poniedziałek, 10 października 2016

KOMES PORTER MALINOWY




„Tydzień z Browarem Fortuna” czas zacząć :)
Kilka tygodni temu z sieci gruchnęła zajebiaszcza wiadomość. Taka, że z kapci może wyrwać. Taka, że spać po nocach nie można. Otóż Browar Fortuna wyprowadził konkurencji bardzo mocny cios - wydał na świat trzy mocarne piwa! Na raz, jednorazowo, w jednym rzucie. Jakby to powiedział pan Rewiński : „mają rozmach skur…”
Ja wiem, że Fortuna koło prawdziwego craftu nawet nie stała. Wiem, że dla prawdziwych beer geeków to zwykły, przeciętnej maści ‘browar regionalny’. Jednak za takie coś propsy się po prostu należą. Koniecznie trzeba unieść kciuk do góry. Bez względu na wszystko. Chociażby za odwagę, za pomysłowość, za męstwo, za to że mają cojones.
Pewnie to już wiecie, ale i tak muszę to napisać. Wykrzyczeć. Rzeczonymi piwami są dwa portery bałtyckie oraz potężny RIS!!! Nie jakaś popierdółka o 19 ballingach, tylko prawdziwy, tęgi i ciężki jak kowadło ruski imperialny Stout. Jest to dopiero drugi RIS pochodzący z niecraftowego browaru. Taka sytuacja.
Na pierwszy ogień jednak idzie u mnie jeden z porterów. Konkretnie uwarzony z sokiem malinowym i leżakowany z dodatkiem chili oraz wanilii. Jest to wariacja regularnego Komesa Porteru Bałtyckiego, która zapowiada się niezwykle interesująco. Co najmniej tak interesująco jak szczupła blondynka w Twoim łóżku, albo nawet dwie blondynki…


Komes Porter Malinowy prezentuje się przepięknie. Czarna jak noc barwa została spowita olbrzymią czapą beżowej piany. Trwałej, drobnej i sztywnej jak koci ogon. Piany, która opada w żółwim, ślimaczym, a może nawet w gąsienicowym tempie (jest takie?).
Aromat malinowy wyczułem już z daleka, ale nim zajmiemy się chwilę później. Pozwolę piwu się dobrze ogrzać, choć i tak oczywiście nie jest jakieś mocno zimne. W smaku nowy Komes jest dość słodki, a także wyraźnie malinowy. Do malin nieśmiało dołączają również dojrzałe wiśnie oraz echa suszonej śliwki. Na drugim planie pojawia się nuta przyjemnej czekolady deserowej, a tuż za nią kroczy odrobina łagodnej kawy, pralin i subtelnie palonych słodów. W tle majaczą lekkie cienie cukru trzcinowego, subtelnego chili i chyba karmelu. Od razu dodam, że tego chili jest tyle co kot napłakał. Jak nie będziesz wiedział o jego istnieniu, to możesz go nawet nie poczuć. Goryczka jest niewielka, a całość sprawia wybitnie słodkie wrażenie. Jednakże smaczne to jest i dość złożone. Alkoholu w zasadzie nie czuć. Brawo.

Zapach też wporzo, by nie powiedzieć zajefajny. Ze szkła rozlewa się po otoczeniu miks soku malinowego, palonych słodów i mlecznej czekolady. Maliny są równie wyraźne, co w smaku. Nie przytłaczają jednak zbytnio pozostałych składowych. Z tła natomiast delikatnie „buchają” akcenty stonowanego karmelu, szczypty wanilii oraz suszonych owoców. Tu również etanol został perfekcyjnie zamaskowany. Nawet Batman, by się takiej maski nie powstydził. Naprawdę ładnie to wszystko pachnie. Bardzo fajnie się to wciąga nosem. Może nie aż tak fajnie jak ‘biały proszek’, ale zapach faktycznie może mocno się spodobać.
Komes Malinowy to na pewno ciekawa opcja na rynku. Piwo jest pełne w smaku, złożone, treściwe i wyraziste w swojej wymowie. Może i jest trochę słodkie, ale po prostu ten typ tak ma. Tego nie zmienisz. Można się jedynie przyzwyczaić. Mimo balansu przesuniętego w wiadomym kierunku, pije się je dość żwawo. Oczywiście nie ma porównania do pilsa, czy innego Saisona, ale i tak piwo nawet nieźle wchodzi. Dodatkowe fanfary należą się za doskonale ukryty alkohol. Zrobili to wprost perfekcyjnie. Co prawda wanilia oraz chili występują tu w ilościach prawie, że homeopatycznych, ale niewielka to strata. Malina robi tu za typowego „czarnucha” i wspaniale jej to wychodzi. To w zupełności wystarcza.
OCENA: 8/10
CENA: 6.70ZŁ (Skład Piwa)
ALK.8,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 23.03.2018
BROWAR FORTUNA

1 komentarz:

  1. Po takiej zachęcającej recenzji zdecydowałem się przetrzymać rok to piwo.Myślę ,że słodycz trochę zniknie jak to miało miejsce w zwykłym komesie porterze.Dla mnie najważniejsze jest to ,że jest treściwe bo z ostatnimi warkami różnie bywało.

    OdpowiedzUsuń