piątek, 3 marca 2017

55 PORTER BAŁTYCKI WĘDZONY z GOŚCISZEWA



Nie, to nie jest deja vu drodzy czytacze. Nigdy, przenigdy nie oceniam tego samego piwa dwa razy. Mimo łudząco podobnej nazwy mój dzisiejszy gość nigdy nie figurował na łamach blogu Piwa Naszego Powszedniego. O co kaman?
Otóż w maju 2015 roku Browar Gościszewo z okazji 24-lecia istnienia wydał na świat okolicznościowego porterka (55 Porter Bałtycki Wędzony 2015) w pięknym, kartonowym opakowaniu i cudnej „szampańskiej butelce”. Piwo miało 24 ballingi (po jednym na każdy rok działalności) i było horrendalnie drogie jak na „tamte czasy”. Ja piłem je dopiero całkiem niedawno, dając mu sporo czasu na ułożenie, ale zabieg ten niestety chyba okazał się niespecjalnie korzystny dla tegoż akurat napitku.
Natomiast tuż na początku tego roku Browar Gościszewo szeroko otworzył mordki wszystkich birgikom, wypuszczając piwo o bliźniaczo brzmiącej nazwie – 55 Porter Bałtycki Wędzony. Jego nazwa różni się więc tylko brakiem rocznika. Rzeczony trunek to już standardowa półlitrowa butelka idąca w parze z rozsądną ceną. Aha, piwo ma 20°Blg, więc nie jest to już żadna wersja imperialna. Mamy tu po prostu zwykły porter bałtycki, tyle że wędzony. Uwielbia wędzone piwa, więc ślinka ochoczo zwisa mi z pyska ;)


Otwieram i przelewam. Do wyglądu zbytnio doczepić się nie mogę. Piwko w tym szkle wydaje się być czarne, choć pod słońce można doszukać się niewielkich burgundowych refleksów. Piana umiarkowanie wysoka, puszysta, beżowa w barwie o mieszano ziarnistej strukturze. Opada w średnio powolnym tempie. Lacing też niczego sobie.
No, ale jak wiadomo, nie samym wyglądem człowiek żyje. Czas zwilżyć w końcu usta. Oooo, jakiegoś szału to ja tu nie widzę. Mimo to wszystkie podstawowe elementy wydają się być tutaj prawilne – wysycenie niskie, pełnia odpowiednia, niezła gęstość. Dominantą jest czekolada w typie deserowej. Ani nie jest to słodkie, ani jakoś wyraźnie gorzkie. Wspomniana czekolada chwilami przypomina tanie pralinki, co oczywiście musimy wrzucić do pudła z napisem „wady”. Dalej mamy prażone słody, gorzkie kakao, kawę zbożową, nieco karmelu oraz nieśmiałe akcenty lukrecji. Dopiero daleko w tle, tuż nad samym horyzontem majaczy niewyraźna wędzona nuta. Gdy się nie wie czego szukać, to naprawdę można jej nie zauważyć. Nie ukrywam, że spodziewałem się większego powera w tym temacie. Przez cały ten czas towarzyszy nam kawowo-palona goryczka o umiarkowanej mocy, ale nieco mdłym usposobieniu. Nie najgorzej to smakuje, ale naprawdę jestem bardzo daleki od wszelakich piwnych uniesień.

W aromacie jest bardzo podobnie. Niby wciąż bez tragedii, ale zapach z pewnością nie należy do intensywnych. Mało się tu dzieje, a wędzonki jak nie było (jakiejś wyraźnej) tak nie ma. Ponownie pojawia się tu czekolada, ale tutaj w typowo mlecznej postaci. Jest też szczypta kakao, opiekanych słodów, karmelu oraz lukrecji. Niestety na tym kończy się ta niezbyt długa przecież lista. Strasznie monotonny ten zapach jest. Zaryzykuję chyba nawet stwierdzenie, że nudny. Przydałby się tutaj jakiś owocowy sznyt, który wniósłby pewien powiew świeżości.
Cóż, piwo do wybitnych nie należy. Mimo odpowiedniej pełni cały czas ma się wrażenie, że czegoś tu brakuje. Balans całkiem dobrze wywiązuje się ze swej roli, ale to jeden z nielicznych mocnych punktów tegoż napitku. Goryczka też jest dobrze dobrana, choć jak wspomniałem męczy mnie jej lekko mdły charakter.
Nowość z Gościszewa da się wypić, ale nie ukrywam, że przyjemność z tego jest raczej niewielka. Piwo pije się dłużej niż ustawa przewiduje. Nie skłamię, gdy powiem, że jest to jeden ze słabszych porterów bałtyckich jakie piłem, choć nie najgorszy. Generalnie nie polecam.
OCENA: 6/10
CENA: ok 9ZŁ
ALK. 8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 31.12.2017
BROWAR GOŚCISZEWO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz