Przejdź do głównej zawartości

THE GRAVEDIGGER



Czemu ja zawsze muszę być w plecy, mieć pod górkę, do tyłu? Zawsze jestem drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, ale nigdy pierwszy. Może brakuje mi trochę refleksu, może poczucia czasu, a może po prostu szczęścia? A może luzu, tak jak polskim chłopakom? ;) A może to przez to, że lewe jądro mam niżej niż prawe? Sam już nie wiem.
Mimo to nie poddaje się, walczę, staram się i kroczę przez świat z podniesionym czołem. Dziś tak wysoko podniosłem czoło, że zaryłem łbem o żyrandol! Dlatego, że za chwilę będę pić The Gravediggera z Brokreacji :D Wspaniały sobie zrobiłem prezent z okazji dzisiejszego International Stout Day. Piwo nie jest nowe, ale mimo to jaram się jak wiązka słomy. To nic, że o jego premierze można przeczytać już tylko w książkach do historii. To nic, że Brokreacja wypuściła już ze cztery nowe wersje tego piwa. Leżakowane w drewnie! To nic. Dla mnie i tak jest dzisiaj święto, bo piję jedno z bardziej pożądanych przeze mnie piw. Russian Imperial Stout The Gravedigger – wg Anglosasów kopacz grobów, wg Polaków grabarz. Anglicy są po prostu bardziej dosłowni. 


Kopacz… tfu, przepraszam Grabarz prezentuje się cudnie. Niemal tak samo cudnie co Dżoana Krupa, tylko że brakuje mu fajnych cycków. Piwo jest okrutnie czarne, totalnie czarne. Jak świeża smoła, podczas bezksiężycowej i pochmurnej nocy. Nalewając je przez chwilę myślałem, że to przepalony olej z mojej beemki. Aż zerknąłem na etykietę,  czy to aby na pewno jest piwo. Na szczęście tak, bo pokrywa je piana. Drobna, zbita i puszysta o jasno brązowym odcieniu. Nie jakiś tam blady jak dupa beż, tylko konkretny i wyrazisty brąz. To lubię!
Jedźmy dalej. Biorę łyka i nie wierzę. Jakież to gęste, jakie lepkie! Jeszcze jeden rzut oka na butelkę – to nie 5W40, a piwo. 24 Ballingi. Dużo, ale piłem większe pociski i nie czułem tego, co tutaj. Totalna gęstość, zawiesista konsystencja, olbrzymia pełnia i ten wybitnie czarny kolor mącą mi w głownie, dając wrażenie picia co najmniej 28 Ballingów. Świetna sprawa, świetny dobór słodów. Jest mocna kawa, świeżo parzona i solidna. Tuż za nią stoi prawdziwa gorzka czekolada z zawartością kakao minimum 90%. Jest też sowita dawka palonych słodów i popiołu, które płynnie przechodzą w paloną goryczkę. Mocną i zdecydowaną jak sierpowy Kliczki! Goryczka jest naprawdę silna, ściska gardło jak Pudzian na gali KSW, poza tym w punkt kontruje czekoladową pełnię. 100 IBU nie urwało się przecież z choinki. Daleko w tle majaczą suszone owoce i coś jeszcze, jakby zioła, jakby chmiel jakiś, może nawet szczypta żywicy. To może być słuszny trop, bo przecież na pokładzie mamy amerykańca. Piwo lekko grzeje od środka, ale w żadnym wypadku nie jest alkoholowe.

Uff, taka masa wrażeń, a to jeszcze nie koniec. Czas bowiem obwąchać to cudo :> Tutaj również jest sztos. Zapach jest silny i wyrazisty. Dominuje w nim mega przyjemna gorzka czekolada, ta sama, która zrobiła robotę w smaku. Na sąsiednim torze popierdziela świeża kawusia. Też mocna i zdecydowana. Podoba mi się. Dalej mamy delikatny powiew szlachetnego alkoholu. Nie żaden spirol, bardziej likier jakiś, który zupełnie tu nie przeszkadza. W tle pojawiają się ku mojej uciesze suszone owoce, głównie rodzynki i śliwki. Stawkę zamyka prażony jęczmień, subtelne muśnięcie wanilii oraz palony słód, który już nie jest tak silny jak w aromacie, ale absolutnie w niczym to nie przeszkadza. Super świetny, ułożony i bogaty to zapaszek. Obie łapki w górę. Nogi też, a co tam ;p
Panie i Panowie, geje i lesbijki – cholernie porządne piwo właśnie opróżniłem. Klasa światowa puka do naszych drzwi. Pełnia smaku niemal zwala z nóg, podobnie jak wyrazistość i złożoność tego doskonałego napitku. Ciecz jest gęsta, lepka i gładka zarazem. Wypełnia każdy zakamarek jamy ustnej swoją szlachetnością i ułożonym charakterem. Balans jest idealny, a olbrzymia goryczka niczym miecz samurajski skutecznie odcina wytrawny finisz od treściwego prologu. Cudo, normalnie cudo! Ideał pieprzony, do tego genialnie pijalny i dobrze wchodzący :D
Wow! Jestem pod olbrzymim wrażeniem. Tego właśnie oczekuję od potężnych RISów. Grabarz wbił mnie na dwa metry w ziemię, niemal pogrzebał żywcem skurczybyk jeden. Ale nie winię go za to, w końcu to jego praca. Taką ma robotę. Poczciwy z niego starzec.
OCENA: 10/10
CENA: ok 15ZŁ
ALK.10,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.12.2016
BROWAR BROKREACJA

Komentarze

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

OKO W OKO - Łomża Jasne vs Łomża Pils

  W swojej blogerskiej karierze piłem już nie jedną Łomżę. W zasadzie to chyba wszystkie jakie były przez ten czas na rynku. Wiadomo, że jedne piwa znikają, a w ich miejsce pojawiają się inne i mam tu na myśli tylko w obrębie jednej marki. Tak więc tych Łomż/Łomżów trochę już na blogu było. Ostatnio wpadłem jednak na pomysł, aby porównać dwa chyba najbardziej popularne piwa z tej marki – Łomża Jasne i Łomża Pils . To pierwsze jest mi bardzo dobrze znane i lubiane. Można rzec, iż ostatnio regularnie zasila ono moje gardło. Jest piwem szeroko dostępnym, względnie niedrogim, dosyć smacznym i po prostu pijalnym. Łomża Pils natomiast pojawiła się na rynku jakieś dwa lata temu, a na blogu dostała taką samą notę, jak jej starsza siostra. Jednakże piłem to piwo łącznie może trzy razy. Złych wspomnień nie mam, więc uważam je za godnego rywala dzisiejszego „pojedynku”. Łomża Jasne Piwo ubrane jest w jasno złoty odcień o idealnej klarowności. Piana jest całkiem słusznych rozmiarów,...

V.I.P. MOCNE Z BIEDRONKI - RÓŻNICE MIĘDZY PUSZKĄ A BUTELKĄ

Ludzie ratunku! „Bieda-piwo” z biedry wkracza na salony! Kto nigdy w życiu nie pił V.I.P.a z Biedronki niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem. Żadnych chętnych? Tak myślałem.  V.I.P. Mocne to piwo kultowe . Jest bezczelnie tanie, mocne (nieźle dmucha w kaszkiet) i można je kupić w każdym z tysięcy sklepów największej sieci handlowej w tym kraju. Stosunek ceny do procentów jest w V.I.P.ie tak korzystny, że wywołuje spazmy i inne orgazmy wśród głodnej alkoholu klienteli. Zna je każdy, a kto nie zna, ten musi poznać . Mi też kilka razy zdarzyło się mieć z nim kontakt. W czasach liceum człowiek nie miał zbyt wiele hajsu, więc musiał sobie jakoś radzić… Ale nie o tym miało być, nie o tym. Odkąd pamiętam na biedronkowej półce zawsze dumnie stały puszki z V.I.P.em. Jednak ku mojemu zdziwieniu jakiś czas temu obok puszek pojawiły się także butelki! Biorę jedną do łapy i czytam: „Wyprodukowano przez – Zakłady Piwowarskie Głubczyce S.A.”. O żesz w mordę – pomyślałem. Przecież p...

Po Godzinach - Vanilla Espresso Baltic Porter

Niedawno Browar Amber wywołał u ‘birgiczków’ niezłego banana na twarzy – wydał na świat dwa portery bałtyckie z różnymi dodatkami! Oczywiście ma to związek z Baltic Porter Day 2026, który odbędzie się już za tydzień, czyli 17 stycznia. Na pierwszy ogień idzie u mnie Po Godzinach Vanilla Espresso Baltic Porter. Do piwa tego dodano kawy Gwatemala Arabica (w formie espresso) oraz wanilii z Madagaskaru. Rzekłbym, że to dość częste dodatki do ‘bałtyków’. Znaczy się, nie są to żadne cuda na kiju, ale jeśli zrobi się to z głową, to może wyjść z tego całkiem nieoczywisty porter bałtycki. Piwo ma 21 ballingów – to tak gwoli formalności.    Trunek jest oczywiście zupełnie czarne. Piana ciemnobeżowa, dość wysoka, drobna i puszysta. Jednakże zbyt szybko się dziurawi, choć nie znika do zera. W smaku przywitała mnie niespodziewana krągłość, gładkość, kremowość. Z miejsca wiadomo, że to porter bałtycki – jest dużo czekolady, pralinek, ciemnych słodów i chleba razowego. Szybko do głosu d...

SHORT TEST: Dojlidy Classic powraca

  Prolog: Kompania Piwowarska wskrzesiła markę Dojlidy. To fakt, a nie żaden ponury żart. Nie znam dokładnie historii tej marki (Dojlidy to nie było tylko jedno piwo), ale Kompania Piwowarska szybko się jej pozbyła, gdy stała się właścicielem browaru w Białymstoku. O co kaman: Dojlidy Classic, to oczywiście „jasne pełne”. To nie jest identyczne piwo, jak było kiedyś. Jest po prostu „inspirowane oryginalną recepturą” i powraca w odświeżonej formie jako hołd dla wielowiekowego dziedzictwa marki. Znaczy się – gówno z tego będzie. Wdzianko: Ładne, głęboko złociste, nie takie blade, jak typowy koncerniak. Piana średnio ziarnista, nader obfita, umiarkowanie trwała. Kichawa mówi: Dosyć ładny, świeży, głównie chlebowy zapaszek. Do tego dochodzą jakieś ciastka, słód oraz subtelny chmiel w oddali. Całość pachnie rześko i naprawdę solidnie. Jadaczka mówi: Dużo słodu, herbatników, chlebka i zboża. Ciała to tu nie brakuje. W tle biszkopty oraz delikatna chmielowość. Goryczka jakaś tam...

OKO W OKO - Warka Classic vs Warka Złoty Pils

Zamarłem. Grupa Żywiec wypuściła pilsa! Ponoć prawdziwego pilsa, z goryczką i konkretną słodowością. Okazją jest pięćdziesięciolecie Browaru Warka. To najmłodszy i najnowocześniejszy browar w strukturach GŻ. Warka Złoty Pils się zowie ta nowość. Na razie do kupienia tylko w ‘biedrze’, ale później będzie wszędzie. Piwo ma 12,5° Blg i 5% alko. To bardzo dobre parametry, takie kraftowe wręcz. Nachmielono je Lubelskim, Marynką oraz Magnum. Do tego podano pełny skład! Czaicie to? Bo ja wciąż nie dowierzam. Oczywiście nie ma tu żadnych niesłodowanych dodatków. Można? Można. Żeby było trochę ciekawiej postanowiłem zestawić tą świeżynkę z Warką Classic, aby zobaczyć różnice. Lecimy z tym koksem.  Warka Classic Złociste piwo z obfitą, drobną i zwartą czapą białej piany, która opada w średnim tempie. Smak jest nieco wodnisty, typowo słodowy. Jest jakiś tam chlebek i trochę herbatników. Chmielu jak na lekarstwo. Goryczki dokładnie tyle samo. Nawet kot by więcej napłakał. No szału ni...

WIELKI TEST PIW NIEPASTERYZOWANYCH

Był wieczór. Była zima. Był luty i było zimno, ale nie było śniegu. Na kwadrat wjechało mi kilkoro znajomych z tortem, szampanem i „czymś mocniejszym”. Tak, dwa dni wcześniej miałem urodziny. Nie powiem które, bo i tak zabrakłoby Wam palców do liczenia. Podpowiem tylko, że „trójka” z przodu już jakiś czas temu wskoczyła ;) Przyjąłem gości z wielką uciechą, no ale przecież w gościach nie można siedzieć o suchym pysku. No to tak na rozgrzewkę żeśmy zrobili test – Wielki Test Piw Niepasteryzowanych! A co było dalej, to już pozostanie naszą słodką tajemnicą ;p Planowałem to już od bardzo dawna, ale Bóg mi świadkiem, naprawdę ciężko jest zebrać odpowiednią ekipę. Moja ekipa do Wielkich Testów oczywiście nie jest stała jak możecie zobaczyć po zdjęciach, ale można powiedzieć, że trzon „testerów” pozostaje raczej niezmienny. Cóż ciekawego jest w piwach niepasteryzowanych? W sumie to nic. Wydaje mi się, że boom na tego typu napitki już dawno minął. Obecnie chyba już mało kto daje się ...