poniedziałek, 28 listopada 2016

WRCLW SCHÖPS



Ach, cóż to jest za piwo! Co za przedziwny wynalazek zgotował nam niedawno Browar Stu Mostów. Nazwa jest tak trudna, że nawet nie ma sensu próbować jej wymówić - WRCLW  Schöps. Nie chcecie chyba mieć języka w złamanego w trzech miejscach?
Jest to pradawny wrocławski styl piwa, warzony co najmniej od połowy XVI stulecia! Przez niemal dwa wieki było to mocno cenione piwo również poza granicami Śląska. W tamtych czasach uznawane było za jedno z czołowych piw ówczesnej Europy. Taka sytuacja. Piwo przedziwne. Przepiwo!
Jak czytamy na stronie browaru: „Zapomniana receptura powraca, dzięki zaangażowaniu historyków, piwowarów i browarników z całego świata. Jest to projekt odtworzenia piwa które zniknęło z dolnośląskich karczm na ponad 2 stulecia”.
Ponad 80% zasypu stanowią tu słody pszeniczne. Ciecz została nachmielona starą polska odmianą chmielu Lomik, będącą bezpośrednią spuścizną po chmielu Nowotomyskim. Goryczka jednak - jak i same akcenty chmielowe - mają być tutaj niemal doszczętnie ukryte, a słodową słodycz kontrować ma kwaśność pochodząca od bakterii kwasu mlekowego. Do piwa dodano, aż czterech rodzajów szczepów tych malutkich żyjątek. No co dzień można ich spotkać w kefirach, czy jogurtach!
Oczywiście w XVI wieku ludzie byli ciemni jak dwunasta w nocy, toteż nie wiedzieli jeszcze o istnieniu tak małych organizmów. Lekkie zakwaszenie nieświadomie pochodziło od dębowych beczek, w których piwo to fermentowało i leżakowało, czekając do wyszynku. Pory w tych drewnianych beczkach były naturalnym siedliskiem wspomnianych bakterii.


Schöps w rzeczy samej smakuje dość zaskakująco. Pierwsze co, to rzuca się w oczy (czy może raczej w język) nader wysokie wysycenie. Wysokie, ale niezwykle przyjemne, drobne i orzeźwiające. W to mi graj! Piwo jest słodkawe, mocno słodowe. Akcenty pszeniczne dominują, wyczuje je nawet kompletny laik ze stwierdzoną chorobą dwubiegunową. Poza słodką pszenicą mamy tu jeszcze sympatyczne niuanse chlebowe, sporo ciastek, biszkoptów i herbatników. Głęboko z tła wyłaniają się lekkie nuty drożdży, karmelu oraz miodu. Goryczka w zasadzie jest nieobecna, a w posmaku przewija się bardzo, ale to bardzo subtelna kwaskowatość oraz szczątkowa ilość chmielowych aspektów. Od razu powiem, że jak na tak bogatą florę bakteryjną, to piwo jest zaledwie minimalne kwaskowe. W zasadzie niczym pod tym względem nie różni się od dobrego Weizena, gdzie niewielką dozę kwasku wnosi sam słód pszeniczny. Tak, czy siak bardzo smaczne jest to piwo. Treściwe, pełne w smaku, słodkie, ale na pewno nie mulące.
Wygląd też jest niczego sobie. Wrocławski Schöps jest okrutnie mętnym napitkiem o barwie ciemnego złota, tudzież jasnego bursztynu. A pieni się ten skurczybyk jak jasna cholera! Piwo spowija mega, giga obfita czapa drobnej i sztywnej jak koci ogon piany. Rzeczona czapa długo się utrzymuje ciesząc oko pijącego. Co dziwne, lacing nie jest za specjalny.

Zazwyczaj jest tak, że jak piwo dobrze smakuje, to i ładnie pachnie. Mój dzisiejszy gość ewidentnie podpisuje się pod tą strategią. Aromat jest średnio intensywny, nieźle rozbudowany i na pewno będzie się podobać. Piwo pachnie wyraźnie słodowo, słodko, trochę miodowo, a trochę też chlebowo. Mógłbym przysiąc, że czuje tu także banany i brzoskwinie oraz subtelną drożdżowość, podbitą lekkim kwaskiem. W tle natomiast baraszkują sobie cienie biszkoptów, ciastek i tego typu wypieków, uzupełnionych subtelnymi nutami kwiatów. Świetnie się to wącha. Co ciekawe, mam wrażenie, że bakterie kwasu mlekowego lepszą robotę zrobiły w zapachu niźli w smaku, choć i tak są ledwo zauważalne.
Mimo niskiego stopnia odfermentowania WRCLW  Schöps nie jest słodkim i mulącym napitkiem. Wręcz przeciwnie – ciecz sprawia wrażenie rześkiego i gaszącego pragnienie piwa. Słodowa strona oczywiście dominuje, ale robi to z wielką gracją, robiąc miejsce dla innych składowych.
Piwo jest bardzo pełne w smaku, treściwe, wielowątkowe, mocno nasycone. Balans został totalnie zepchnięty w stronę słodu, ale rzecz jasna jest to zabieg celowy. Wg mnie bakterie trochę tutaj zawodzą, bo kwasek jest naprawdę na minimalnym, niemal niezauważalnym poziomie (nie wiem, może tak miało być?). Mimo to, piwo jest wysoce pijalne. Wchodzi jak złoto. Nie muli, nie mdli i gładko sunie po przełyku. Świetna sprawa :D
OCENA: 8/10
CENA: 8.99ZŁ (Skład Piwa i Alkoholi)
ALK. 4,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 31.01.2017
BROWAR STU MOSTÓW

1 komentarz:

  1. Ale wymawia się prosto - szeps. Info z pierwszej ręki ;)

    OdpowiedzUsuń