czwartek, 9 czerwca 2016

MR. HARD'S ROCKS MILK


Są w tym kraju piwa znane i mniej znane. Potoczne jak koncerniaki i mniej spotykane jak rzemieślnicze krafty. Te najbardziej pożądane są najmniej dostępne. Rozpalają do białości wyobraźnię każdego beer geeka. Dla mnie jednymi z takich trunków wciąż są RIS i Barley Wine z Pracowni Piwa. Do tej pory z nazwy nie odróżniam które jest które, ale to nie ważne. Ważne, że wiem o co chodzi.
Niedawno PP wypuściła w świat dwie nowe wersje swojego flagowego RISa  – jedna z dodatkiem laktozy, druga z dodatkiem słodu wędzonego torfem (popularne to ostatnio jak ajfony wśród hipsterki). Ja miałem sposobność zakupić tylko tego mlecznego RISa, ale dobre i to. Nie wahałem się ani chwili, mimo wziętej z kosmosu ceny. Nie piłem nigdy dotąd regularnego Mr. Hard’s Rocks, ale będę pił za chwilę wariację na jego temat. Emocje wcale nie mniejsze. Naprawdę.


Mr. Hard’s Rocks Milk to jedno z najbardziej czarnych piw, jakie w życiu widziałem, a widziałem ich naprawdę sporo. Możecie mi wierzyć lub nie. Ciecz jest czarna jak smoła. Jak to zwykle w przypadku RISów bywa - piana nie jest ich mocną stroną. Tu również na powierzchni uformowała się niewielka kołderka beżowej piany. Dość drobnej i puszystej, jednak mało trwałej.
Piwo jest wyraźnie gęste, gładkie i oleiste. Długo i powoli sunie po przełyku, niczym „czajnik” po lodzie w curlingu. Bałem się laktozowej słodyczy, ale na szczęście nie ma jej na tyle dużo, by zamulać. Owszem słodycz jest, ale jak dla w dopuszczalnym jeszcze stężeniu. Mamy tu spore ilości kawy z mlekiem, słodko-gorzkiej czekolady i pralin. W drugim rzucie pojawia się mocne kakao oraz ciemne, palone słody zakończone niewielką popiołowością. Daleko w głębi czai się coś na kształt karmelu, przypieczonej skórki chleba i prażonego jęczmienia. Są też jakieś estry suszonych owoców, ale to dopiero po całkowitym ogrzaniu się piwa. Poza tym naprawdę jest ich ultra mało. Finisz został obsadzony zauważalną, umiarkowanie mocną goryczką o kawowo-palonym charakterze. Goryczka ani przez chwilę nie zalega, jest krótka, ułożona i dobrze jej z oczu patrzy ;) Wysycenie jest niskie, ale norma przy tego typu napitkach. Alko jest niemal niezauważalne, co najwyżej delikatnie grzeje w gardziołku. Fajnie to smakuje, choć brakuje mi tu większej dawki suszonych owoców.

Czas obwąchać ten cymes. Wow! Aromat chce urwać mi nosa, rozerwać go na strzępy i zgnieść na miazgę. Jest mocno intensywnie i wielowątkowo. Wyraźna i świeża kawa, gorzka czekolada, palone słody, praliny, suszone owoce (śliwki, rodzynki, wiśnie). Wszystko przedniej jakości! Dalej czyha na mnie przyjemne kakao, nieco karmelu, chleba razowego i likieru owocowego. Pięknie, cudownie to pachnie. Jako takiej laktozy to ja tu nie widzę, ale to nawet lepiej. Wspomniałem o likierze, czyli alkoholu. Ale bez obaw – szlachetna nuta wiśni w likierze to dodatkowy atut, a nie wada. Alko jest zupełnie nieinwazyjne i ułożone. Świetnie się komponuje na tle całej reszty. Super złożony i bogaty zapach! Oba kciuki wędrują ku górze :D
Imperialny Milk Stout z Pracowni Piwa to kawał wielowątkowego, pełnego i mięsistego piwa. Coś jak parówki z szynki (prawie samo mięso). Piwo jest gęste, lepkie, gładkie i wyklejające. W bardzo przyjemny sposób przemieszcza się z jamy ustnej do żołądka, jelita cienkiego, jelita grubego, a dalej to już wiecie gdzie… Treściwość jest spora, ale nie dominująca. Balans całkiem nieźle zaznaczony, a sama goryczka najwyższych lotów. Pije się je dość żwawo i systematycznie, dzięki czemu może być zdradliwe. Po małej buteleczce już szumi w główce ;p
Nie wiem na ile dodatek laktozy zmienił ten napitek, ale wydaje się że jeśli już, to chyba mu nie zaszkodził. Wpływ cukru mlecznego jest niewielki, ale pewnie tak właśnie miało być. Wyszło z tego bardzo fajnie zestrojone piwo, ale trzeba mieć świadomość, że są lepsze RISy z polskiej ziemi.
No, ale kurwa z tą ceną to grubo przesadzili! Ja naprawdę jestem w stanie wiele zrozumieć – ciążę u dwunastolatki, nierentowność kopalni węgla, „wypadek” prezydenta na A4, wojnę w Iraku, czy nocne szaleństwa pijanych celebrytów, ale nie to. Zdzierstwo w biały dzień!
OCENA: 8/10
CENA: ok 20ZŁ
ALK.8,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 25.03.2017
PRACOWNIA PIWA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz