poniedziałek, 13 czerwca 2016

LOST WEEKEND




Niniejszym rozpoczynam kolejny cykl „Tydzień z…”. Tym razem tygodniową przygodę spędzę z Browarem Raduga, a w tle meczyki na Euro 2016 ;)
Jest to ekipa bardzo już znana, mająca ugruntowaną pozycję na rynku piw rzemieślniczych. Zwłaszcza odkąd można ich wypusty nabyć w sieci Tesco. Raduga słynie z wyszukanych trunków, często gęsto będących hybrydami różnych stylów, albo autorskimi interpretacjami. Ich motywem przewodnim są tytuły starych filmów, którymi nazywają swoje piwa. Etykiety mają spójne i dość ciekawe, ale zapewne to wszystko już wiecie. Po co ja to w ogóle piszę?
Kończę już to ględzenie, napomnę jeszcze tylko iż pierwszym piwem w cyklu jest Lost Weekend – piwo bardzo znane, jedno z pierwszych z tego przybytku. Jest to żytnie Black IPA, które wygrało swego czasu naszą VI Degustację Piw Bractwa Piwnego. Musiało naprawdę urywać dupę. Za chwilę sprawdzę jego obecną formę. 


Piwo w szkle wygląda świetnie. Jest totalnie czarne, nieprzejrzyste i majestatyczne jak pochmurna noc. Wieńczy je drobna, obfita i puszysta piana o barwie jasnego beżu. Pierzynka dość długo utrzymuje się przy życiu, zostawiając liczne i trwałe zacieki na szkle.
Lost Weekend jak wygląda, tak i smakuje. Piwo jest bardzo gładkie, śliskie i aksamitne. Cudownie zbalansowane. Z jednej strony atakuje nas przyjemny cytrusik, łagodna żywica i tropikalne frukty. Na drugim końcu kija mamy subtelnie palone słody, rześką kawę i delikatne czekoladowe muśnięcie. Tłem łagodnie sunie lekki karmelek i prażone ziarno słonecznika. Wszystko pięknie wyważone i dobrane. Zgrane ze sobą jak Scorpionsi, czy inni bitlesi. Finisz został naznaczony przeciętnej mocy goryczką o żywiczno-palonym rodowodzie. Gorycz jest krótka i szlachetna. Nie zalega i nieźle równoważy słodową pełnię. Naprawdę bardzo smaczne i ułożone piwo. Wchodzi jak złoto!

Aromat również poezja. Nie powstydziłby się go Słowacki, czy nawet Mickiewicz. Z poezji nigdy nie byłem dobry, nie rozumiałem tak końca dzieł ww. mistrzów, ale rozumiem to piwo. Jest wielowątkowe i nader bogate w doznania. W zapachu przeważa chmielowa dawka świeżych cytrusów, słodkawych owoców tropikalnych, żywicy oraz lasu. Świerkowe, tudzież sosnowe naleciałości bardzo zgrabnie uzupełniają stawkę. W drugim rzucie mamy ciemne owoce (jeżyny, borówki), odrobinę czekolady i prażonych słodów. Na deser natomiast dostajemy opiekany słonecznik, tosty, szczyptę karmelu i chleba razowego. Piękny i nadzwyczaj urodziwy to aromat. Można wąchać bez końca ;)
Żytnie Black IPA od Radugi to bardzo solidne, wielowątkowe i złożone piwo. Pełnia smaku rozwala kubki smakowe. Do tego mamy tu świetny balans, odpowiednią treściwość i bardzo dobrą pijalność. Ciecz jest przyjemnie gładka i jedwabista. Posiada adekwatną fakturę do użytych słodów. Mówiąc inaczej żyto zrobiło robotę. Można mieć małe pretensje jedynie do niezbyt mocnej goryczki. Albo obiecane 70 IBU jest wyssane z palca, albo jest tak skutecznie maskowane przez 16° Plato.
Tak, czy inaczej wciąż i niezmiennie jest to kawał porządnego i nietuzinkowego piwa. Oby tak dalej Radugo! :D
OCENA: 8/10
CENA: ok 8ZŁ
ALK.6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.08.2016
BROWAR RADUGA//BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz