środa, 1 czerwca 2016

PHANTOM


Dziś na tapecie Phantom od Kingpina. Sympatyczna świnka przybrała twarz upiora, zjawy, co to się śni po nocach. Bardzo lubię te kingpinowskie etykiety. Niby schematyczne, ale zarazem bardzo spójne, dowcipne i w sumie też oryginalne. Przykuwają wzrok i mocno wyróżniają się półce sklepowej, a o to przecież chodzi. Nieświadomy Janusz kupi z ciekawości, bo fajnie wygląda ;>
Na ecie fantom, a w środku czai White IPA, czasem nazywana też Wit IPA – hybryda belgijskiego Witbiera oraz kultowego IPA. Mamy tu więc zarówno kolendrę, skórkę gorzkiej pomarańczy, jak i słód pszeniczny w zasypie. Wiadomo, że Michał Kopik do każdego piwa daje coś od siebie, jakiś ciekawy i mało spotykany/znany składnik. Do Phantoma dodał liście limonki kaffir. Nie znam, nie jadłem, ale niech będzie. Michał na pewno się zna na rzeczy. Całość oczywiście została doprawiona hamerykańskimi chmielami. Parametry też raczej zwrócone ku nowofalowej ipie. Powinno być zatem nieźle. Musi być nieźle, jak to u Kingpina. Jeszcze nie piłem od nich słabego piwa. Respect.


Phantom pieni się jak szalony. Generuje olbrzymich rozmiarów białą pianę o mieszanej wielkości pęcherzy. Początkowo pierzynka jest dość zwarta, lecz szybko zaczyna się rozrzedzać i dziurawić. Jej żywotność jednak jest wystarczająco długa. Piana opadając tworzy bardzo ładnie wyglądający lejsing.
Kolor piwa też niczego sobie. Ze szkła spogląda na mnie piękna złocista barwa, która jest lekko zamglona, co przy słodzie pszenicznym jest rzeczą jak najbardziej normalną.
Kingpinowska White IPA smakuje wybornie i zdumiewająco rześko. Wysokie i drobne nasycenie to jest to, czego oczekuję od tego typu piw. Uwielbiam miziające podniebienie bąbelki! Dominuje tu bardzo konkretna i wyrazista nuta cytrusów, głównie limonki ma się rozumieć. Choć z głębi można też wyłapać niuanse cytryn, pomarańczy oraz zielonych grejpfrutów. Jak dobrze poszukasz, to odnajdziesz też  lekkie muśnięcie owoców tropikalnych, świeżej trawy, tytoniu, ziół, igliwia (głównie sosny) i łagodnego słodu. Słód dopiero na szarym końcu tej listy. Finisz został okraszony wyraźną, a zarazem lekką, zwiewną i bardzo szlachetną goryczką o grejpfrutowym charakterze (jakże mogło być inaczej?). Takie właśnie jest to piwo – świeże do bólu, wybitnie cytrusowe, rześkie i lekko cierpkie! Super się to pije :D

Aromat jest równie porywający co smak. Mamy tu prawdziwe morze kwaskowych cytrusów. Kwaskowych, okrutnie wyrazistych i cholernie świeżych, jakby dopiero co zerwanych w krzaka! Przede wszystkim limonka, ale też niezbyt dojrzała kwaśna pomarańcza, grejpfrut, mandarynka oraz liczi i mango. W zasadzie nie pachnie to jak piwo, tylko wyciśnięty sok owocowy. Dalej mamy niewielką domieszkę tytoniu, kolendry i igieł sosnowych. Słód podobnie jak w smaku wycofany głęboko w tył, niemalże nieobecny. Genialny aromat! Jestem pod wielkim wrażeniem. Kłaniam się nisko i całuję rączki ekipie Kingpina. Jeden z najbardziej owocowych wywarów jakie piłem! Ever.
Powiedzieć, że to piwo jest udane, to tak jakby powiedzieć, że maluch był wygodnym autem. Bardziej prawdziwe będzie stwierdzenie – majstersztyk, mistrzostwo świata, cudo, rarytas, cymes. Phantom to naprawdę rzadki i wybitnie dopracowany okaz.
Piwo ma odpowiednią pełnię, pół wytrawny finisz, świetny balans, dużą złożoność i niebywałą pijalność. Znika ze szkła w oka mgnieniu. Piłbym hektolitrami, gdybym tylko miał możliwość, czas i pieniądze. Okropnie orzeźwiające, świeże, delikatnie cierpkie i lekko kwaskowe piwo! W sam raz na lato, na upały, na skwar. Lepsze niż woda. Dużo lepsze. No i kopie ;)
OCENA: 9/10
CENA: ok 9ZŁ
ALK.6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 02.08.2016
BROWAR KINGPIN//BROWAR ZARZECZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz