodzynek! Powaga. Tłem natomiast sunie skórka od chleba, subtelny banan oraz niewielka, ale jakże pożądana nuta goździka i drożdży. Brawo! O takie właśnie piwo mi chodziło. Pełnia smaku porządnie gwałci moje kubki smakowe. Ciecz jest wyrazista, treściwa, świetnie pijalna. Wysycenie średnie, do średnio wysokiego, czyli jak najbardziej prawilne. Strasznie smakuje mi ten koźlak pszeniczny :D
Zapach jest tylko i wyłącznie kontynuacją tych wspaniałych przeżyć. Piwo pachnie wyraźnie i stanowczo. Znów jest słodko, ale Panie kochany toż to jest piwo pszeniczne! Słodowość dosłownie zalepia mi nozdrza. Mnóstwo karmelu, mnóstwo pszenicy, chleba, skórki od chleba i bananów. Jest też guma balonowa, są goździki, biszkopty i przypieczony spód od ciasta. Weizenbock jak się patrzy. Klasyka pełną gębą :) Naprawdę świetnie wykonane piwo. Zdecydowanie najlepsze z tych wszystkich. To, że je degustuję na końcu to zwykły zbieg okoliczności.
No, w końcu doczekałem się bardzo porządnego piwa od Piwnych Kolegów. Tu w zasadzie nie ma się już do czego przyczepić. Jest to trunek kompletny, złożony i cholernie smaczny (o ile ktoś lubi takie klimaty).
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK. 7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 21.05.2017
PIWNI KOLEDZY//JAN OLBRACHT BROWAR RZEMIEŚLNICZY

2 komentarze:

  1. Pisałem Ci już o tej APA przy okazji degustacji APA z Ambera.
    W kategorii poniżej 5 zł to bezkonkurencyjne piwko. Tyle, że trzeba świeże pić...

    OdpowiedzUsuń