środa, 15 czerwca 2016

DEMENTIA




Dzisiaj trzecie piwo od Radugi. To znaczy trzecie w tym tygodniu, bo przecież jest to „Tydzień z Browarem Raduga”.
Na tapecie ląduje Dementia – Imperial American Wheat. Rozumiem, iż wegetujecie na odpowiednio wysokim poziomie inteligencji, toteż daruję sobie wyjaśnienie z czym mamy do czynienia. Mocna, dojebana jankeskimi chmielami wersja amerykańskiej pszenicy brzmi naprawdę rozsądnie, zwłaszcza gdy bardzo chce ci się pić, brakuje ci elektrolitów i jesteś styrany jak ja dzisiaj. Po ośmiu godzinach pracy w fabryce (a nadmieniam, że nie jestem tam kierownikiem), a potem jeszcze cięższej harówce u siebie na budowie człowiek naprawdę jest ściorany. Ściorany jak koń po westernie, albo jak żółw po maratonie (pół roku w ciągłym „biegu” to naprawdę nie przelewki).
Czas więc odpocząć, wyluzować się i zregenerować siły. Między innymi po to pije się piwo prawda?


Dementia z początku ma ładną, białą pianę. Obfita i wysoka jest skubana, jednak dość szybko się rozrzedza i dziurawi niczym stare kalesony, co to nieraz dostajemy w spadku po dziadku. Efekt – po kilku minutach piana jest tylko wspomnieniem. Zostaje z niej tylko niewielki kożuszek (taki jak po zamieszaniu kakao na przykład). Barwa tego co siedzi w szkle jest stosunkowo ciemna jak na ten styl. Bursztynowe American Wheat to raczej rzadki widok. Może nie tak rzadki jak uczciwy polityk, ale jednak.
Obwącham piwko za chwilę, a tymczasem siup w ten głupi dziób! Ciecz jest dość zimna, ale nie przesadnie. Wysycenie bardzo niskie, bliskie zeru… nie dobrze. Dalej wcale nie jest lepiej. Solidnie słodowy napitek ma raczej niewiele wspólnego z mega rześkim i pijalnym piwem, za które się podaje. Tępa słodowość miesza się tutaj z nutami karmelu, opiekanego chlebka i chmielu. Na drugim planie stonowane owoce tropikalne, biszkopty, jakaś kwiatowość oraz zioła. Na zakończenie dostajemy po łbie od mało sympatycznej ziołowo-pestkowej goryczki, która może nie jest jakaś bardzo tęga, jednak sprawia mdłe i mało świeże wrażenie. Naprawdę w smaku to piwo nie oferuje żadnych ciekawych doznań. Pijąc w ciemno za cholerę bym nie zgadł, z czym mam do czynienia. A miało być tak pięknie…

Niestety aromat jest bardzo podobny. WTF? Dałem się zrobić w konia. Nie tak się umawialiśmy Radugo, oj nie tak ;p W zapachu rządzą tropiki. Słodkie owoce tropikalne panoszą się tutaj jak Żydzi w Izraelu. Ale dalej jest tylko gorzej – ponownie solidna i przytłaczająca dawka tępej słodowości o nieco opiekanym i karmelowym charakterze. Tuż obok pałęta się nawet przyjemna kwiatowa nuta, wspierana przez niewielkie cienie zleżałego chmielu, gumy balonowej oraz perfum. Faktycznie nieco perfumowe jest to piwo. Ale pytam się why? Co się stało, co poszło nie tak? Gdzie są kurna cytrusy, gdzie powiew świeżości? Nie ma mowy o przeterminowaniu, czy nieodpowiednim przechowywaniu. Kupiłem je chyba w kwietniu, gdy było jeszcze chłodno, a od dnia zakupu leżało w zimnej piwnicy (obecnie 11°C).
Dementia posiada całkiem niezłą pełnię smaku i odpowiedni balans, ale na tym niestety plusy się kończą. Piwo jest nad wyraz treściwe, słodowe i mdłe, przez co sprawia wrażenie starego (choć stare nie jest). Wyraźnie brakuje mu świeżości, jakiegoś kwasku i cytrusów do cholery, cytrusów! Goryczka niby wyraźna i obecna, ale mało szlachetna. Naprawdę robi nieciekawe wrażenie. To wszystko ujemnie rzutuje na pijalność, która jest bardzo przeciętna. Piwo da się wypić, ale chwilami musiałem się mocno zastanawiać nad kolejnym łykiem.
No to się kuźwa zregenerowałem! Spodziewałem się mocnego i wyrazistego w smaku, ale jednocześnie rześkiego i cytrusowego trunku, który wchodzi co najmniej jak cola na kacu, a tymczasem dostałem niezbyt świeże, pachnące słodko, mdło i ociężale piwo. Ktoś tu coś spartaczył, ale nie będę pokazywał palcami kto ;)
OCENA: 4/10
CENA: ok 9ZŁ
ALK.10.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.10.2016
BROWAR RADUGA//BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz