czwartek, 8 grudnia 2016

APA z Browaru Amber


IPY-sripy. Znacie je, prawda? Dzisiaj w ramach przerywnika zajmiemy się ich słabszą wersją, czyli równie popularną apą-srapą.
Jakiś czas temu nadarzyła mi się okazja do zakupu piwa APA z Ambera w całkiem rozsądnych piniondzach. Nawet nie wiedziałem, że mają takie coś w ofercie. Niby czytam internety, ale widocznie wciąż za mało. Apka od Ambera to jedno z najtańszych tego typu piw na rynku - śmiało może konkurować z Corneliusem APA, czy Miłosławem Sosnowym. Choć oczywiście z dostępnością nie jest już tak różowo.
Rzeczona APA występuje już w nowej i spójnej dla całego portfolio szacie graficznej, którą to kilka miechów temu Browar Amber powołał do życia. Nie powiem, ładnie to wygląda. Zielone, żywe kolory, obowiązkowa szycha chmielu oraz dizajnerska czcionka. Te trzy literki są tak wielkie, że na półce w sklepie wypatrzy je nawet totalny ślepiec. Jeśli więc na co dzień na twarzy nosisz denka od słoików, ale akurat ich zapomniałeś założyć, to nie martw się – nie ominiesz tego piwa ;)


W sumie to od dawna miałem ochotę na tego typu piwo. Nie ciorające za bardzo zmysłów, ale smaczne, lekkie i przyjemne w smaku. Coś na przykład jak Disco Nite z Fabryki Piwa. Po apie od Ambera nie spodziewałem się oczywiście cudów i cudów nie dostałem, ale moje założenia z grubsza zostały spełnione. Piwo jest lekkie w smaku, dość rześkie, umiarkowanie wysycone. Są zioła, jest trawa, gdzieniegdzie pałęta się jakiś cytrus oraz w miarę wyraźna żywica. Nie jest to żadna euforia, ale przecież to APA, a nie AIPA. Nie może tu być mowy o oraniu kubków smakowych pługiem sześcioskibowym. Ogółem chmielowość jest dość spora i w dużej mierze przykrywa delikatną słodowość, która chowa się gdzieś z tyłu. Całość podszyta jest średniej mocy goryczką o przyjemnym ziołowo-żywicznym profilu. Goryczka praktycznie nie zalega i generalnie pochodzi ze szlachetnego rodu. Jest gładka i ułożona, choć z biegiem czasu nieco traci na swej wartości.

A co tam panie piszczy w aromacie? Ano piszczy, piszczy. Głównie chmiel, a raczej intensywny granulat chmielowy. Zupełnie jakbym wąchał czysty granulat, a nie gotowe piwo. Dawno nie czułem tak mocnego granulatu w piwie. Nie jest to jakaś wielka wada, ale nie świadczy to zbyt dobrze o piwie. Granulki wysuszonego i sprasowanego chmielu łączą się tutaj  z łagodną nutą słodu, chleba i mokrego zboża. Cytrusy jakby się gdzieś pochowały, są bardzo stonowane i niewyraźne. Z tła natomiast wyłaniają się nieśmiałe echa żywicy, świeżej trawy, sosny oraz ziół. Niestety ta opowiastka jest zbyt piękna, by była prawdziwa - jest tu coś jeszcze. Coś jakby akcenty miodu i mokrego kartonu – utlenienie. Koszmar każdego piwowara, na który jednak nie ma on wpływu. Fakt – piwo nie jest pierwszej młodości, z drugiej zaś strony do końca terminu jeszcze 1,5 miesiąca, przy czym od dwóch miesięcy trzymam je w piwnicy. Wiem, że się nie znam, ale moim zdaniem takie sceny nie powinny mieć miejsca.
APA od Ambera to na pewno piwo z potencjałem. Ma lekkie ciało, odpowiednią do stylu pełnię, dobry balans oraz dość wytrawny, goryczkowy finisz. Aromat jest bogaty i różnorodny. Z pewnością będzie się podobać, pod warunkiem, że piwo będzie bardzo świeże i tym samym pozbawione naleciałości wynikających z utlenienia. Smak natomiast pozostawia już o wiele mniej do życzenia. Może tu jedynie trochę brakować wyraźniejszego buchnięcia ‘amerykanów’, ale poza tym jest OK. Ciecz dość żwawo znika ze szkła i nieźle orzeźwia.
Naprawdę byłoby całkiem spoko, gdyby na chatę nie wjechał mi miodek w mokrym kartonowym opakowaniu.
OCENA: 6/10
CENA: ok 5ZŁ
ALK. 5,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 22.01.2017
BROWAR AMBER

2 komentarze:

  1. Niedawno wypiłem w formie eksperymentu piwo: Piwni Koledzy APA uwarzone w Olbrachcie dla jakiejś tajemniczej firmy.
    Cena poniżej 5 zł. Powiem tyle: APY z Żywca, Ambera lub Fortuny mogą się radośnie schować. W tych pieniądzach to naprawdę spore zaskoczenie. To piwo było naprawdę bardzo fajne - polecam - oczywiście w kategorii niskobudżetowych piwek

    OdpowiedzUsuń