wtorek, 2 sierpnia 2016

PIWO MIESIĄCA - LIPIEC 2016




Znowu miesiąc przeleciał mi przed oczami. Nawet nie wiem kiedy. Czmychnął szybciej niż kot spod kół samochodu. Latek przybywa, ale rozumu chyba już nie ;p Ja jednak nie o tym, a o kolejnym Piwie Miesiąca.
W lipcu, tak jak i w każdym miesiącu nie brakowało piw dobrych i bardzo dobrych. Wybitnych i urywających co nieco, nie było już tak dużo, ale wiadomo – im lepszy napitek, tym rzadszy. No, ale dobra. Bez owijania w bawełnę, bez nawijania makaronu na uszy powiem Wam, że tak naprawdę walka o tytuł Piwo Miesiąca Lipiec 2016 toczyła się pomiędzy dwoma zawodnikami. Jednym z Pinty i jednym z Widawy. Jeden to względnie jasny trunek, drugi to zupełnie czarny specjał. Dwa bardzo smaczne, ale różne piwa. Dwa zupełnie odmienne światy i weź się tu chłopie zdecyduj. Wybierz, a potem nie żałuj swojej decyzji.
Nie ma co się oczywiście nad tym spuszczać, bo to przecież nie wybór Prezydenta RP. Nikt mnie winić za to nie będzie.

Przeczytałem uważnie obydwie recenzje. Z otchłani pamięci przywołałem wspomnienia i już wiem. Tytuł PIWO MIESIĄCA – LIPIEC 2016 zgarnia Browar Pinta za specjał American Barley Wine Grand Prix!!! 


Co prawda autorem receptury tego piwa nie jest żaden z piwowarów Pinty, a Łukasz Kubicki. Trunek bowiem uwarzono w nagrodę za najlepsze piwo czwartej edycji Warszawskiego Konkursu Piw Domowych. Nie mniej jednak brawa i gratulacje oprócz Łukaszowi Pincie też się należą, choćby za wierne odtworzenie piwa w skali browaru komercyjnego. To oczywiście tylko moje domysły, bo nie piłem oryginału, ale mam podejrzenie, że był równie udany.
Rzeczony napitek to naprawdę zacne, wielowątkowe i porywające piwo. Na wskroś owocowe, słodowe, złożone, bogate, super zbalansowane i wspaniale pijalne. Mimo swojej ogromnej mocy pije się szybko i ze smakiem. Alkohol został świetnie zamaskowany. Totalny absolut. Piwo bardzo bliskie ideału! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz