wtorek, 11 października 2016

FORTUNA IMBIR STOUT




Drugim piwem z cyklu „Tydzień z Browarem Fortuna” jest Fortuna Imbir Stout. Nie jest to jakaś totalna nowość, bo piwo już jakieś pół roku grzeje półki sklepowe, ale jak do tej pory nie miałem okazji zmoczyć nim ust. W sumie to bardziej nie chciałem niż nie miałem okazji.
No, ale w końcu muszę czymś ten tydzień zapełnić. Na wokandzie więc Stout z dodatkiem imbiru, a przynajmniej tak sądziłem nim przeczytałem skład. Okazuje się bowiem, że nowa Fortuna widziała imbir tak samo, jak ja widziałem nagą Angelinę Jolie. Czyli wcale. Tylko „naturalny aromat imbiru”. Nic więcej. Shame Fortuno, shame. Ale w zamian doczytałem się jeszcze informacji o zawartości soków – cytrynowego i gruszkowego! Dość niespodziewane dodatki jak na Stouta. Dziwnie się to wszystko zapowiada. Przechodzę więc do rzeczy.


Fortunowy Stout nalewa się z wysoką pianą barwy ecru. Piana jednak nie jest już tak gęsta i zbita jak w Porterze Malinowym. Jej struktura szybko się rozrzedza, przez co piana opada szybciej niż ustawa przewiduje. Lacing obecny, ale znikomy. Piwo jest ciemnej barwy, lecz bardziej ciemno brązowej niż czarnej.
Wiecie co? Kiedyś, dawno temu nawet lubiłem koncernowe piwo Gingers. Wstyd się przyznać, ale tak było. Zapach i smak imbiru należy do jednych z moich ulubionych przypraw. W tym piwie jest podobnie. Imbir rozdaje tutaj karty. Dzięki niemu piwo jest charakterystycznie „słodkie” i takie tropikalne. Ciemnych klimatów jest tu raczej niewiele. Co jedynie pałęta się tu i ówdzie odrobina prażonych (nie palonych) słodów, kawy zbożowej i sztucznej czekolady. W tła natomiast wyłaniają się niuanse chmielu oraz owoców, głównie gruszek i cytryn. Goryczka jest niewielka i jakaś taka sztuczna. Sumarycznie smakuje to nawet nieźle, pod warunkiem, że lubisz piwa słodkie i aromatyzowane.

W zapachu mam wrażenie, że imbir dominuje jeszcze bardziej. Imbir rządzi, dzieli i deklasuje rywali, niczym Chalidow w KSW.  Gdybym zamknął oczy, wąchał i nie widział barwy, to dałbym się pociąć żyletkami, że podstawiają mi pod nos jasne piwo! Tu w zasadzie nie ma prawie wcale ciemnych klimatów. Jestem mocno zbulwersowany i zaszokowany. Imbir, gruszka, cytryna oraz nieznaczne niuanse chmielowe są tutaj tylko tłem i to bardzo wątłym tłem. Daleko, gdzieś zupełnie na horyzoncie może pojawia się bardzo subtelna słodowość, a może sobie to sam wmawiam. Już naprawdę nie wiem.
Bardzo dziwne piwo. Dostarcza zupełnie innych doznań niż obiecuje nazwa. Przed wszystkim to nie jest żaden Stout. Nie ma tu odpowiedniej goryczki, czy paloności. Imbir OK – daje w gaźnik, aż zanadto. Przeszywa piwo wzdłuż i wszerz, skutecznie przykrywając pozostałe aspekty. Całość jest umiarkowanie pijalna, słodka i raczej mało naturalna. Pełnia nie jest zła, ale pijalność pozostawia już wiele do życzenia. Nie wypiłbym więcej niż jedną flaszkę.
Cóż, spodziewałem się zupełnie innych doznań, tymczasem czuję się jakbym dostał patelnią w łeb. Nie tak się umawialiśmy Browarze Fortuna, nie tak…
OCENA: 5/10
CENA: ok 4.50ZŁ
ALK.6,1%
TERMIN WAŻNOŚCI: 25.10.2016
BROWAR FORTUNA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz