sobota, 5 listopada 2016

ZŁOTY DENAR CHMIELOWY



Dawno już nie było na blogu nic z Namysłowa. Oj, bardzo dawno. W ciągu tych ponad trzech lat wiele wody w Wiśle upłynęło, wiele dziewic straciło cnotę i wiele łapówek przyjęli polscy politycy. Ale czas to zmienić. Mam w zanadrzu dwa piwka do obalenia z namysłowskiej warzelni. Na pierwszy ogień idzie budżetowy Złoty Denar Chmielowy.
Jak zapewne wiecie Browar Namysłów w żadnym stopniu nie jest mokrym snem prawdziwego hop heada. Nie jest to może poziom koncernowych sikaczy, ale faktem jest, że nowa fala jeszcze do Namysłowa nie zawitała, a ich pseudo witek trzyma poziom co najwyżej Żywca Białego.
Jedynym piwem z tego browaru, które pijam w miarę regularnie (tj. od czasu do czasu) jest Namysłów Pils. Piwo absolutnie niczego nie urywające, ale bardzo powtarzalne, rześkie, chmielowe i stosunkowo goryczkowe. Na głowę bije koncernowe ojrolagery. Złotego Denara piłem bodajże dwa razy i też nie był najgorszy. Dlatego właśnie postanowiłem go prześwietlić w blogowym realiach. Zobaczmy na co go stać.


Piwo ładnie wygląda w szkle. Jest klarowne i typowo złociste. Ani nie za jasne, ani nie za ciemne, ucelowane w sam środek. Wieńczy je wysoka czapa białej piany, niestety niezbyt drobno ziarnistej. Piana opada w średnim tempie, zostawiając niewielkie zacieki na ściankach.
W smaku przez pierwsze minuty było nawet nieźle. Świeżo, rześko i umiarkowanie chmielowo. Niestety z każdą upływającą minutą piwo stawało się coraz gorsze. Początkowe wysokie wysycenie bardzo szybko odeszło do lamusa. Złoty Denar odgazowuje się w zastraszającym tempie. W sukurs temu zjawisku przychodzi silne uwypuklenie słodowej strony. Obszerna słodka słodowość przywodzi na myśl mokre zboże, chleb i biszkopty. Głęboko w tle czai się lekka stęchła piwniczna nuta, przez co całość sprawia nieciekawe i mdłe wrażenie. Goryczka jest znikoma jak moja wiedza o budowie akceleratora cząstek, czyli niemal zerowa.

Aromat to w zasadzie powielenie wrażeń smakowych. Pierwsze minuty zwiastowały dość udane piwo, jednak czas szybko zweryfikował to błędne myślenie. Chmielu jest tu naprawdę bardzo niewiele, a prym wiedzie solidna dawka mdłego, zleżałego słodu z domieszką starych biszkoptów i wyraźnego mokrego kartonu. Niestety bez utlenienia nie mogło się tu obejść. Jak porządnie zaciągniesz nosem to i subtelne echa miodu tu odnajdziesz. W tle natomiast ponownie siedzi ta nieszczęsna piwniczność, kojarząca się ze starym i nieświeżym piwem. Naprawdę niefajnie to pachnie.
Piwo ma nawet niezłą pełnię smaku. Nie jest wodniste i to w zasadzie jego największa zaleta. Reszta to już tylko pasmo niepowodzeń – praktycznie nieobecna goryczka, nikły balans, nadmierna słodycz, mało rześki charakter, utlenienie i ta stęchła piwniczna nuta do tego. Pijalność rzecz jasna także od najwyższych nie należy. Kto by chciał raczyć się takim mdłym napitkiem?
No niestety nic dobrego o tym piwie powiedzieć nie mogę. Jest zwyczajnie słabe i w pewnym sensie wadliwe. Z trudem dało się go wypić, ale Wy już nie musicie tego robić. Omijajcie je z daleka. Szkoda czasu i piniondzów.
OCENA: 4/10
CENA: 2.39ZŁ (Auchan)
ALK.5,6%
TERMIN WAŻNOŚCI: 03.03.2017
BROWAR NAMYSŁÓW

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz