poniedziałek, 27 marca 2017

"O" IMPERIAL PORTER z BYTOWA



Jak sami widzicie ciężko jest mi odkleić się od porterów bałtyckich. Przecież to taki świetny styl, taki bogaty, taki złożony, taki głęboki, ehhhh… można wyliczać bez końca. No co ja kuźwa poradzę, że strasznie lubię te mocarne piwka?
Dobra, do rzeczy. Dziś na wokandzie ląduje drugi już ‘bałtyk’ z Bytowa, będący kooperacją z Browarem Rockmill, gdzie jak wiadomo za mieszanie w garach odpowiedzialny jest nie byle kto, bo sam Andrzej Miler (nie mylić z Leszkiem Millerem). Ten drugi porter oznaczony jest literką „o”. Na pierwszym było „p”.  Łącznie tych porterków będzie, aż sześć, a całość ułoży się oczywiście w słowo „Porter”. Mało tego, wszystkie będą imperialnymi porterami! Nieźle to wykombinowali, zwłaszcza że każdy z nich będzie inny! :D
W wersji drugiej piwo bazowe zostało okraszone kawą oraz solą… Sól w ciemnym piwie, to oczywiście nie żadna nowinka, ale i tak oklaski się należą. Choćby za odwagę, za pomysłowość, za miłość do ‘piwowarskiego skarbu Polski’! Hip, hip, hurra! ;p


Otwieram i przelewam, cykam słit focie. Piwko w Hamburgu jest czarne jak statystyczna mieszkanka Zimbabwe tuż po wyjściu w solarium. Jedynie w tym cycku, znaczy się w przewężeniu jest ciemno brązowe. Piana bardzo wysoka, beżowa, średnio pęcherzykowa, dość szybko się dziurawi. Nie jest zbytnio trwała niestety…
Smakujemy. Uuuu… no jest kawa. Fest kawusia. Bardzo wyrazista, ale wśród kaw nie jakaś strasznie tęga. Nie znam się na kawach, ale obstawiam, że smakuje to jak jakieś latte macchiatto. Kawa z mlekiem i puszystą pianką – naprawdę takie mam wrażenie. Mleczna laktoza, aż mi nosem wyłazi ;) Całość ma niezmiernie miękką fakturę, gładką, aksamitną (płatki owsiane zrobiły co trzeba). Palonych słodów nie ma zbyt wiele, jest za to sporo mlecznej czekolady, a także nieco kakao, karmelu, ciemnego pieczywa i słodkawych pralinek. W tle majaczą dobrze wypieczone ciasteczka, chyba też andruty. Generalnie słodko to smakuje. Goryczka jest naprawdę znikoma. A co z solą spytacie? Mhmm… słuszne pytanie. Sól występuje tutaj wg mnie w ilościach czysto homeopatycznych. Coś tam majaczy krótko po wzięciu piwa do ust, ale bardzo szybko to znika, zostawiając taki subtelny, mineralny cień na języku. That’s all. Troszkę się na tej soli zawiodłem, ale całość i tak smakuje dobrze.
Wąchamy. Zapach jest w zasadzie kontynuacją tego, co dzieje się w smaku. Ponownie na pierwszy plan wybija się przyjemna kawowa nuta. Czuć też, że nie żałowano w niej mleka, czy innej śmietanki. Z pewnością to nie jest tęga mała czarna, w której siekierę można postawić. Prócz lekkiej kawusi i laktozy mamy tu fajne klimaty kakao (takiego dla dzieci, Puchatek na przykład), mlecznej czekolady i różnej maści pralinek. Ba! Pojawiają się nawet suszone owoce, których tak brakowało mi w smaku. Rodzyneczki, śliweczki i figi przyjemnie muskają moje nozdrza. To lubię! Całość spięta jest lekko palonym sznytem, niech będzie, że to słodowość wespół z palonym zbożem i odrobiną popiołu. Dopiero po całkowitym ogrzaniu na wierzch wychodzi bardzo delikatny alkohol typu likierowatego. Broń Boże nie jest to wada! Etanol w tym piwie jest świetnie ułożony, w zasadzie niemal niewyczuwalny. Pijąc je zupełnie się zapomina, że to ten potwór ma, aż 10 voltów!
„O” Imperial Porter z Bytowa to naprawdę smaczny trunek. Złożony, bardzo pełny w smaku, treściwy, gęsty, wręcz oleisty, a przy tym gładziutki i aksamitny jak pupa niemowlęcia. Piwo pachnie naprawdę fajnie, równie dobrze smakuje. Może mogłoby być ciut bardziej goryczkowe, ale widocznie takie były założenia piwowara. Troszkę też brakuje tej soli, ale to naprawdę mało znaczący mankament. W sumie ani się nie zawiodłem, ani też nie zachwyciłem. Piwo jak najbardziej do wypicia.
OCENA: 7/10
CENA: ok 13ZŁ
ALK. 10%
TERMIN WAŻNOŚCI: 26.01.2018
BROWAR BYTÓW & BROWAR ROCKMILL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz