wtorek, 14 czerwca 2016

NIGHT FEVER




Tygodnia z Browarem Raduga ciąg dalszy. Po pierwszym i niezwykle udanym piwie (Lost Weekend) przyszła pora na dużo nowsze piwerko, a jest nim Night Fever.
Tak zupełnie nowe, to ono nie jest. Premierę miało już ładnych kilka miesięcy temu i od tego czasu spokojnie leżało sobie w mojej prywatnej, osobistej i pilnie strzeżonej piwnicy. Pięć kłódek, dwie Gerdy, szyfr, alarm, czujniki ruchu, Solid Security i pies cerber skutecznie odstraszają potencjalnych włamywaczy. No, ale miało być o piwie, a nie o zabezpieczeniach mojego bejsmentu.
Otóż Nocna Gorączka to pierwszy RIS Radugi (drugiego też już się dorobili). Parametry nie zwalają z nóg, u co niektórych wywołując pewne podśmiechujki. Ja owszem, zwracam uwagę na ekstrakt, ale nigdy nie ganię, dopóki nie spróbuję. 20°Blg to niby nie jest bardzo dużo, ale czasem wystarczy, by solidnie skopać dupsko. Piwo to leżakowane było z kostkami dębu francuskiego zatopionymi w bourbonie! Wiem, co to dąb. Wiem, co to bourbon, więc może być ciekawie. Zatem szklanki w dłoń i do boju! ;p


Dyskotekowy Night Fever to zupełnie czarne i nieprzejrzyste piwo. Kompletnie nic przez nie nie widać. Nie zobaczyłbyś nawet gołej panienki, gdyby za nim stała (za pokalem znaczy się). Piana jak to w RISach nie jest mocną stroną. Beżowa kołderka jest niewysoka, ale ładnie zbita, drobna i puszysta. Opada dość szybko bardzo delikatnie znacząc szkło.
Piwo jest bardzo nisko wysycone, gładkie, aksamitne i posiada umiarkowanie gęstą fakturę. Smak jest wystarczająco wyrazisty, ale jak na ten styl stosunkowo mało urozmaicony. Dominuje w nim wyraźna kawa, palone słody, prażony jęczmień i gorzka czekolada – wszystko to w jakby podwójnej dawce. Z tła wyłaniają się delikatne cienie bourbonu i dębu. Niestety daje o sobie też znać alkohol, który wyraźnie piecze w przełyku. Da się z tym żyć, ale wolałbym lepiej ukryty etanol. Finisz został naznaczoną mocną, tęgą goryczką o kawowo-palonym i niestety również alkoholowym charakterze. Goryczka długo siedzi na podniebieniu, jest ostra i piekąca. Całość smakuje średnio, a piwo sprawia wrażenie chaotycznego i nieułożonego.

W aromacie alkoholu nie czuć prawie wcale, więc jest pierwszy pozytyw. Po szybkim wąchanku stwierdzam, że pozytywów jest więcej, a zapach jest sporo lepszy niż smak. Mamy tu bogactwo doznań – prawdziwa gorzka czekolada, wyraźna kawa, palone słody, pumpernikiel, dębina. A w tle cichutko pobrzmiewa odrobinka bourbonu, melasy, pralinek i lukrecji. Całość pachnie intensywnie i przyjemnie. O wiele bardziej przyjemnie się to wącha niż pije.
Night Fever to dosyć pełne w smaku piwo, poprawnie wytrawne, gładkie i gęstawe w swojej fakturze. Balans jest bardzo dobrze rozłożony, goryczka jest mocna i konkretna. Doskonale równoważy słodowe ciało. Pijalność niestety nie jest najmocniejszą stroną tego napitku. Dzięki nadmiernie uwydatnionemu alkoholowi i zalegającej goryczce piwo pije się dosyć wolno, a już pod koniec do każdego łyku trzeba się w zasadzie zmuszać. Ja rozumiem, że RIS to wybitnie degustacyjne piwo, ale aż tak długiej degustacji to naprawdę się nie spodziewałem.
Aromat jest całkiem fajny, ale smak pozostawia wiele do życzenia. Piwo jest wyraźnie nieułożone (a świeże oczywiście nie jest), chaotyczne i niepoukładane. Wpływ kostek dębu może i jest obecny, ale jakoś nie wybił tego trunku na jakiś wysoki level.
OCENA: 6/10
CENA: ok 10ZŁ
ALK.8,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.10.2016
BROWAR RADUGA//BROWAR ZODIAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz