poniedziałek, 20 marca 2017

BACCHUS z OLIMPU



Pamiętacie Hadesa z Olimpu? Jeden z pierwszych polskich RISów (chyba drugi dokładnie). Ach… kiedy to było? Nie tak strasznie dawno, a jednocześnie wcale nie tak niedawno. W polskim, szybko rozwijającym się krafcie jeden rok to olbrzymi postęp, wielki krok milowy.
Ostatnio zauważyłem, że mocno zaniedbałem Olimpa. Ten browar znaczy się. I wcale nie chodzi tu o zmianę miejsca warzenia, czy wreszcie samego piwowara. Zawsze darzyłem Olimp szacunkiem i będę darzył. Dobre piwa robiom :) Tak więc dziś nadrabiam ułamek procenta moich zaległości. Pora ponownie zajrzeć na „górę Bogów”….
Kurwa wysoko tu! Widzę jakiegoś brodatego gościa z długimi włosami, poprzeplatanymi gałązkami winorośli. Niezły z niego freak ;p To pewnie ten….no… Bóg wina – Bachus, Bacchus, czy jak mu tam było… Właśnie popija coś w kuflu. Ten to ma zawód marzenie skubaniec jeden! Skubnę mu jedną buteleczkę tegoż trunku i czmycham z powrotem na ziemię. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Moim łupem okazał się Wine RIS – miks piwa i wina, a ściślej mówiąc moszczu winogron! Cholernie ciekawy pomysł! Mówiłem, że to skubaniec ;)


Dobra, smakujemy. Piwo jest przyjemnie gładkie, śliskie i naprawdę gęste… No syropik jakiś przypomina normalnie. 25° Plato nie w kij dmuchał! Wysycenie niskie, czyli prawidłowe. Strasznie mi to zalepia buzię. Mnóstwo tu słodko-gorzkiej czekolady, nie mało pralinek i przepysznego kakao. Na drugim planie egzystuje lekka kawusia o umiarkowanej mocy i raczej bez śmietanki. Wtóruje jej subtelny karmel oraz pieczywo razowe. Ciemnych słodów także tu nie brakuje, ale samej paloności nie jest jakoś strasznie dużo. Głęboko w tle czuć niewielkie ilości suszonych owoców, chmielu i soku z winogron, który wnosi taką fajną świeżość. Strasznie to pasuje do RISowego charakteru. Goryczka jest niezbyt mocna, ale wystarczająca. Strasznie przyjemna, krótka i szlachetna, kawowo-czekoladowa. Alkohol chyba gdzieś spierdzielił, bo naprawdę go nie czuję. W życiu bym nie powiedział, że jest tu aż 9,5%! Cholernie smaczne piwo. Ułożone jak ta lala. I like it! :D
Teraz rzut oka na wygląd. Piwo jest prawilnie czarne, nieprzejrzyste. Piana niebywale wysoka, drobna, puszysta i diabelnie trwała. Nosi ładne ciemno beżowe wdzianko. Jednym słowem - gra gitara.

W zapachu Bizancujm. Bogactwo i przepych. Wyrazisty to aromat i mega przyjemny. Mleczna czekolada i kakao solidnie zaklejają mi nozdrza. Tuż obok zapierdziela zajefajna nutka świeżej kawy, okraszona dozą palonych słodów i przypalonego karmelu. Tłem natomiast suną łagodne cienie chleba razowego, rodzynek, suszonych śliwek i daktyli. Czy czuć ten moszcz winogronowy? No kurde niekoniecznie, chyba że zagramy na autosugestii. Może jakaś namiastka chmielu się tu pojawia, ale żadnych skojarzeń z białym winem nie odnotowałem. Trochę szkoda, ale nawet mimo to, piwo jest bardzo smaczne i złożone. Alkohol – podobnie jak w smaku – został wyśmienicie ukryty, wkomponował się w całość po mistrzowsku. Sumarycznie bardzo wykwintnie mi to pachnie. Super piwo!
Pełnia smaku jest naprawdę duża. Piwo jest bardzo gęste, treściwe, wielowątkowe i po prostu nad wyraz smaczne. Balans jest wprost genialny i to nawet pomimo niezbyt mocarnej goryczki. Gładka faktura wnosi tutaj dodatkowe korzyści. Całość pije się niezmiernie prędko, jak na trunek o takim woltażu. Bacchus znika ze szkła znacząco za szybko. Szkoda, że to małolitrażowy egzemplarz, bo jeszcze trochę bym się z nim polizał…
OK, może faktycznie ten przydomek „Wine” jest trochę na wyrost (zwłaszcza w aromacie). Może można by tu było dolać nieco więcej tego moszczu, ale mam to gdzieś. Piwo i tak kładzie na łopatki niejednego RISa!
OCENA: 8/10
CENA: ok 14ZŁ
ALK. 9,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.12.2018
BROWAR OLIMP//BYTÓW BROWAR KASZUBSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz