sobota, 15 lipca 2017

Nowość! ŻYWIEC AMERYKAŃSKIE PSZENICZNE. Hit, czy shit?



Pod koniec czerwca na półki sklepowe trafił nowy Żywiec, o którym dowiedziałem się zupełnie przypadkiem. Po prostu na niego trafiłem (w Tesco bodajże). Wytrzeszczyłem lekko prawą gałkę oczną, po czym wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej, myśląc sobie, że nie będzie to nic wartego uwagi prawdziwego beer geeka
Mijały dni, a może nawet tygodnie, gdy wtem Kopyr zrobił na swoim kanale drugi Wielki Test American Wheat. No i nowy Żywiec pozamiatał! Niemalże zajął drugie miejsce, lecz ostatecznie było to trzecie miejsce na podium! Wśród dziesięciu piw trzeba dodać. Reszta to oczywiście same piwa craftowe z bardzo znanych browarów. Można? Można.
Powoli, powoli również od innych blogerów (i nie tylko) docierają sygnały, że nowy Żywiec Amerykańskie Pszeniczne to naprawdę zacny napitek, w zasadzie trzymający poziom naszych rzemieślników. Tyle, że jest o połowę tańszy :D No i jest z koncernu! Tego złego i niedobrego koncernu, co to zamiast piwa produkuje rozwodnioną brzeczkę na wpół z pomyjami ;)


Wpierw rzut okiem na opakowanie. Etykieta jak to od tych „lepszych” Żywców. Graficznie spoko, tylko ten kolor jakiś taki nijaki, mdły. Nie wiem co to jest, jakiś beż? Zawartość goryczki przedstawiona jest w formie szyszek (like), jest temperatura serwowania (chyba ciut za niska), no i oczywiście szklanka zmieniająca kolor, gdy piwo osiągnie pożądaną zimność, czy też lodowatość. Karny kutas z pewnością należy się za brak pełnego składu! A wydaje mi się, że na niektórych Żywcach jest pełny skład. Czy tylko mi się wydaje? Czekam na Wasze komentarze.
Nowość od Żywca wygląda całkiem spoko. Jasno złota, wręcz blada barwa idealnie celuje w styl American Wheat. Piwo jest oczywiście wyraźnie zmętnione, a pieni się jak szalone! Czapa śnieżnobiałej piany rośnie jak głupia. Pierzynka jest średnio ziarnista i dość trwała. Niespiesznie opadając solidnie koronkuje nam na szkle. Piwo punktuje już na stracie. Wery najs.
Pijemy. Wysycenie umiarkowanie wysokie, drobne, perliste. Piwo sprawia wrażenie lekkiego  i w sumie jest takie (11,5° Plato). Faktycznie cytrusy (cytryna, limonka) są tutaj obecne, ale ich poziom nie jest jak dla mnie jakiś szalenie wysoki. Chodzi tu bardziej o skórkowe klimaty niż o sam miąższ. Mimo to i tak jest nieźle. W pierwszym akordzie na języku można wyczuć przyjemną kwaskowatość, która po chwili ustępuje miejsca przyjemnym nutom słodowym, spod znaku pszenicy oczywiście, ale też słodkawych biszkoptów i jasnego pieczywa. Rolę tła pełni lekka chmielowość (taka wiecie, tradycyjna) oraz raczej niespotykana w tym stylu przyprawowość o minimalnie pikantnym charakterze. Nie mam pojęcia, czy to robota belgijskich drożdży, czy jakiegoś dodatku (np. aframonu), bo jedno i drugie nie pasuje mi do koncernowego piwa. Przez tą przyprawową nutę troszkę zalatuje to Saisonem, który zresztą jest w ofercie Żywca. Całość smaczna, świeża i orzeźwiająca. Dobra robota!

Teraz czas na małe wąchanko, a może nawet i duże wąchanko. To, że aromat jest silny i wyrazisty, to wiedziałem już po odkapslowaniu butelki. Niestety po dwudziestu minutach stwierdzam, że zapach trochę stracił na sile, choć wciąż nie jest najgorzej. Chyba nie będzie zbyt odkrywcze jeśli powiem, że pachnie mi to skórką cytryny, limonki i pomarańczy. A nieco z tyłu trzymają się tony słodkawej pszenicy, chlebka oraz chmielu. Gdzieś daleko w głębi majaczy subtelna trawiastość, zwiewna przyprawowość oraz niespodziewana tutaj nutka igieł sosnowych - zupełnie jak w Miłosławiu APA.
Żywiec Amerykańskie Pszeniczne to lekkie, rześkie piwo o stosunkowo niewielkiej pełni smaku (taki styl po prostu). Ciała nie ma tu za wiele, lecz do wodnistości daleko mu, jak mnie do objęcia funkcji Prezesa Rady Ministrów. Pije się to szybko i przyjemnie, bo smak i zapach naprawdę dobrze się spisują. Co prawda można by się doczepić do paru niewielkich mankamentów (między innymi do tej przyprawowej nuty niewiadomego pochodzenia), lecz w sumie po co? Jak na koncernowe piwo, to naprawdę jest bardzo dobrze.
Cieszy mnie to, że nie zrobiono tego na pół gwizdka. Widać, że się przyłożyli. Wyszło z tego całkiem dobre piwo. Może wielkiego szaleństwa w nim nie ma, ale za te pieniądze jest naprawdę spox :)
OCENA: 7/10
CENA: 4ZŁ (monopolowy)
ALK. 4,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 13.12.2017
GRUPA ŻYWIEC

3 komentarze:

  1. pełne zaskoczenie
    nie przepadam za piwami pszenicznymi ,ale będąc na wakacjach zobaczyłem w jakiejś restauracji ,a ponieważ nie było na czym oko zawiesić spróbowałem czegoś co pierwszy raz widziałem
    na wakacyjną posiadówkę gorąco polecam
    generalnie rzadko piję piwa koncernowe/najwyżej właśnie z Żywca -porter ,apa,bock/
    nadmieniam ,że racenzję Kopyra zobaczyłem dopiero po spożyciu ,i też byłem zaskoczony wynikami.
    według mnie Żywiec zatrudnia paru ludzi którzy coś myślą i zmierzają w dobrym kierunku.
    mimo mojego sceptycznego podejścia do koncernów-dobra robota

    OdpowiedzUsuń
  2. Hit, czy shit? To wzięte od Bartka Nowaka z MałegoPiwka i trochę mi to u Ciebie wygląda niezbyt ładnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie troluj Tomek...
      To jest znane powiedzonko, które wiele osób używa. Z pewnością nie wymyślił go Bartek ;)
      Pozdrawiam

      Usuń