sobota, 26 maja 2018

CHILL BEER Vermont Pale Ale od Kormorana


Uwaga! To nie jest żadne piwo z chili, jak myślą niektórzy. Chill, czyli skrót od chillout. Kapujecie? Browar Kormoran nieco namieszał swoim nazewnictwem, ale mam nadzieję, że tylko wybitnie nie kumaci byli w błędzie.
Oto nowość prosto od Kormorana. Chill Beer Vermont Pale Ale. W skrócie – Vermont APA. Zapewne nie jest to pierwsze polskie piwo w tym stylu, ale z pewnością jedno z niewielu. Chodzi tu oczywiście o połączenie mętności, soczkowatości i gładkości vermonta z lekkością i sesyjnością apki. Kormoran tym samym chciał zadbać o to, by np. po ciężkim dniu pracy uzupełnić elektrolity zajebiście pachnącym i zajebiście pijalnym piwem (w ilości większej niż jedno). Z takim właśnie zamysłem powstała seria piw o nazwie Chill Beer. Tak, to jest na razie pierwsze piwo z całej serii. Wszystkie mają być w przedziale 10-12,5º Plato. Zaiste zacny to pomyślunek. Ciekawe tylko na ile wystarczy im pasji i zamiłowania, bo jakoś ostatnio z Podróżami Kormorana nie jest za różowo. Kiedy będzie następne piwo z tego cyklu??? Nie wiadomo.
Szkoda, że nie podali tu pełnego składu, ale wiadomo chociaż, że za vermontowską fakturę ma odpowiadać słód pszeniczny, słód jęczmienny, płatki owsiane oraz płatki pszenne. Jak widać – na bogato. Zerknijmy zatem, cóż z tego wyszło. 


Do wyglądu zastrzeżeń nie mam prócz piany, która jest znikoma niczym polskie zasiłki. Piwo jest prawilnie mętne, soczkowate, pomarańczowo-złote w kolorze. Pięknie i apetycznie to wygląda.
Czuć, że to trunek oparty na amerykańcach, ale żebym zjadł na nim zęby, to bym nie powiedział. Bardziej jest to poziom lepszych koncernowych wyrobów nowofalowych niż topowych rzemieślniczych. Faktycznie piwo jest lekkie w odbiorze, bardzo gładkie, rześkie, cytrusowe z subtelnym kwaskiem i fajną, przyjemną goryczką na finiszu. Lupuliny nie zostają na podniebieniu, dzięki czemu możemy się cieszyć krótką, niezalegającą i bardzo szlachetną goryczką. Taką w sam raz, jak to się mówi. Prócz cytrusów moje receptory smaku odbierają jeszcze sygnały od niewielkich akcentów ziołowych, chmielowych i kwiatowych. Wszystko oczywiście w bardzo stonowanym wykonaniu, ale w końcu to APA, a nie IPA. Niuanse słodowe są tutaj mocno wycofane do defensywy, ale z drugiej strony dobrze się komponują z resztą towarzyszy. Odczucie soczystości jest w zasadzie bez zarzutu. Piwo nie przelatuje między zębami jak woda, ale z drugiej też strony zdajemy sobie sprawę, że ekstrakt jest raczej niski (12,5º Blg). Nie powiem, bo smaczne to jest, choć nie popadam w jakąś wielką euforię.

Pora zarzucić kinola do szkła. Pierwsza wersja Chill Beer pachnie naprawdę ładnie. Wyraziście, dosyć mocno, wielowątkowo, soczyście. Przeważają oczywiście owoce stanowiące mieszankę cytrusów i owoców tropikalnych z mango, ananasem i marakują na czele. Dalej mamy przyjemną i nie nachalną słodowość typu zbożowo-ciasteczkowego oraz wiązankę kwiatów zmieszaną z nutami świeżych szyszek chmielu, ziół i akcentów leśnych. Chodzi mi tu głównie o igliwie sosny, czy innej choinki ;> W tle natomiast buszują echa mandarynek, brzoskwiń i moreli. Całość pachnie niebywale świeżo i wybitnie owocowo. W tym aspekcie mamy Vermonta jak się patrzy!
Piwo jest półpełne w smaku, ale zarazem lekkie na podniebieniu. Balans jest tutaj idealnie rozłożony. Goryczka w punkt kontruje słodową stronę, jest niesamowicie gładka i ułożona. Dzięki czemu piwo jest niewyobrażalnie pijalne. Wchodzi masakrycznie szybko i gładko. Nie trzeba się modlić nad każdym kolejnym łykiem. Soczystość i całe to odczucie juicy również bez najmniejszego zarzutu. Podsumowując wyszło z tego całkiem fajne, bardzo rześkie, łagodne, dosyć smaczne i okrutnie pijalne piwo. Może wielu z Was to zdziwi, ale mam pewne skojarzenia z Żywcem Session IPA, choć oczywiście tu mętność i faktura są wyraźnie większe. Ale już sam aromat, a nawet smak są poniekąd bardzo zbliżone.
OCENA: 7/10
CENA: ok 6ZŁ
ALK. 4,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.07.2018
BROWAR KORMORAN

1 komentarz: