środa, 8 marca 2017

MILK STOUT z BROWARU JAN OLBRACHT



Są na tym świecie piwa różne. Są sztosy, są padaki i cała masa średniaków, co ani nas nie ziębią, ani grzeją. Nie dostarczają pijącemu żadnych emocji, a ich obecność na półce w sklepie kwitujemy jedynie bezwładnym wzruszeniem ramion. Ale dzisiaj nie będzie o średniakach. Będzie o tym lepsiejszych trunkach, a konkretnie o jednym.
Milk Stout z Browaru Jan Olbracht. Od tego Olbrachta z Piotrkowa oczywiście, tego od Kuźni Piwowarów. Mój dzisiejszy gość to zwycięskie piwo rzeczonej kategorii w II (czyli zeszłorocznej) edycji Kuźni Piwowarów. Jego recepturę stworzył Michał Białozór – gratki dla tego pana. Widać, że chłop ma łeb na karku. Strasznie to piwo chwalo w internetach. Nie jest to oczywiście żadna nowość, bo jego premiera była w zeszłym roku, w dodatku było to przedostatnie piwo z Kuźni 2016. No, ale nie ważne. Ważne jest to, że ów specjał tak pozamiatał konkurentów, że został zwycięzcą całej zeszłorocznej edycji!!! Czemu to piwo jest tak wyjątkowe? Zacznijmy od teorii, bowiem już czytając skład można nabawić się sporych rozmiarów ślinotoku. Prócz standardowej dla mlecznych Stoutów laktozy mamy tu jeszcze prażone płatki owsiane oraz jęczmienne, kawę espresso, wiórki kokosowe, a jakby komuś jeszcze było mało wrażeń, to Michał dorzucił tu także wanilię! Niezły z niego wirtuoz ;)


Zazwyczaj chwalę piwa w kwestii wizualnej, tym razem jednak będzie odwrotnie. Piwo jest czarne jak wnętrze grobowca Tutanchamona, ale niestety jest problem z pianą. To znaczy, tuż po przelaniu wcale nie było jej tak mało, ale to co działo się później można chyba porównać do tego jak zachowuje się cola tuż po nalaniu. Beżowy kożuszek natychmiastowo się dziurawił i znikał szybciej niż tegoroczne Imperium Prunum z półek sklepowych.
Pal licho wygląd, ważne jest jak to cudeńko smakuje. A smakuje naprawdę wybornie. Piwo jest bardzo gładkie, aksamitne, wręcz trochę śliskie. Wysycenie praktycznie żadne, znamy zatem już winowajcę znikającej piany. Jest słodko, ale bez żadnych przesadyzmów. Są ciemne, lekko palone słody, jest wyczuwalne espresso, jest także nieco wanilii i karmelu w posmaku. Naprawdę mi to podchodzi. Pojawia się też taka przyjemna kremowość i charakterystyczna mleczność – oczywiście laktoza daje o sobie znać :) No, a co z tymi wiórkami? Kurde bele zaryzykuję chyba stwierdzenie, że ja ich tu nie wyczuwam, a szkoda, bo bardzo lubię kokosowe klimaty. Tłem za to suną lekkie nuty prażonego jęczmienia i opiekanego pieczywa. Goryczka bardzo znikoma, ale chyba mieści się w widełkach stylu. Generalnie bardzo grzeczne jest to piwko i bardzo smaczne. Ułożone i taktowne niczym alumn pierwszego roku Seminarium Duchownego ;p

W zapachu jest w zasadzie bardzo podobnie. Aromat jest dość intensywny, lecz to jeszcze nie poziom, który może rozerwać nam przegrodę nosową. Pełno tu czarnych klimatów -  mocnej kawy (niech będzie, że to espresso), palonych słodów, przypieczonej skórki chleba, tostów, a nawet kapka popiołu się tu znajdzie. Na horyzoncie natomiast majaczy sobie subtelna wanilia, polana słodkim karmelem, laktozą i posypana tu i ówdzie wiórkami kokosowymi. Tak! Są wiórki, choć naprawdę na ledwo wyczuwalnym poziomie. Całość ponownie jest bardzo dobrze poukładana, taka harmonijna. Żaden aspekt nie przykrywa drugiego. Wszyscy są grzeczni i przykładni jak alumn…. ale to już znacie. Czy goście z Seminarium faktycznie są tak ‘cacy’? Mam spore wątpliwości…
Zwycięski Milk Stout z Kuźni Piwowarów to naprawdę bardzo smaczne piwo. Strasznie złożone, wielowątkowe, ale też okrutnie grzeczne. Można je pić na wiadra, a i tak nie zrobi Ci krzywdy. No dobra, pewnie w bani poczujesz, ale podejrzewam, że jego smak Ci się nie znudzi. Pełnia jest tu średnia, podobnie jak balans, ale pamiętajmy, że to mleczny stałcik o symbolicznej wręcz goryczce (słodycz jest tu nieodzowna).
Jedyne co mogę mu zarzucić, to praktycznie brak aktywności tych wiórków kokosowych, co mnie dziwi, bo czytając/oglądające wcześniejsze recenzje niemal każdy o nich wspominał. Cóż piwo już swoje w piwnicy odstało, więc to może dlatego? Sam nie wiem…
OCENA: 8/10
CENA: ok 8ZŁ
ALK. 5,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 25.04.2017
JAN OLBRACHT BROWAR RZEMIEŚLNICZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz