czwartek, 4 sierpnia 2016

ZŁODZIEJSKIE


Tematem niniejszego wpisu jest Popieprzone ARA. Fajna nazwa stylu piwa. Lubię popieprzone filmy, lubię popieprzone książki, lubię też popieprzone pomysły, ale najbardziej to lubię dobrze popieprzone flaki (taka zupa). Taaa, nie ma nic lepszego niż dobrze doprawione flaczki ;)
OK. No, ale co z tym popieprzonym piwem? Kto go tak okrasił tym pieprzem? Ano sprawcą całego zamieszania jest dobrze mi znany Browar Spółdzielczy z Pucka i Browar Gzub. Dobrze kombinujecie cwaniaczki – jest to piwo kooperacyjne. Złodziejskie było piwem festiwalowym tegorocznego Craft Beer Camp, więc nie ma lipy.
Teraz do rzeczy. Co to jest ta cholerna ARA? Nie jestem jakiś totalnym bezmózgiem, ale  poza wielką papugą nic nie przychodzi mi do głowy. Na szczęście na etykiecie jest wyjaśnienie – American Rye Ale. To nie prościej byłoby nazwać je żytnie APA, albo Rye APA? 


Kooperacyjne dzieło Browaru Spółdzielczego i Gzuba nalewa się z sympatyczną czapą białej, mieszano ziarnistej piany, która jest bardzo trwała i żywotna. Trzyma się szkła jak rzep psiego ogona, tworząc wspaniały i niezawodny lacing. Piwo jest mętne i dość ciemne, jak na ten ekstrakt. Nie wiedzę tu złota, a bardziej bursztyn wykopany gdzieś nad Bałtykiem.
Jeden łyczek, drugi, trzeci. Kurde dobre to jest, niezłe. Gładkie, smukłe i bardzo aksamitne. Wyraźnie owocowe, z przewagą słodkawych tropików. Samych cytrusów jest tu raczej niewiele. Na dalszym planie egzystuje sowita słodowość typu zbożowo-herbatnikowego. Nieco dalej natomiast pojawia się nieco żywicy, ziół oraz trawy (WTF?). Całość spina fajna i przyjemna nuta karmelu. Jest też i chmielowo-ziołowa goryczka. Bardzo ułożona, krótka i szlachetna. Niezbyt mocna, ale zauważalna. Pozostawia miłe wrażenie w ustach. Pieprzu nie odnalazłem mimo usilnych poszukiwań.

Smak jest całkiem niezły, ale w aromacie jest chyba jeszcze lepiej. Niebiańskie owoce tropikalne bezbożnie łechcą moje podniebienie. Mango, marakuja oraz liczi robią co mogą, by mnie obezwładnić. Pomaga im odrobina cytrusa, kwiatów i różowego pieprzu! Jest pieprz! Powaga. Później do gry włącza się karmelowo-zbożowa słodowość, która jednak cały czas pełni rolę poboczną. W tle majaczą jeszcze cienie ziół i gumy balonowej. Całość bardzo rozbudowana, ale chyba trochę ciut chaotyczna. Ta guma balonowa nie za bardzo tu pasuje. Generalnie jednak wciąż jest to bardzo przyjemny zapach.
Złodziejskie to nawet fajne i wielowątkowe piwko. Dodatek żyta dodał mu sporo gładkości i ciała, przez co -  mimo 13° Plato - pełnia nie jest mała. Balans jest odpowiedni. Goryczka niby nie przewraca kubków smakowych na drugą stronę, ale wystarcza by zbilansować niewygórowaną przecież słodową podbudowę. Piwo pije się szybko i przyjemnie. Ciecz dobrze gasi pragnienie. Pieprz natomiast spełnił oczekiwania tylko w aromacie, bo w smaku próżno go szukać. Nie ubolewam jednak nad tym ani trochę, bo w takim piwie robotę mają robić przede wszystkim amerykańce.
Generalnie spoko piwo. Nie rzuca na glebę, nie odmienia stanów świadomości, ale pozostawia cvałkiem sympatyczne wrażenie :)
OCENA: 7/10
CENA: nieznana
ALK.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.10.2016
BROWAR SPÓŁDZIELCZY & BROWAR GZUB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz