poniedziałek, 8 sierpnia 2016

BLACK WIDOW


Browar Baba Jaga bardzo rzadko gości na tym blogu. Toteż cieszę się podwójnie, że dzisiaj wypiję jedno z najbardziej pożądanych piw z tego przybytku. Ba! Dla wielu osób Black Widow to jedno z najbardziej pożądanych piw w ogóle. Ja też dość długo na nie polowałem. W internetach panuje opinia, że Czarna Wdowa z Baby Jagi to jedno z trzech najbardziej torfowych polskich piw (kolejne dwa to Biohazard i Nafciarz Dukielski). Wobec takiego stanu rzeczy moje ślinianki natychmiastowo biorą się do pracy.
Dla fanów słodu whisky piwo to stanowi nie lada gratkę. Każdy amator (w tym ja) rozgrzanego asfaltu i smoły nie może przejść obojętnie obok Extra Whisky Stoutu od Baby Jagi. Jedni lubią kwasek i sól w piwie, a inni bandaże i naftę. Co zrobić? Jak śpiewał Czesław „Dziwny jest ten świat…”


Po przelaniu piwo wygląda obłędnie! Czarna barwa i ta niebiańska, obfita  piana. Zbita, drobna, puszysta i gęsta niczym bita śmietana. Jestem niemal pewien, że można by ją było jeść widelcem! Normalnie jakby ktoś azotem potraktował to piwo. Beżowa, zwarta pierzynka do tego jest okrutnie trwała. Całe wieki musiałem czekać na możliwość dolewki. Piana jest niebywale lepka, przez co wspaniale zdobi szkło. Aż chce się na to patrzeć. Patrzeć i konsumować.
Black Widow jest nisko wysycony. Akordy słodu whisky nie są jednak tak mocno wyczuwalne jak sądzą niektórzy. Oczywiście bez problemu wyczuwam tu podkłady kolejowe, naftę, spalone kable oraz smołę. Nie dominują jednak one w tym piwie jakoś szczególnie, bowiem szybko przełamywane są akcentami czekolady, łagodnej kawy i palonych słodów. Jest też sporo popiołu, palonego jęczmienia, a nawet nuty kakao, spalonego karmelu i pralin. W posmaku przewijają się cienie tytoniu, ziół oraz chmielu, rozbijając nieco to „czarne towarzystwo”. Finisz został zaakcentowany umiarkowanej mocy goryczką o przyjemnym palono-kawowym rodowodzie. Goryczka jest krótka i niezalegająca. Dobrze wywiązuje się ze swojej roli. Bardzo smaczne i wielowątkowe jest to piwo. Czas na wąchanko ;)

Celowo czekałem z tym, aż ciecz mi się ogrzeje, aby oddać wszystko co ma w zanadrzu. Po fakcie stwierdzam jednak, że zapach nie jest tak silny, jak tego oczekiwałem. Choć słaby też nie jest. Króluje w nim ciemna strona mocy, a mianowicie czekolada, mocno palone słody, dym i wyraźne nuty torfowe – ponownie podkłady kolejowe, asfalt, zjarane przewody elektryczne, bakelit i smoła. To lubię! Następnie do gry włącza się palone ziarno, łagodna kawa, spalone tosty i popiół. Głęboko w tle majaczą nieśmiałe cienie chmielu oraz ziół. Bardzo złożony to aromat. Skłamałbym, gdybym twierdził, że mi się nie podoba.
16,5° Plato, a piwo wydaje się dosyć lekkie o co najwyżej średniej pełni. Naprawdę nie czuje tu, aż takiego ciała, jak wskazywałby na to niemały przecież ekstrakt. Black Widow zostało uzbrojone w bardzo fajną goryczkę, przekładającą się na całkiem dobry balans. Nuty torfowe generalnie nie zawodzą i są dobrze wyczuwalne, chociaż nie zdominowały piwa na wskroś. Pijalność też jest niezła. Nie trzeba się zmuszać do picia, ale oczywiście piwo nie wchodzi tak szybko jak Summer Ale, czy super rześki American Wheat. To zupełnie inna klasa trunków. Ten jest mega złożony i wielowątkowy, który celowo trzeba pić powoli, by cieszyć się każdym najmniejszym łykiem. Jest to piwo typowo degustacyjne, które nie każdemu będzie smakować.
Sumarycznie dla mnie jest to bardzo dobry napitek. Niewiele mu mogę zarzucić. Choć jako fanatyk słodów whisky spodziewałem się ciut większego kopa torfowego.
OCENA: 8/10
CENA: ok 10ZŁ
ALK.6,7%
TERMIN WAŻNOŚCI: 18.09.2016
BROWAR BABA JAGA//BROWAR RZEMIEŚLNICZY JAN OLBRACHT

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz