piątek, 31 marca 2017

PORTER 9 z JABŁONOWA



Wiecie co? Jebana rutyna to najgorsza zmora każdego blogera. W ogóle każdego, kto robi coś regularnie. No, a ja publikuję posty bardzo regularnie prawda? W związku z tym dzisiaj zaczniemy od końca. Od dupy strony. Od dupy strony porteru z Jabłonowa ;)
Ludzie chwalo to piwko w internetach i ja też pochwalić muszę. Bo to bardzo dobry porter bałtycki jest. Gęsty jak likier, cholernie pełny w smaku, dość złożony, treściwy jak bigos myśliwski, czy jakieś inne danie naszpikowane dodatkami. Tutaj dodatków żadnych nie ma. Co jedynie cukier dla podbicia ballingu jak mniemam. Co prawda nie napisali ile go jest, ale wtajemniczeni wiedzą, że równe 25°, więc w pytę! To już nie som żarty. To nie jest piwo dla wielbicieli Harnasia, czy innej osiedlowej żulerki. To jest piwo dla prawdziwych smakoszy, co to już z niejednej kadzi piwo pili!
Wery smaczny jest ten Porter 9. Skąd taka nazwa? Ano stąd, że piwo leżkowało, czyli dojrzewało sobie w browarze przez 9 miechów. Sporo. Mają za to u mnie szacun. I w rzeczy samej czuć to leżakowanie. Mimo prawie dziesięciu voltów piwo jest nad wyraz ułożone. Żadnego alkoholu w nim nie czuć. Nic nie znajdziesz. Chłopie nawet świeca ci nie pomoże :)

 
Czarne jak ropa naftowa piwo jest bardzo gładkie w odbiorze. Strasznie jedwabiste, wręcz śliskie. Ślizga się w buzi, ślizga się po podniebieniu, ślizga się też w przełyku. Wszędzie się ślizga. Takie fajne jest to piwo. Pełno w nim mlecznej czekolady i pralinek (powiedzmy, że ze średniej półki cenowej). Dalej mamy od groma prażonych słodów, karmelu i skórki od chleba. Tłem sunie natomiast odrobina cukru brązowego, razowego pieczywa oraz kawy zbożowej. Suszone owoce są jeszcze gdzieś dalej. Jak to się mówi za siódmą rzeką, za siódmą górą, za siódmym lasem. Naprawdę ilości homeopatyczne. I to jest w sumie jedyny mankament jeśli chodzi o smak. Aha. Jabłonowski porter jest dobrze zbalansowany. Palona goryczka jest zauważalna, choć nie jakaś szalenie mocna. Robi co trzeba i szybciutko znika. Podoba mi się taki obrót sprawy. Już po całkowitym ogrzaniu na horyzoncie pojawia się bardzo rzadko spotykana anyżowa nuta! Naprawdę ciekawe doznanie.

Piwo jest już totalnie ciepłe, więc zobaczmy co tam piszczy w aromacie. Piszczy całkiem fajnie. Wyraźnie i wielowątkowo. Jest kawa zbożowa, jest czekolada, są opiekane słody, różnej maści czekoladki, kakao oraz sporo karmelu. I w końcu tak pożądane przeze mnie suszone owoce! Przyjemna śliweczka, rodzynki, wiśnie oraz suszone figi miło łechcą moje włosy w nosie. Tak bardzo oczekiwałem ich w smaku, a tu proszę – są na wyciągnięcie ręki :D Głęboko w tle majaczy przypieczona skórka chleba, cukier kandyzowany oraz fajna likierowa nuta. Broń Boże nie jest to żadną wadą! Szlachetny owocowy likierek dokłada piwu dodatkowego uroku. No naprawdę bardzo ładnie to pachnie.
Kurka rurka bardzo dobre piwo. Zapach jest chyba ciut lepszy niż smak, ale sumarycznie całość wypada naprawdę porządnie. Ułożenie widać i czuć na kilometr. Jak na tak wysokie parametry Porter 9 z Jabłonowa pije się bardzo gładko i dość szybko. Oczywiście skutkuje to szumem w główce o odpowiednim natężeniu ;p Dwa takie wypite w krótkim czasie i mamy helikopter w głowie murowany! Wiem co mówię ;>
OCENA: 8/10
CENA:ok 8ZŁ
ALK. 9,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 01.08.2017
BROWAR JABŁONOWO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz