piątek, 28 kwietnia 2017

Piwna Mapa Świata - PACIFIC WHEAT (BROWAR STAROPOLSKI)




Walczymy dalej. Dla tych, co zaglądają tu raz na ruski rok, przypominam – na blogu trwa właśnie „Tydzień z Browarem Staropolskim” i jego Piwną Mapą Świata. Póki co, piwa są w kratkę. Znaczy się piwa są wlane do okrągłych w przekroju butelek, ale ich jakość jest bardzo zmienna. Jednego dnia trafiam na dobre lub nawet bardzo dobre piwo, by następnego dnia „raczyć się” piwem zwyczajnie słabym, by nie powiedzieć niedobrym.
Dziś - jak widać na załączonym obrazku - na tapecie ląduje Pacific Wheat. Nie każdy od razu będzie wiedział o co kaman (brawa dla kumatych), więc pozwolę sobie co niektórych oświecić, a zwłaszcza tych z Cudkowa… ;p Pacific Wheat, to w zasadzie nic innego jak dobrze znane birgikom American Wheat, tylko że z chmielami z Antypodów. W tym wypadku konkretnie z Nowej Zelandii. Green Bullet i Motueka mają odwalać tutaj czarną robotę… robić za murzynów mówiąc wprost ;)


Pacific Wheat ma ładną prezencję. Piwko nosi znamiona barwy, która jest zawieszona gdzieś pomiędzy pomarańczą, a miodem. Do tego dochodzi wyraźna mętność oraz czapa solidnej, białej piany o mieszano ziarnistej strukturze. Piana opada w średnim tempie, zostawiając sowity osad na szkle.
Smakujemy. Już na wstępie rzec muszę iż piwko jest naprawdę niezłe. Bardzo rześkie, świeże, odpowiednio nasycone i lekkie w odbiorze. Jest trochę białych owoców (białe winogrono, agrest, morela), pochodzących od chmielu, ale nad wszystkim czuwa przyjemna i zwiewna pszeniczna słodowość. Która to chwilami zahacza o rejony herbatników i biszkoptów. Dalej mamy muśnięcie delikatnie kwaskowego cytrusa, głównie skórki cytryny i pomarańczy. W sumie może to nawet więcej niż muśnięcie, bo cytrusy są aż nadto wyczuwalne, podbijając przy okazji pijalność. Chmielowa goryczka jest stosunkowo niska i zupełnie nieagresywna. Wydaje mi się, że rzemieślnicze wydania tego stylu są nieco bardziej goryczkowe… Tak, czy siak smaczne to jest. Piwo wchodzi gładko i bez oporów.

Wąchamy. No, tu także nie jest źle. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest trochę lepiej niż poprawnie :) Przede wszystkim jest niebywale rześko – to niewątpliwy atut tegoż napitku. W zapachu mamy wspaniały kolaż lekkiej słodowości i kwaskowych cytrusów. Żaden aspekt nie przysłania tutaj drugiego, a wręcz go uzupełnia. Jest pszenica, jest chlebek i jest herbatnik. Na drugim końcu kija egzystuje przyjemna cytrynka, pomarańcza i delikatny grejpfrucik. W tle natomiast pobrzmiewa subtelna nutka trawy, mango oraz bardzo niewyraźnych przypraw (to od chmielu jak sądzę). Naprawdę fajnie to pachnie. Bardzo wyraziście i naturalnie. Mój nos jest na „tak”! :D
Piwo pije się szybko i bezboleśnie. Nie trzeba się długo zastanawiać nad kolejnym łykiem. Cechuje je duża rześkość, lekkość smaku oraz stosunkowo niewysoka pełnia, co oczywiście jest zgodne z założeniami (gdyby było filtrowane byłoby jeszcze lżejsze). Może ta goryczka jest ciut za słaba, ale to w sumie jedyny konkretny zarzut, który mogę tu postawić. Cała reszta jest jak najbardziej w stylu. Do tego całość jest smaczna, więc i ocena musi być dość wysoka.
OCENA: 7/10
CENA: 5ZŁ (Targi PIWOWARY)
ALK. 4,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 27.02.2018
BROWAR STAROPOLSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz