środa, 26 października 2016

CASCADIAN TWILIGHT



Kolejna nowość z Fabryki Piwa. No, może nie zupełna nowość, bo piwo już trochę grzeje półki w sklepach. Jestem w jego posiadaniu już od dawna, ale gdy się ma refleks leniwca, to tak jest. Praktycznie żadnego piwa nie degustuję tuż po premierze (shame Piotrek, shame). Po prostu jakoś mi to nie wychodzi. Głównie dlatego, że chyba za rzadko jestem w sklepie z piwami, a poza tym to generalnie nie chcę brać udziału w tej całej nagonce. Nie zamierzam z jęzorem na brodzie i spoconymi pachami co drugi dzień gnać do sklepu po piwa. Nie mam na to czasu, a mój portfel też ma tu coś do powiedzenia. Inna sprawa, że tych premier jest po prostu za dużo, tego nie da się już ogarnąć. To już nie jest 2013, czy 2014 rok.
Wyżaliłem się, to mogę w końcu przejść do piwa, którego kosztowałem już na Częstochowskim Festiwalu Piwa. Bardzo mi smakował ten Cascadian Twilight. W sumie nie dziwota, bo Cascadian Dark Ale, tudzież Black IPA, to jeden z moich ulubionych stylów piwa. 


Otwieram i przelewam tą czarną ipę. Tak naprawdę to ona czarna nie jest, bardziej ciemno brązowa, ale nie ma to takiego znaczenia. Piana to dopiero jest cudo. Można dostać orgazmu już od samego patrzenia. Czapa gęstej, mega obfitej, drobnej i sztywnej piany zdarza się niezwykle rzadko. Do tego jest ona niemiłosiernie trwała i posiada uroczą barwę cappuccino. Panie, a jaki tu jest lejsing! Na szkle pozostały tak gęste firany, że w zasadzie można by je na oknie zawiesić ;p
Muszę trochę ochłonąć, bo mi lekko ciśnienie skoczyło. Mija kilka bezcennych minut. Zaczynam powoli sączyć Kaskadowy Zmierzch. Spoko pełnia, wyraźna paloność, miękkość na podniebieniu, tęga kawa, palony jęczmień, ciemne słody i mocna goryczka na finiszu. W tle majaczą echa gorzkiej czekolady, spalenizny, popiołu, ulotnego karmelu, odrobiny cytrusa i żywicy. Jakiś zagubiony owoc tropikalny też się tu znajdzie, ale to już totalnie odległa sprawa. Całość jest mega wyrazista i złożona. Ciekawą robotę robi tu palono-kawowo-żywiczna goryczka, która mimo sporej mocy niewiele zalega, jest dość sympatyczna i przyjazna dla kubków smakowych. Wspaniale kontruje słodową podbudowę. Bardzo smaczne piwo z dominacją ciemnych klimatów.

Nadszedł chyba w końcu czas na porządne wąchanko. Już po zdjęciu kapsla oberwałem w nos mocnym aromatem jankeskich lupulin. W zapachu jest ich znacznie więcej niż w smaku – słodkie tropiki z domieszką rześkiego cytrusa, głównie grejpfruta wyczuje nawet kompletny laik. Palone słody, prażone ziarno, łagodna kawa i prawdziwa, gorzka czekolada są tu wyraźnie wycofane. Może nie totalnie stonowane, ale z pewnością już nie dominują. Na horyzoncie ponownie pojawia się natomiast karmel, uzupełniony lekkimi nutami kakao,  prażonego słonecznika i ciemnego pieczywa. Naprawdę ładnie to pachnie. Podoba mi się taki obrót sprawy.
CDA z Fabryki Piwa to kawał porządnego piwa o sporej pełni, umiarkowanej treściwości i genialnym balansie. Wspaniale skonstruowana i mocna goryczka tworzy wyraźnie wytrawny finisz o lekko popiołowym brzmieniu. Słód żytni natomiast objawia się delikatnie aksamitnym, miękkim i gładkim posmakiem. Całość jest dobrze skomponowana, nieźle wyważona i wysoce pijalna. Piwo wchodzi szybko i znienacka. Zupełnie jak wódka smakowa, która nie pali, ale i tak po pewnym czasie miesza w główce. Każdy łyk tego specjału wywołuje uśmiech na twarzy.
W smaku piwko może trochę przypominać amerykańskiego Stouta (wyraźna paloność i dominacja ciemnych aspektów), ale wspaniale rozbudowany zapach nie budzi już  żadnych wątpliwości, że to Black IPA. Smaczne i wielowątkowe Black IPA. Polecam.
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK.7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.03.2017
FABRYKA PIWA//SZCZYRZYCKI BROWAR CYSTERSÓW „GRYF”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz