Przejdź do głównej zawartości

WRCLW RYE RIS z BROWARU STU MOSTÓW



Zima już jakiś czas temu się skończyła, ale mnie zostało jeszcze kilka (w porywach do kilkunastu) imperialnych Stoutów i „bałtyków”. Nie zamierzam ich oczywiście trzymać do następnego „sezonu na ciężkie piwa”, więc powoli będę je po prostu spijał. Poza tym lubię ciężkie napitki, nawet latem, więc o ch** Wam chodzi, że się tak grzecznie spytam? ;p
No dobra. Trochę powyzywałem, to można w końcu przejść do bohatera tego wieczoru. WRCLW Rye RIS – kolejny trik w polskim nazewnictwie, po którym możesz połamać sobie język. Generalnie jest to RIS. Taki zwykły, najnormalniejszy w świecie ruski stałt. Beż płatków dębowych, bez leżakowaniu w beczkach po Bóg wie czym. Po prostu klasyka. Archetyp stylu można rzec, gdyby nie dodatek słodu żytniego.
Piłem Ci ja już jednego RISa ze Stu Mostów. Nawet tak samo się nazywał, lecz tamten był biały… etykieta była biała znaczy się. Piwo było czarne. No i ten biały czarny RIS był leżakowany w beczce-po-czymś-tam. Ten obecny natomiast był leżakowany tylko w stalowym tanku. Zobaczmy czy cokolwiek będzie urywał. 


Zacznę od tego, że pianka na tym piwie może już co nieco urwać. Jest tak apetyczna, tak puszysta, tak drobna, że aż ślinka cieknie. Wygląda zupełnie jak bita śmietana! Tylko, że kolor się nie zgadza. Barwą przypomina cappuccino…
Piwo jest łagodne w odbiorze. Nie drapie pazurami i bije po pysku, jak niektóre RISy rodzimej produkcji. Gładkość, oleista faktura, subtelność, niskie wysycenie, ułożenie to jego atrybuty. Ciecz posiada fajny kawowy sznyt i to jest w sumie jego jedyny wyróżnik. Dalej występują palone słody (w umiarkowanych ilościach), gorzka czekolada, kawa zbożowa oraz nuty gorzkiego kakao, takiego z wiatraczkiem (i każdy wie o co kaman). Tłem suną stonowane klimaty opiekanego pieczywa razowego oraz tostów oblanych karmelem. Suszone owoce są raczej w domyśle, choć po całkowitym ogrzaniu chyba wychodzi delikatna wiśnia i śliweczka. W każdym bądź razie w tym elemencie jest naprawdę słabo. Mimo to piwo nawet nieźle smakuje. Wchodzi jak woda, a to przecież 23°Blg. Goryczka jest przeciętnych rozmiarów, ale nieźle balansuje całość. Alkohol delikutaśnie rozgrzewa przełyk i podniebienie. Może nawet chwilami nieco piecze, choć nie ma z tym jakiegoś większego problemu.

Wąchamy, wąchamy. Nie bierzcie mnie za alkoholika. Umiem degustować piwa. Efekt trzepania w mózgownicy, to dla mnie sprawa poboczna (taaaa, jasne!). No teraz już bez jaj. WRCLW Rye RIS pachnie całkiem wporząsiu. Może nie jakoś szalenie intensywnie, ale jest na czym oko zawiesić, czy może raczej nos w tym przypadku. Sporo ciemnych, lekko palonych słodów, łagodna kawa, kakao, mariaż wszystkich rodzajów czekolad, no i nawet suszone owoce czuć dość wyraźnie. Brawo! Śliwka, rodzynka oraz suszone figi wnoszą tu bardzo ciekawe klimaty. Brakowało mi tego w smaku. Bardziej w głębi majaczą melanoidy, głównie tosty i skórka chleba, otoczone szczyptą karmelu. Alkoholu w zasadzie brak. Ulotnił się gdzieś skurczybyk jeden. W sumie to nawet chyba dobrze J
Piwo jest poprawnie treściwe, dość pełne w smaku i dobrze zbalansowane. Goryczka jest przyjemna, nie zalega i dobrze wywiązuje się ze swej roli. Żyto robi fajną robotę – piwo jest wyraźnie gładkie, zaokrąglone, nawet nieco aksamitne. Alkohol mimo, że jest wyczuwalny, to jakoś strasznie nie dokucza. Czy czegoś temu piwu brakuje? Tak, charakteru. Ono nie jest złe. Powiedziałbym nawet, że jest dość smaczne, ale wg mnie brakuje mu tego czegoś…. Jakiegoś pierwiastka zajebistości. Coś, co człek by zapamiętał na długo. Niestety nic takiego tutaj nie wyczułem, a szkoda, bo potencjał był.
Naprawdę dobrze to smakuje. Po prostu brakuje tylko fanfarów, czy innych fajerwerków.
OCENA: 7/10
CENA: ok 13ZŁ
ALK. 10,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 29.11.2018
BROWAR STU MOSTÓW

Komentarze

  1. Browar Stu Mostów jak sam twierdzi posiada sprzęt do ważenia "Ferrari wśród craftów" firmy BrauKon" Firma, jak sama nazwa wskazuje nie jest włoska lecz niemiecka. Może dlatego ich piwa są poprawne tak ja Volkswageny, Mercedesy...Niby wszystko jest na miejscu lecz tej zajebistości o której pisze autor brakuje. PS marketing i PR mają na 6-stkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

OKO W OKO - Łomża Jasne vs Łomża Pils

  W swojej blogerskiej karierze piłem już nie jedną Łomżę. W zasadzie to chyba wszystkie jakie były przez ten czas na rynku. Wiadomo, że jedne piwa znikają, a w ich miejsce pojawiają się inne i mam tu na myśli tylko w obrębie jednej marki. Tak więc tych Łomż/Łomżów trochę już na blogu było. Ostatnio wpadłem jednak na pomysł, aby porównać dwa chyba najbardziej popularne piwa z tej marki – Łomża Jasne i Łomża Pils . To pierwsze jest mi bardzo dobrze znane i lubiane. Można rzec, iż ostatnio regularnie zasila ono moje gardło. Jest piwem szeroko dostępnym, względnie niedrogim, dosyć smacznym i po prostu pijalnym. Łomża Pils natomiast pojawiła się na rynku jakieś dwa lata temu, a na blogu dostała taką samą notę, jak jej starsza siostra. Jednakże piłem to piwo łącznie może trzy razy. Złych wspomnień nie mam, więc uważam je za godnego rywala dzisiejszego „pojedynku”. Łomża Jasne Piwo ubrane jest w jasno złoty odcień o idealnej klarowności. Piana jest całkiem słusznych rozmiarów,...

V.I.P. MOCNE Z BIEDRONKI - RÓŻNICE MIĘDZY PUSZKĄ A BUTELKĄ

Ludzie ratunku! „Bieda-piwo” z biedry wkracza na salony! Kto nigdy w życiu nie pił V.I.P.a z Biedronki niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem. Żadnych chętnych? Tak myślałem.  V.I.P. Mocne to piwo kultowe . Jest bezczelnie tanie, mocne (nieźle dmucha w kaszkiet) i można je kupić w każdym z tysięcy sklepów największej sieci handlowej w tym kraju. Stosunek ceny do procentów jest w V.I.P.ie tak korzystny, że wywołuje spazmy i inne orgazmy wśród głodnej alkoholu klienteli. Zna je każdy, a kto nie zna, ten musi poznać . Mi też kilka razy zdarzyło się mieć z nim kontakt. W czasach liceum człowiek nie miał zbyt wiele hajsu, więc musiał sobie jakoś radzić… Ale nie o tym miało być, nie o tym. Odkąd pamiętam na biedronkowej półce zawsze dumnie stały puszki z V.I.P.em. Jednak ku mojemu zdziwieniu jakiś czas temu obok puszek pojawiły się także butelki! Biorę jedną do łapy i czytam: „Wyprodukowano przez – Zakłady Piwowarskie Głubczyce S.A.”. O żesz w mordę – pomyślałem. Przecież p...

Po Godzinach - Vanilla Espresso Baltic Porter

Niedawno Browar Amber wywołał u ‘birgiczków’ niezłego banana na twarzy – wydał na świat dwa portery bałtyckie z różnymi dodatkami! Oczywiście ma to związek z Baltic Porter Day 2026, który odbędzie się już za tydzień, czyli 17 stycznia. Na pierwszy ogień idzie u mnie Po Godzinach Vanilla Espresso Baltic Porter. Do piwa tego dodano kawy Gwatemala Arabica (w formie espresso) oraz wanilii z Madagaskaru. Rzekłbym, że to dość częste dodatki do ‘bałtyków’. Znaczy się, nie są to żadne cuda na kiju, ale jeśli zrobi się to z głową, to może wyjść z tego całkiem nieoczywisty porter bałtycki. Piwo ma 21 ballingów – to tak gwoli formalności.    Trunek jest oczywiście zupełnie czarne. Piana ciemnobeżowa, dość wysoka, drobna i puszysta. Jednakże zbyt szybko się dziurawi, choć nie znika do zera. W smaku przywitała mnie niespodziewana krągłość, gładkość, kremowość. Z miejsca wiadomo, że to porter bałtycki – jest dużo czekolady, pralinek, ciemnych słodów i chleba razowego. Szybko do głosu d...

SHORT TEST: Dojlidy Classic powraca

  Prolog: Kompania Piwowarska wskrzesiła markę Dojlidy. To fakt, a nie żaden ponury żart. Nie znam dokładnie historii tej marki (Dojlidy to nie było tylko jedno piwo), ale Kompania Piwowarska szybko się jej pozbyła, gdy stała się właścicielem browaru w Białymstoku. O co kaman: Dojlidy Classic, to oczywiście „jasne pełne”. To nie jest identyczne piwo, jak było kiedyś. Jest po prostu „inspirowane oryginalną recepturą” i powraca w odświeżonej formie jako hołd dla wielowiekowego dziedzictwa marki. Znaczy się – gówno z tego będzie. Wdzianko: Ładne, głęboko złociste, nie takie blade, jak typowy koncerniak. Piana średnio ziarnista, nader obfita, umiarkowanie trwała. Kichawa mówi: Dosyć ładny, świeży, głównie chlebowy zapaszek. Do tego dochodzą jakieś ciastka, słód oraz subtelny chmiel w oddali. Całość pachnie rześko i naprawdę solidnie. Jadaczka mówi: Dużo słodu, herbatników, chlebka i zboża. Ciała to tu nie brakuje. W tle biszkopty oraz delikatna chmielowość. Goryczka jakaś tam...

OKO W OKO - Warka Classic vs Warka Złoty Pils

Zamarłem. Grupa Żywiec wypuściła pilsa! Ponoć prawdziwego pilsa, z goryczką i konkretną słodowością. Okazją jest pięćdziesięciolecie Browaru Warka. To najmłodszy i najnowocześniejszy browar w strukturach GŻ. Warka Złoty Pils się zowie ta nowość. Na razie do kupienia tylko w ‘biedrze’, ale później będzie wszędzie. Piwo ma 12,5° Blg i 5% alko. To bardzo dobre parametry, takie kraftowe wręcz. Nachmielono je Lubelskim, Marynką oraz Magnum. Do tego podano pełny skład! Czaicie to? Bo ja wciąż nie dowierzam. Oczywiście nie ma tu żadnych niesłodowanych dodatków. Można? Można. Żeby było trochę ciekawiej postanowiłem zestawić tą świeżynkę z Warką Classic, aby zobaczyć różnice. Lecimy z tym koksem.  Warka Classic Złociste piwo z obfitą, drobną i zwartą czapą białej piany, która opada w średnim tempie. Smak jest nieco wodnisty, typowo słodowy. Jest jakiś tam chlebek i trochę herbatników. Chmielu jak na lekarstwo. Goryczki dokładnie tyle samo. Nawet kot by więcej napłakał. No szału ni...

WIELKI TEST PIW NIEPASTERYZOWANYCH

Był wieczór. Była zima. Był luty i było zimno, ale nie było śniegu. Na kwadrat wjechało mi kilkoro znajomych z tortem, szampanem i „czymś mocniejszym”. Tak, dwa dni wcześniej miałem urodziny. Nie powiem które, bo i tak zabrakłoby Wam palców do liczenia. Podpowiem tylko, że „trójka” z przodu już jakiś czas temu wskoczyła ;) Przyjąłem gości z wielką uciechą, no ale przecież w gościach nie można siedzieć o suchym pysku. No to tak na rozgrzewkę żeśmy zrobili test – Wielki Test Piw Niepasteryzowanych! A co było dalej, to już pozostanie naszą słodką tajemnicą ;p Planowałem to już od bardzo dawna, ale Bóg mi świadkiem, naprawdę ciężko jest zebrać odpowiednią ekipę. Moja ekipa do Wielkich Testów oczywiście nie jest stała jak możecie zobaczyć po zdjęciach, ale można powiedzieć, że trzon „testerów” pozostaje raczej niezmienny. Cóż ciekawego jest w piwach niepasteryzowanych? W sumie to nic. Wydaje mi się, że boom na tego typu napitki już dawno minął. Obecnie chyba już mało kto daje się ...