niedziela, 9 kwietnia 2017

WRCLW RYE RIS z BROWARU STU MOSTÓW



Zima już jakiś czas temu się skończyła, ale mnie zostało jeszcze kilka (w porywach do kilkunastu) imperialnych Stoutów i „bałtyków”. Nie zamierzam ich oczywiście trzymać do następnego „sezonu na ciężkie piwa”, więc powoli będę je po prostu spijał. Poza tym lubię ciężkie napitki, nawet latem, więc o ch** Wam chodzi, że się tak grzecznie spytam? ;p
No dobra. Trochę powyzywałem, to można w końcu przejść do bohatera tego wieczoru. WRCLW Rye RIS – kolejny trik w polskim nazewnictwie, po którym możesz połamać sobie język. Generalnie jest to RIS. Taki zwykły, najnormalniejszy w świecie ruski stałt. Beż płatków dębowych, bez leżakowaniu w beczkach po Bóg wie czym. Po prostu klasyka. Archetyp stylu można rzec, gdyby nie dodatek słodu żytniego.
Piłem Ci ja już jednego RISa ze Stu Mostów. Nawet tak samo się nazywał, lecz tamten był biały… etykieta była biała znaczy się. Piwo było czarne. No i ten biały czarny RIS był leżakowany w beczce-po-czymś-tam. Ten obecny natomiast był leżakowany tylko w stalowym tanku. Zobaczmy czy cokolwiek będzie urywał. 


Zacznę od tego, że pianka na tym piwie może już co nieco urwać. Jest tak apetyczna, tak puszysta, tak drobna, że aż ślinka cieknie. Wygląda zupełnie jak bita śmietana! Tylko, że kolor się nie zgadza. Barwą przypomina cappuccino…
Piwo jest łagodne w odbiorze. Nie drapie pazurami i bije po pysku, jak niektóre RISy rodzimej produkcji. Gładkość, oleista faktura, subtelność, niskie wysycenie, ułożenie to jego atrybuty. Ciecz posiada fajny kawowy sznyt i to jest w sumie jego jedyny wyróżnik. Dalej występują palone słody (w umiarkowanych ilościach), gorzka czekolada, kawa zbożowa oraz nuty gorzkiego kakao, takiego z wiatraczkiem (i każdy wie o co kaman). Tłem suną stonowane klimaty opiekanego pieczywa razowego oraz tostów oblanych karmelem. Suszone owoce są raczej w domyśle, choć po całkowitym ogrzaniu chyba wychodzi delikatna wiśnia i śliweczka. W każdym bądź razie w tym elemencie jest naprawdę słabo. Mimo to piwo nawet nieźle smakuje. Wchodzi jak woda, a to przecież 23°Blg. Goryczka jest przeciętnych rozmiarów, ale nieźle balansuje całość. Alkohol delikutaśnie rozgrzewa przełyk i podniebienie. Może nawet chwilami nieco piecze, choć nie ma z tym jakiegoś większego problemu.

Wąchamy, wąchamy. Nie bierzcie mnie za alkoholika. Umiem degustować piwa. Efekt trzepania w mózgownicy, to dla mnie sprawa poboczna (taaaa, jasne!). No teraz już bez jaj. WRCLW Rye RIS pachnie całkiem wporząsiu. Może nie jakoś szalenie intensywnie, ale jest na czym oko zawiesić, czy może raczej nos w tym przypadku. Sporo ciemnych, lekko palonych słodów, łagodna kawa, kakao, mariaż wszystkich rodzajów czekolad, no i nawet suszone owoce czuć dość wyraźnie. Brawo! Śliwka, rodzynka oraz suszone figi wnoszą tu bardzo ciekawe klimaty. Brakowało mi tego w smaku. Bardziej w głębi majaczą melanoidy, głównie tosty i skórka chleba, otoczone szczyptą karmelu. Alkoholu w zasadzie brak. Ulotnił się gdzieś skurczybyk jeden. W sumie to nawet chyba dobrze J
Piwo jest poprawnie treściwe, dość pełne w smaku i dobrze zbalansowane. Goryczka jest przyjemna, nie zalega i dobrze wywiązuje się ze swej roli. Żyto robi fajną robotę – piwo jest wyraźnie gładkie, zaokrąglone, nawet nieco aksamitne. Alkohol mimo, że jest wyczuwalny, to jakoś strasznie nie dokucza. Czy czegoś temu piwu brakuje? Tak, charakteru. Ono nie jest złe. Powiedziałbym nawet, że jest dość smaczne, ale wg mnie brakuje mu tego czegoś…. Jakiegoś pierwiastka zajebistości. Coś, co człek by zapamiętał na długo. Niestety nic takiego tutaj nie wyczułem, a szkoda, bo potencjał był.
Naprawdę dobrze to smakuje. Po prostu brakuje tylko fanfarów, czy innych fajerwerków.
OCENA: 7/10
CENA: ok 13ZŁ
ALK. 10,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 29.11.2018
BROWAR STU MOSTÓW

1 komentarz:

  1. Browar Stu Mostów jak sam twierdzi posiada sprzęt do ważenia "Ferrari wśród craftów" firmy BrauKon" Firma, jak sama nazwa wskazuje nie jest włoska lecz niemiecka. Może dlatego ich piwa są poprawne tak ja Volkswageny, Mercedesy...Niby wszystko jest na miejscu lecz tej zajebistości o której pisze autor brakuje. PS marketing i PR mają na 6-stkę.

    OdpowiedzUsuń