poniedziałek, 10 lipca 2017

PO GODZINACH - SAISON NA MADAGASKAR



Browar Amber piwa „Po Godzinach” wypuszcza jak oszalały (Po Godzinach to linia takich ciekawszych piw. Nie chodzi o to, że w browarze klepią nadgodziny). Ja już po raz któryś nawiążę tutaj do konkurencji, czyli serii Miłosław Warzy Śmiało. Na Żytnie Session IPA od Fortuny, Amber odpowiada Saisonem Na Madagaskar – sezą doprawione sporą ilością różnorakich przypraw. Tak się porobiło, że tradycyjne browary regionalne pełną parą warzą crafty! Wery najs :D Niech ta wojna trwa dalej! Wojna o klienta znaczy się… ;)
No więc tak. Do piwa, czy też może do kadzi dorzucono: aframon madagaskarski (nie nowinka wśród kraftowców, ale pomysł warty uwagi), skórkę pomarańczy, skórkę cytryny, skórkę pomarańczy bergamotki, trawę cytrynową (to też już było po wielokroć, ale można zapropsować) oraz kolendrę, choć to nie Witbier przecież. Do tego na pokładzie znalazł się między innymi słód pszeniczny, słód żytni i orkiszowy. Całość nachmielono po amerykańsku rzecz jasna. Kurde powiem Wam, że na papierze wygląda to cholernie obiecująco! Nie ma na co czekać, lecę po otwieracz oraz szkłoooooooo……
Parę zdjęć wykonanych blenderem i już mogę rozkoszować się piwkiem. Wpierw jeszcze dwa słowa o etykiecie, która jest naprawdę świetna! Spójność z całą serią zawsze sobie cenię, ale te barwy to po prostu mistrzostwo! :D Może nawet bardziej kojarzą się z porą wiosenną, aniżeli letnią, ale kto by się tym przejmował? Kolory są żywe, oczojebne i wyróżniają piwo  na półce, zdradzając nam przy okazji czego spodziewać się w środku. 


Łykniem, bo odwykniem ;> Mhmmm… piwo jest naprawdę rześkie, letnie, owocowe. Wysycenie umiarkowane, choć piana rosła jak szalona i nie miała zamiaru przestać. Biała i drobna pierzynka długo się utrzymuje, cudnie lepiąc się do szkła. Jasno pomarańczowe i wyraźnie mętne w barwie piwo smakuje bardzo dobrze. Przede wszystkim cytrusowo. Czuć trawę cytrynową, bergamotkę, wspomniany aframon oraz bardziej tradycyjne pomarańczowe klimaty. Z tła dolatuje dobrze skrojona, puszysta słodowa podbudowa o fajnym pszeniczno-chlebkowym charakterze. Stawkę zamykają nieśmiałe cienie kolendry, chmielu oraz ziół. Szczególnie fajnie zaznacza się tutaj bergamotka, przez co trunek przyjemnie zalatuje wiadomo jaką herbatą. Goryczka jest niewielka, ale to taki styl, więc gra gitara. Dzięki słodowi pszenicznemu piwo wydaje się bardziej pełne w smaku, niż sugerowałby to stosunkowo niewielki przecież ekstrakt (12,1°Blg). Mimo to sprawia lekkie wrażenie, jest strasznie pijalne i niebywale świeże. Całość smakuje naprawdę wybornie! Można pić bez końca ;)

Zapach także niczego sobie. Albo nie, to zbyt liche określenie. Aromat z pewnością ma potencjał na urywanie. Jest mocny, wyrazisty i szalenie przyjemny. Przeróżnej maści cytrusy hulają, aż miło! Mało pokala nie rozwalą. Jest skórka cytryny, pomarańczy, jest bergamotka, trawa cytrynowa i aframon. Można by rzec, że to powtórka ze smaku. Owszem, ale nie ma tu nudy. Zapaszek jest nad wyraz rześki, świeży, letni i owocowy. Kolendra także gdzieś tam majaczy na horyzoncie, dając pewne skojarzenia z witkiem. Tłem sunie przyjemna słodowość, oczywiście o słodkawym pszenicznym sznycie. Na samym końcu majaczą delikatne przyprawy o nieco pikantnym charakterze. Coś jakby pieprz różowy, sam nie wiem. W każdym bądź razie to na pewno robota dedykowanych do Saisona drożdży. Genialnie to pachnie. Pan Nosek jest zadowolony :)
Browar Amber naprawdę zgotował nam tutaj kawał dobrego napitku. Całość wypada nad wyraz intensywnie, a przy tym naturalnie i rześko. Piwo wchodzi jak woda, doskonale gasi pragnienie, smakując niecodziennie i lekko. Ogrom kwaskowych, cytrusowych klimatów sprawdza się tutaj idealnie, co ważne nie dając nam wrażenia jednolitości.
Szczerze i gorąco polecam! Na letni skwar (którego na razie nie ma) będzie jak znalazł.
OCENA: 8/10
CENA: 5.99ZŁ (Tesco)
ALK. 5,1%
TERMIN WAŻNOŚCI: 08.12.2017
BROWAR AMBER

1 komentarz: