Przejdź do głównej zawartości

WIELKI TEST PROJEKTU BARREL AGED z Maryensztadtu!


Musiałem się w końcu zreflektować. Dosyć dawno nie było żadnego Wielkiego Testu, więc oto i on! 

Projekt Barrel Aged z Maryensztadtu znacie? Otóż od prawie pół roku, ten znany wszystkim rzemieślnik oferuje światu kolejne mocarne piwa leżakowane w drewnianych beczułkach po różnych destylatach. Idea jest taka, że nie są to żadne wymyślne piwa, ale ważniejsze jest to, że nigdy nie będą one powtórzone. Jeśli więc ktoś coś przegapi, to już raczej nigdy nie będzie mu dane tego spróbować. Fajnie. Druga rzecz, że piwa te są dosyć szeroko dostępne, a ich cena wcale nie jest wygórowana, jak choćby podobnych trunków z browaru na literę B. ;)
Od jesieni zeszłego roku kupuję sobie kolejne piwa z tej serii i tak jakoś sobie z nimi zwlekam i zwlekam, w sumie nie wiem na co czekając. Koniec końców uzbierało mi się ich, aż sześć sztuk! Trochę nie chce mi się Was męczyć pojedynczymi recenzjami, zatem pomysł na Wielki Test narodził się w mej głowie bardzo szybko. Przed Wami sześć pierwszych piw z serii Barrel Aged od Browaru Maryensztadt :) Ciekawi jesteście, które z nich okaże się najlepsze i dlaczego? Wytrwajcie do końca artykułu.



Russian Imperial Stout Bowmore Whisky

Zaczynamy od bodajże najstarszego piwa w zestawieniu. RIS leżakowany w beczce po szkockiej torfowej Whisky! To jest to, co tygrysy lubią najbardziej ;)
Mimo, że piwo odgazowywało się przez długi czas w drewnie, to i tak tworzy całkiem fajną i miłą dla oka pianę o grubości dwóch palców. Ciemno beżowa kołderka jest drobna, puszysta i w miarę trwała. Piwo oczywiście jest czarne jak dupa nietoperza.


Wącham. Ullaaalaaa… Jest dobrze, jest bardzo dobrze, jest zajebiście! Ale wyrazistość. Ale moc. Ale złożoność. Nuty peated są całkiem nieźle wyczuwalne – gorący asfalt, smoła, zjarane kable, stare bandaże, podkłady kolejowe. Takie klimaty to ja rozumiem! :D Nieco dalej mamy morze gorzkiej czekolady, mocnej kawy bez cukru i palonych słodów. Fest palonych. Spalenizny jest tu naprawdę sporo. W tle majaczy łycha, gorzkie kakao, chlebek razowy oraz garść melaso-lukrecjowych klimatów, a więc i słodkawe klimaty się tu pojawiają. Alko jest ledwo zauważalne, niebywale dobrze ułożone, gładkie i szlachetne. Świetnie to pachnie, bogato i dobitnie.
W smaku mamy bardzo charakterny trunek o fajnej gęstości i przyjemnie gładkiej teksturze. Miks gorzkiej czekolady, tęgiej kawy i sowicie palonych słodów wyraźnie dominuje. Tuż za nimi biegną nuty torfowe – spalenizna, dym, rozgrzany asfalt, smoła i masa bitumiczna. Wszystko naznaczone jest dużą dawką palonej goryczki, która naprawdę dobrze kontruje słodową podbudowę. Daleko w tle cichutko grają echa ziołowego chmielu, pumperniklu i palonego jęczmienia. Bardzo stałtowo to smakuje, jak również bardzo imperialnie. Alko jest tutaj bardzo dobrze ułożone i szlachetne. Żadnego pieczenia, czy drapania w gardełko. Natomiast konotacje z kawowym likierem i owszem. Pychotka! :)

Cholernie pełne w smaku piwo, mocno wytrwane na finiszu, porządnie palone, genialnie ułożone, zbalansowane i sakrucko charakterne. Potrafi skopać tyłek, dlatego nie posmakuje każdemu, dlatego bez kija lepiej nie podchodź ;)
OCENA: 8/10
CENA: ok 14ZŁ
ALK. 9,4%
TERMIN WAŻNOŚCI: 20.09.2021


Imperial Baltic Porter Black Forest Kirsch

Kirsch to destylat, najczęściej z czereśni lub wiśni. W tym jednak przypadku z owoców leśnych, więc zapowiada się strasznie niecodziennie. Ale to akurat dobrze :)
Piwo bez piany, w zasadzie niemal czarne. Głupi się nie pozna, że to nie ruski Stout.


Wąchamy to cudeńko. Aromat nie powala intensywnością, mimo to ze szkła pachnie naprawdę zacnie. Istny konglomerat mlecznej czekolady, kakao, pralinek, opiekanych słodów i kawy zbożowej. Nieco dalej ząbki szczerzy sowita dawka orzechów laskowych z dodatkiem lukrecji i karmelu. W tle majaczą echa dębiny, starej dechy, jakiegoś destylatu, migdałów, suszonej śliwki i ciemnych owoców leśnych. Z tymże te ostatnie są naprawdę na bardzo niskim poziomie. Generalnie jednak zapaszek pierwsza liga! Wymiata swoją złożonością.
W smaku też jest zajebioza. Imperialny porter bałtycki oferuje sporo prażonych słodów w otoczce z czekolady deserowej, gorzkiego kakałka i pieczywa razowego. Drugi akord to prażony słonecznik, migdały, belgijskie pralinki oraz nuty kawy zbożowej. Tło wypełniają subtelne owoce leśne, orzechy laskowe, stare drewno oraz coś alkoholowego, ale dla mnie nieznanego (pewnie ten Kirsch). W każdym razie alko nie narzuca się jakoś mocno. Jest obecne, delikatnie grzeje w rurę, ale jakoś mocno nie dokucza. Smakuje to wybornie! :D
Czuć tutaj potężne ciało. W końcu 26º Blg to nie w kij dmuchał. Piwo jest naprawdę gęste, niesamowicie złożone, bardzo gładkie, treściwe, esencjonalne i aksamitne na języku. Balans mistrzowsko trafiony, podobnie jak dopracowana do perfekcji goryczka. Beczka spisała się równie dobrze.
Sumarycznie wyszło z tego świetne piwo, wyraźnie nasiąknięte beczką i trochę mniej trunkiem w nim dojrzewającym. Ale i tak jest spoko :D Bardzo polecam.

OCENA: 9/10
CENA: ok 15.50ZŁ
ALK. 10,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: brak


Chocolate Rye RIS Jack Daniel’s Whiskey

Co tym razem jest w butelce? Ano imperialny Stout z dodatkiem słodu żytniego, pszenicznego oraz ziaren kakaowca, leżakowany po słynnym JD. Na papierze brzmi cudnie, a jak to wypada w konfrontacji z rzeczywistością?


Wypada całkiem dobrze, bo Jack jak zawsze zrobił robotę. To znaczy ja nie jestem jego jakimś wielkim fanem, ale docenić umiem. W tym przypadku beczka jest szalenie mocno wyczuwalna. Już podczas nalewania pokój wypełnił silny aromat amerykańskiej whisky. Piwo z minimalną pianą, ale pachnie nad wyraz intensywnie. Jest dębowa beczka w formie starego, nieco może nawet zatęchłego drewna. Ruda jest tak samo wyrazista, nawet laik pokapuje się o co tutaj kaman. Dalej mamy prażone słody, starą czekoladę, kakao, łagodną kawę bez śmietanki oraz dosyć wyraźną nutę alkoholu, który po ogrzaniu sprawia niezbyt miłe wrażenie. Ja rozumiem srogi woltaż, ale mimo to piwo mogłoby być lepiej ułożone. W tle można doszukać się subtelnych nut ciemnych owoców, co mi akurat pasuje.
Bezkompromisowy smak również oferuje mocne doznania. Beczka jest tak wyraźna, że ma się wrażenie jakby do piwa po prostu dodali łychy. Ten charakterystyczny ziemisto-miodowy smak wręcz zdominował ów trunek. W odwodzie natomiast czeka na nas stara, nieco stęchła dębowa deska. Dalej czai się czekolada deserowa, gorzkie kakao, lekko palony słód oraz przypalony karmel. Całość spięta jest umiarkowaną goryczką o niezłym czekoladowo-kawowym profilu. Goryczka jest krótka, miękka, gładka i szlachetna. Dobrze wywiązuje się ze swej roli. Piwo jest nieźle ułożone, choć z czasem w przełyku odczuwa się lekkie pieczenie. Sumarycznie jest dobrze, choć po cichu oczekiwałem jeszcze milszych doznań.
Czekoladowy Żytni RIS to bardzo pełne w smaku piwo, w miarę gładkie oraz dosyć treściwe. 25,8º Blg robi swoje. Na samą goryczkę oraz balans także nie można narzekać. Co innego ułożenie – mogłoby być trochę lepsze, choć oczywiście tragedii nie ma.
Piwo jest cholernie wyraziste, oszałamiająco beczkowe, takie wręcz zadziorne. Nie jest to mój ideał, ale pije się ze smakiem :)
OCENA: 7/10
CENA: ok 15ZŁ
ALK. 11,51%
TERMIN WAŻNOŚCI: brak


Russian Imperial Stout Vanilla & Coconut Bourbon

Następnym trunkiem w tym zestawieniu jest kolejny RIS postarzany w beczce po amerykańskiej Whiskey, konkretnie chodzi tu o Bourbon. W składzie widnieje wanilia, płatki kokosowe oraz kakao i laktoza!
Piwo wyraźnie mętne i dosyć blade jak na RISa. Z pewnością nie czarne, bardziej ciemno brunatne. Piany brak. Na powierzchni pływają liczne płatki kokosa, co wygląda niezbyt apetycznie (w sumie jak woda z kałuży).

Najpierw wącham. No jest dziwnie. Piwo pachnie dość niespotykanie, zaskakująco. Przede wszystkim jest bardzo łagodne w zapachu, gładkie i szalenie dobrze ułożone. Jakby zupełnie pozbawione alkoholu. Pełno tu mlecznej czekolady, pralinek, laktozy i kakao. Na drugie danie dostajemy sporo karmelu, z dodatkiem toffi, melasy i pieczywa razowego. Na końcu stawki pojawia się dopiero ciemny słód w asyście kokosa, delikatnie suszonych owoców i Bourbona, którego tak naprawdę jest bardzo mało. Dębu, czy drewna natomiast nie odnotowałem w ogóle. Trochę szkoda…
W smaku jest słodko, wręcz niespotykanie słodko jak na ten styl. Laktoza oraz kokos jednak zrobiły swoje. Czuję przyjemną gładkość na podniebieniu. Piwo jest bardzo aksamitne i takie śliskie, jakby tłuste. Jest mleczna czekolada, kakałko, pralinki oraz opiekane słody. Goryczka znikoma, niemal nieobecna. W drugim rzucie pojawia się delikatna wanilia, melasa, nieco karmelu i ciemnego pieczywa. Kokos bardziej chyba w domyśle, niż namacalnie. Daleko w tle majaczą cichutko suszone owoce. Alko schowane jak trzeba, nic nie pali, nie piecze, nie drapie. Można zapomnieć o woltażu :) Dosyć smaczne, ale bardzo specyficzne piwo. Powiedziałbym nawet, że łagodne jak na tak srogie parametry.
Naprawdę dziwnie wyszło. Napitek ten jest bardzo łagodny, taki spokojny, nieagresywny. Pełnia oraz gładkość bez zarzutu, ułożenie pierwsza liga, gęstość również. Ale kurde chyba jest troszkę za słodko, bardzo treściwie. Balans niestety kuleje, choć z drugiej strony już same dodatki zwiastują, że będzie słodko. Wpływ beczki natomiast jest bardzo znikomy, a to chyba największa wtopa.
Mam spore wątpliwości czy wyszło jak trzeba. Piwo pije się w miarę żwawo, gęby nie wykręca, jednak niedosyt pozostał. Jak do tej pory wypada najgorzej ze wszystkich.

OCENA: 5/10
CENA: ok 16ZŁ
ALK. 9,4%
TERMIN WAŻNOŚCI: 15.01.2021


Wheat Wine Cognac

Tym razem nie będzie czarno i kawowo, bo oto Wheat Wine, czyli taki barli łajn ze sporym udziałem słodu pszenicznego w zasypie. Jak sama nazwa mówi, piwo leżakowało w beczce po francuskim koniaku :D
W szkle wygląda obłędnie – jest niemal idealnie klarowne i mieni się rubinowo-czerwoną barwą. Piękności!


Aromat nie jest może jakiś oszałamiający, ale też nie sposób narzekać. Pojawia się tu wybitnie słodowy zapaszek – są różnej maści ciastka i ciasteczka, herbatniki i biszkopty. Nieco dalej wyczuwam zarumieniony spód od ciasta, sporo karmelu oraz miodu. Dalszy plan eksplorowany jest przez suszone figi, morele i daktyle. Owocowo i słodko – tak właśnie to pachnie. Tłem sunie delikatna wanilia, wsparta akcentami koniaku i dębowej dechy. Alko obecne, ale mało inwazyjne. Innymi słowy czuć woltaż, ale też i jego szlachetność.
W smaku od razu czuć, że to nielichy mocarz. Piwo jest cholernie gładkie i gęste jak na 26ºBlg przystało. Istny syrop, który klei się do podniebienia. Od groma tu przyjemnej słodowości podanej w asyście opiekanego zboża, tostów i herbatników polanych miodkiem i karmelem. Słodko, ale niebywale przyjemnie. W tle udzielają się nuty czerwonych suszonych owoców i jakby orzechów, czy może bardziej migdałów. Po chwili pojawia się lekka chmielowo-ziołowa goryczka, która jest gładka i niezalegająca. Alkohol wyraźnie grzeje w rurę. Jest nieco piekący, ale jak najbardziej kojarzy się z Brandy. Hen, hen w oddali natomiast majaczą echa drewnianej beczki. Mimo dosyć gryzącego alkoholu bardzo dobrze to smakuje :)
Niebywale pełne w smaku piwo, szalenie gładkie i gęste jak olej. Treściwe, choć sumarycznie całkiem nieźle zbalansowane. Beczka wywiązała się znakomicie ze swej roli. Czuć Brandy dosyć wyraźnie, samo drewno również. Jedynym mankamentem jest nieco piekący alkohol, ale przy tak srogim woltażu nie można spodziewać się kaszki z mleczkiem.
Wybitne i bardzo esencjonalne piwo, do powolnego sączenia i delektowania się każdym łyczkiem. 

OCENA: 8/10
CENA: ok 15ZŁ
ALK. 13,08%
TERMIN WAŻNOŚCI: brak


Barley Wine Laphroaig Whisky

No to mamy teraz na widelcu starszego brata Wheat Wine’a. Mówiąc w skrócie – poczciwe barli łajno leżakowane w beczce po torfowym lafrojgu! Parametry może i nie powalają, ale to przecież nie jest najważniejsze.
Co ciekawe piwo tworzy całkiem zgrabną i apetyczną piankę o mieszanej ziarnistości i ładnej barwie ecru. Sam kolor piwa urzeka równie piknie jak zachód słońca! Ciecz jest klarowna, intensywnie czerwona. W zasadzie to mieszanka koloru wiśniowego, szkarłatnego i karmazynowego (dwie godziny porównywałem z googlem ;p). 


Zapuszczamy kinola do szkła. Ułłłaaaa… Jest fest wędzonka! Fest torf – rozgrzany latem asfalt, smoła, masa bitumiczna, sadza i zjarane przewody elektryczne. Dym jako tako również jest bardzo wyrazisty. Dalej mamy prażony słód, przypalony karmel oraz bardzo delikatne nuty czerwonych owoców. Tło zapełniają melanoidy ze skórką chleba, ciastkami i dosyć przyjemną nutą starego drewna i nieco stęchłej Whisky. Alko obecne, ale nie dokucza. Ułożenie pierwsza klasa :)
Piwo jest odpowiednio gładkie, choć ciało ma umiarkowane jak na ten styl. Dominuje opiekana słodowość w typie skórki chleba, tostów i herbatników polanych niewielką dozą karmelu (nie jest jednak jakoś bardzo słodko). Drugi akord to torfowa wędzonka – nie jakaś strasznie mocna, ale z pewnością zauważalna. Jest dym z ogniska, nieco asfaltu, smoły, sadzy oraz nafty. Stawkę zamykają lekkie nuty kwiatowe, drewniane oraz nieśmiałe tony czerwonych owoców. Stawiam na żurawinę, berberys i borówkę brusznicę. Z czasem pojawia się umiarkowanych rozmiarów goryczka, która idealnie kontruje słodową podbudowę. Piwo jest bardzo dobrze ułożone. Alkohol rozmywa się na podniebieniu, dając efekt subtelnego rozgrzewania.  
Bardzo ciekawe piwo. Szalenie rozbudowane, gładkie, pełne w smaku, genialnie zbalansowane, wyraziste, z wyraźną, ale jeszcze nie ordynarną torfową wędzonką. Takie rarytasy to ja rozumiem! :D

OCENA: 8/10
CENA: ok 14ZŁ
ALK. 9,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 31.10.2020

Jeśli ten tekst Ci się spodobał i nie chcesz, by w przyszłości ominęły Cię kolejne ciekawe artykuły – już teraz polub mój profil na fejsie, a przy okazji daj kciuka w górę i udostępnij posta na swoim profilu. Tym samym zachęcisz mnie do dalszego działania :)

Komentarze

  1. Czekałem na recenzję tych piw. Wielkie dzięki.Cieszy mnie to że coraz więcej piw jest ogólnie dostępnych i nie trzeba popadać w histerie, bo mi braknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłem tutaj przypadkowo i bardzo się cieszę, bo niepoliczoną wręcz ilość razy rozmaite piva z tej "serii" uśmiechały się do mnie, a ja jednak pozostałem niewzruszony, ale nie wiem dlaczego, czy to te etykiety, czy może średnie przywiązanie do Maryensztadtu?. Lektura pierwsza klasa. Bogate i niezwykle wymowne opisy sensoryczne. Moim faworytem, byłby torfowy Bowmore, aczkolwiek ten Black Forest też mi smaka narobił. No cóż, czasu nie cofniemy, niemniej jednak dziękuję, że mogłem chociaż nacieszyć mózg! Dziękuję i Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

MINI TEST Piw Karpackie 17%

Ja wiem, że Kopyr wypił, żebyśmy nie musieli, ale jednak ciekawość zwyciężyła :> W końcu udało mi się wyhaczyć cztery nowe mocarze marki Karpackie. Trzy wersje smakowe oraz podstawka. Nie mogę sobie pozwolić na testowanie ich pojedynczo, bo kolejka jest zbyt długa. Tak więc, ‘karpaty’ wchodzą z buta, a ja od razu odpalam trójpaka, czyli Mini Test. Uspokajam zarazem internetowych szeryfów – nie wypiję tego na raz. Van Pur tak zszokował rynek tymi wypustami, że ja do dzisiaj nie zebrałem szczeny z podłogi. 17% alko!!! I nie są to rzecz jasna wymrażanki. Na co komu takie piwa? To nawet najwytrwalszych żuli poskłada do reszty. Ciekawostką jest tu górna fermentacja, więc to mogą być takie pseudo barli łajny z aromatami. A co myśleliście, że dolano tu soków? No dobra, do jednego dolano, ale o tym poniżej. Zobaczcie jak bardzo rynek się spolaryzował ostatnio – z jednej strony mega szybko rosnący udział „zerówek”, a z drugiej coraz więcej fest mocnych piw (najczęściej smakowych). Był...

OKO W OKO - Trybunał '90 vs Piwo Jasne

A to ci niespodziankę zrobił nam Kopyr i Browar Piotrków. W ‘biedrach’ kilka dni temu pojawiła się nowość Trybunał ’90 – piwo jak dawniej. I wychodzi na to, że ten dopisek wcale nie jest z dupy. Wg Tomka to piwo smakuje i pachnie, jak typowy (czyt. dobrze zrobiony) pils z pierwszej połowy lat 90-tych. Czyli zanim koncernowe łapska zepsuły te wszystkie nasze Żywce, Tyskie, czy inne Okocimy. Trybunał ’90 ma nas przenieść w czasie do lat, gdy piwa były wyraziste, mocno słodowe i solidnie nachmielone na goryczkę. Kopyr jest niejako ambasadorem tego piwa, a także współautorem. Ponoć sporo jego wskazówek zostało wdrożonych przy tym projekcie (nawet słynna butelka euro). Od niedawna jakby zrobiła się moda na slogan „piwo jak dawniej”. Już w zeszłym roku takowym hasłem reklamował się przecież Miłosław Jasne Pełne, czy Herbowe z Cieszyna. Natomiast AleBrowar dopiero co wypuścił Piwo Jasne w retro-bączkach. W opisach mrugając do nas okiem, że to również jest piwo zrobione na starą modłę. Tak w...

SHORT TEST: Książęce Złote Pszeniczne z Nutą Mango

  Prolog: Kompania Piwowarska zupełnie po cichaczu wjechała do ‘żabsona’ z dwoma nowymi Książęcymi. Nie są to rzecz jasna w żaden sposób piwa odkrywcze, ale postanowiłem przyjrzeć im się bliżej. O co kaman: W ciągu swojego żywota piłem już kilka pszeniczniaków z mango na pokładzie. Uważam, że taki mariaż dobrze do siebie pasuje, ale kiedy daje się pulpę/miąższ lub sok. Tutaj niestety mamy tylko aromat naturalny… Wdzianko: Jednolicie mętne, złociste. Na górze olbrzymia czapa gęstej, drobnej i zbitej piany, która opada zajebiście powoli. Kichawa mówi: Średnio intensywny aromat kojarzący się z piwem pszenicznym i bardzo subtelnym mango w tle. Jest jeszcze odrobinka gumy balonowej, trochę słodu, biszkoptów oraz drożdży. Nawet nieźle to pachnie, choć fajerwerki zostawiam na później. Jadaczka mówi: Piwo jest słodowe i lekko pszeniczne. Czuć także delikatnie nutę mango oraz może odrobinę banana. W tle pałęta się subtelny chlebek i jakiś kwasek. Całość niestety jest pustawa w sma...

TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH

Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa . Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach   postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem s...

Niby "małpka", a jednak w środku piwo 18% vol.!!!

  Ostatnio będąc w Dino wyczaiłem przedziwne piwo. Początkowo nawet nie byłem pewny, czy jest to piwo. Stało jednak na półce obok innych piw, więc moja ciekawość zwyciężyła. Mamy tu napitek o woltażu, aż 18%! Nie czyni go to rzecz jasna najmocniejszym polskim piwem, ale szacun i tak się należy. Zwłaszcza, że możemy to kupić w dyskoncie. Swoją drogą bardzo jestem ciekawy jakim sposobem udało się otrzymać taki woltaż. Banderoli nie ma, więc opcja z dolewaniem spirytusu odpada. Wymrażanie natomiast to cholernie drogi interes, więc cena byłaby zapewne dużo większa. Poza tym, jeśli już coś wymrażać, to z pewnością jakieś mocne już piwa i obowiązkowo trzeba się tym chwalić na lewo i prawo. Ta opcja też na bank odpada. Bardzo ciekawą rzeczą jest też dziwnie znajome opakowanie, które zna chyba każdy domorosły obywatel tego kraju :D Niby „małpka”, a w środku zonk…, to znaczy piwo. Najbardziej jednak absurdalną rzeczą jest wg mnie idiotyczna nazwa. W sumie to nawet nie wiadomo jak to wymaw...

OKO W OKO - Perła Chmielowa vs Perła Export

  Było już porównanie Perły Chmielowej Pils w brązowej i zielonej butelce ( tutaj ), no więc w końcu przyszedł czas rozstrzygnąć, która Perełka jest lepsza – Chmielowa, czy Export. Obydwie z pewnością mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej opowiadam się za tymi pierwszymi, choć z pewną rezerwą. A tak osobiście i prywatnie, to wolę Chmielową, ale w brązowej flaszce. Co ciekawe, Perła Export pojawiła się na blogu, jako jedna z pierwszych recenzji, a było to równo dziesięć lat temu… To, że są to te same piwa już na wstępie trzeba wykluczyć, bowiem woltaż aż nadto się różni. Producent w obydwu przypadkach nie podaje składu, więc nie wiemy tak naprawdę, jakie różnice są na papierze, ale za chwilę przekonam się, jakie będą w ocenie organoleptycznej. Perła Chmielowa Pils Ładne piwko, złociste, klarowne. Piana średnio obfita, dość rzadka i szybko się dziurawi. Kilka minut i już jej nie było. Lacingu brak. W smaku znajome nuty trawiastego chmielu, ziół oraz jasne...

WIELKI TEST MÓZGOTRZEPÓW

W pewien chłodny listopadowy wieczór, ja i czterech moich ziomali, spotkaliśmy się u mnie na kwadracie celem spożycia alkoholu. Nie jakieś tam zwykłe żłopanie piwska do meczu kopanego, czy innego MMA. Otóż tego wieczoru miał miejsce Wielki Test Mózgotrzepów!!! 9% alko and more … A co? Jak się bawić, to się bawić. Drzwi wyje…, okno wstawić ;p Oficjalnie strong lagery , w żargonie żulerskim mózgotrzepy lub mózgojeby . Są to jasne i bardzo mocne piwa o wyraźnie narzucającym się charakterze słodowym i alkoholowym. Ich jedynym celem jest dostarczenie do organizmu procentów, z czego doskonale zdają sobie sprawę wszyscy stali bywalcy osiedlowych monopolek (pozdro Wiesiek). Walory smakowe są tutaj na ostatnim miejscu. Tak to przynajmniej wygląda w teorii. SPRAWY TECHNICZNE Tym razem ekipa Wielkiego Testu składała się z pięciu osób: ·          Damian – amator Żubra w puszce (w butelce zresztą też). Nigdy nie rusza się z domu bez sw...

OKO W OKO - Lech Free 0,0% vs Tyskie 0,0%

Już dosyć dawno nie było na blogu żadnego pojedynku „Oko w Oko”, więc to chyba dobra pora, by coś skrobnąć w tym temacie. Zwłaszcza, że w sklepach całkiem niedawno pojawiło się nowe Tyskie… bezalkoholowe. Moda na bezalkusy już dawno przestała mnie dziwić, ale jak widać wciąż pojawiają się nowe bezprocentowe marki piw koncernowych. W związku z tym wpadłem na pomysł, by porównać ze sobą dwie największe marki Kompanii Piwowarskiej w wydaniu bezalkoholowym. W ten oto sposób Tyska nowość stanie „Oko w Oko” ze znanym już Lechem Free. Skład obydwu piw jest praktycznie identyczny, ale tak naprawdę wątpię, żeby były to te same piwa pod różnymi etykietami. Choć z drugiej strony wcale tego nie wykluczam. Producenci piw już wielokrotnie nabijali nas w ten sposób w przysłowiową butelkę. Zatem do dzieła – sprawdźmy, czy nowe Tyskie jest tym samym piwem co Lech Free. Lech Free 0,0% Piwo jasno złote, idealnie klarowne, spowite ładną kołderką białej i puszystej piany. Niezbyt długo się...