Przejdź do głównej zawartości

SZERYF - IPA o podejrzanym charakterze



Gościszewo – niewielka wieś na Pomorzu, mekka AleBrowaru, synonim prawdziwego browaru regionalnego. Piwa mają nawet niezłe, choć do czołówki polskiego piwowarstwa raczej bym ich nie zaliczył. Mimo to AleBrowar wyraźnie pchnął ich do przodu. Pokazał, że można. Ba! Że nawet trzeba iść przed siebie z odwagą i nowymi pomysłami.
Jednym z nich jest nowofalowy Szeryf – IPA o dość niskich parametrach (14°Blg). Dolna granica stylu, osobiście wolę taką na przykład szesnastkę, no ale nie będę wybrzydzał i trolował jak jeszcze piwa nie spróbowałem. Niech nawet będzie to APA. Też może być. Ważne żeby było to dobre. Nazwa stylu nie ma znaczenia. Najpierw sprawdźmy, a jeśli już to będziemy narzekać później.
Piwo na papierze nie wyróżnia się absolutnie niczym. Zwykła, klasyczna IPA (amerykańska jak sądzę). Taka jak Bóg przykazał. Nie żadne tam Niu Ingland, czy Łest Kołst. IPA po prostu.


Przelewam, cykam fotkę i oglądam. Szeryf prezentuje się naprawdę zacnie. Piwko jest śliczne – miedziane z rubinowymi refleksami widocznymi pod światło. Generalnie jest klarowne, choć mam wrażenie delikatnego zamglenia. Piana na dwa palce, puszysta, kremowa w barwie, drobno ziarnista. Utrzymuje się przeciętną ilość czasu. Nieźle znaczy szkło.
Pierwszy łyk mnie raczej nie zaskoczył. Podobnie drugi, piąty i dziesiąty. Całkiem poprawne piwo, może nawet i niezłe, ale tak naprawdę  niczym nie wyróżniające się. Stara szkoła, czyli solidna słodowa podbudowa, wspierana przez karmel, biszkopcik oraz żywicę. Nieznaczne owoce tropikalne występują dopiero na drugim planie. Gdzieś pomiędzy natomiast plątają się echa ziół, chmielu, iglaków oraz lasu. Cytrusów jako takich raczej nie stwierdziłem. Jest za to dość wyraźna, umiarkowanie mocna goryczka o niezłym ziołowo-pestkowym zacięciu. Minimalnie zalega, ale sumarycznie jest miękka i zaokrąglona, sprawia miłe wrażenie. Wysycenie niskie, jak dla mnie zbyt niskie. Całość smakuje nieźle, ale do zachwytów bardzo daleka droga.

Wącham. Zapach jakoś zanadto nie bucha z pokala. Co najwyżej delikatnie mizia mi nozdrza. Świeżo to pachnie, ale ponownie bez jakichkolwiek fajerwerków. Karmelek i delikatne toffi wespół z owocami wydają się rozdawać tutaj karty. Co ciekawe pachnie mi to bardziej czerwonymi owocami, aniżeli typowymi nutami tropikalnymi (coś jak Red IPA, czy inne ustrojstwo). Dopiero dalej do gry włącza się znana już ze smaku słodowa baza o chlebowo-biszkoptowym profilu. Daleko w tle majaczy delikatna żywica, okraszona subtelną nutką akcentów leśnych oraz takiego tradycyjnego chmielu. Na samym zaś końcu można doszukać się śladowych ilości opiekanego pieczywa, jakby skórki chleba, czy coś w ten deseń.
Jak na czternastkę piwo ma niezłą głębię smaku. Początkowo wydaje się być nieco treściwe, lecz finisz obfituje raczej w półwytrawne cechy. Goryczka jest dosyć solidna, dzięki temu balans staje na wysokości zadania. Odbiór trochę psuje zbyt niskie wysycenie, co ujmuje rześkości temu piwu. Pije się je z przeciętną szybkością. Chciałoby się szybciej, ale po pierwsze za mało tutaj bąbelków, po drugie goryczka trochę zalega, co skutkuje takim niezbyt przyjemnym mdławym posmakiem.
Piwo wyszło nieznacznie lepiej niż przeciętnie, ale nie to chodzi mi teraz po głowie. Mianowicie zaczynam się zastanawiać, czy to jest AIPA, czy English IPA? A może Red IPA? Cholera wie…
OCENA: 6/10
CENA: ok 6.50ZŁ
ALK. 5,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 29.11.2017
BROWAR GOŚCISZEWO

Komentarze

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

WIELKI TEST PIW TYPU DESPERADOS

Wielki Test Piw Typu Desperados, Wielki Test Piw Aromatyzowanych Tequilą, Wielki Test Piw o Smaku Tequili. To chyba wystarczające zajawki, by każdy piwny Janusz się pokapował o co mi chodzi. Wspólną ich cechą jest dodany aromat tequili, a przy okazji cały szereg różnych substancji chemicznych. Bazą jak sądzę jest tu zwykły jasny lager, który i tak finalnie nie odgrywa praktycznie żadnej roli. Tequila to słynna meksykańska wódka produkowana ze sfermentowanego soku agawy niebieskiej. Istnieje wiele jej odmian, a niektóre z nich są nawet przez kilka lat leżakowane w dębowych beczkach po bourbonie, whisky, sherry, czy koniaku. Przymierzałem się do tego tematu jak pies do jeża, czy saper do bomby. Plan był prosty, ale z wykonaniem jak zwykle spore problemy. Główny problem jak zwykle tkwił w zapewnieniu sobie odpowiedniego materiału do testu. Zebranie wszystkich tego typu piw jakie przyszły mi do głowy, okazało się oczywiście niewykonalne z bardzo prostego powodu – niektóre po prostu przesta…

CZYM RÓŻNI SIĘ PODPIWEK OD KWASU CHLEBOWEGO?

Już jako mały brzdąc, niejednokrotnie widywałem na półkach w markecie owe „mityczne” i tajemnicze napoje i zastanawiałem się, co to jest u licha? Jak to smakuje, czy dziecko może to pić? Czy to ma alkohol? U mnie w domu jakoś nigdy nikt się nie imał tego typu wynalazków. Z perspektywy dorosłego człowieka również co jakiś czas natykałem się na różne podpiwki i kwasy chlebowe, ale nadal przez długie lata nie wiedziałem, czym różni się jedno od drugiego, jak one smakują i jak się je robi? Przeważnie stoją na półce z piwami, więc czy to są jakieś piwa może?
Sprawa nie dawała mi spokoju, mimo iż nie znajdywałem nigdy odwagi, by kupić coś takiego i spróbować. Zawsze wolałem wziąć starego, sprawdzonego Żywca lub Tyskacza. W końcu pewnego pięknego dnia, szala mojej niewiedzy zaczęła stopniowo przechylać się w stronę światła, a przecież wiadomo, że zawsze trzeba iść w stronę światła ;>
Powoli zacząłem zgłębiać temat, zakupiłem kilka sztuk, chyba najbardziej znanych tego typu napojów w kra…

WIELKI TEST MUSZTARD ROLESKI

Słowo się rzekło! Trochę musieliście poczekać na ten wpis, ale w końcu udało mi się pocisnąć z tematem. Specjalnie dla Was i niejako na Wasze żądanie zrobiłem Wielki Test Musztard z firmy Roleski!:)

Tytułem wstępu, by nieco wtajemniczyć Was w świat musztard zapraszam (tych co jeszcze nie czytali) do mojego artykułu pt. „Musztarda nie jedno ma imię”. Znajdziecie tam szereg niezbędnych i ciekawych informacji odnoście tej niedocenianej wg mnie przyprawy. A teraz trochę o samym teście. Na warsztat wziąłem 13 różnych musztard. W zasadzie to wszystkie od Roleskiego z wyjątkiem Stołowej i tych z przedrostkiem bio. Musztardy jadłem razem z chłodną parówką, co by jej temperatura przez cały czas była jednakowa. Po każdej musztardzie robiłem kilkuminutową przerwę i popijałem wodę, aby wypłukać z ust smak poprzedniej. Głownie skupiałem się oczywiście na smaku, jego ostrości i pikantności o ile jakaś była. Rzecz jasna oceniałem też sam zapach oraz konsystencję. Wszystko to oczywiście w odniesieniu …

OKO W OKO - Perła Chmielowa (brązowa butelka) vs Perła Chmielowa (zielona butelka)

Zgodnie z zapowiedziami teksty ukazujące się na blogu, gdzie porównuję ze sobą dwa piwa noszą od teraz nazwę „Oko w Oko” i stanowią niejako odrębny dział. Oczywiście wciąż są to recenzje, ale w moim odczuciu chyba nieco bardziej interesujące niż tradycyjne posty. Piwa tu opisywane są w jakimś stopniu do siebie podobne, może nawet niekiedy identyczne (przynajmniej w teorii). W każdym razie zawsze coś ich ze sobą łączy, ale też jednocześnie niekiedy dzieli. Moim zadaniem jest wskazać różnice i podobieństwa oraz rozstrzygnąć, które z nich jest lepsze i dlaczego. Jak widzicie dziś zajmę się piwem Perła Chmielowa Pils, bo tak brzmi pełna nazwa najbardziej popularnego „piwa regionalnego” z Lubelszczyzny. Nie zamierzam tutaj wchodzić w dysputy, czy Perła Browary Lubelskie to browar regionalny, czy już koncernowy. Faktem jest, że to moloch, a jego piwa można bez problemu kupić w całej Polsce. Kto nie był nigdy na Lubelszczyźnie zapewne nie wie, że w tamtych stronach słynna Perełka występuje w…

Grudniowa eskapada po browarach woj. Śląskiego

(NIE)WIELKI TEST PIW ŚWIĄTECZNYCH

MOJA PIWNICZKA: 5-letni RACIBORSKI PORTER

WIELKI TEST PIW KONCERNOWYCH

Nie wiem, czy ja jestem jakiś głupi, czy niepoprawny politycznie, ale postanowiłem zrobić sobie Wielki Test najpopularniejszych piw koncernowych. Nie żadne tam Dębowe Mocne, czy inne Warki Strong. Nie. Po prostu zwykłe i najbardziej popularne koncerniaczki (tzw. ‘jasne pełne’) w Wielkim Teście. Ślepym teście, mówiąc dokładniej. Co z tego wyszło przeczytacie poniżej.
Na co? Po co?
Już dawno chciałem to zrobić, co najmniej pół roku temu. Pomysł wpadł mi do łba znacznie wcześniej niż Wielki Test Piw Zielonych. Który jest bardziej hardcorowy? Ciężko powiedzieć. A po co to wszystko? Dlaczego szanowany piwny bloger (jaka skromność z mojej strony ;p) miałby sobie zaprzątać głowę bezpłciowymi i wypranymi ze smaku ojrolagerami? Ano po to, ponieważ gro czytelników pija właśnie takie piwa. Ba! Co tu dużo mówić – sam też je pijam i zapewne większość piwnych blogerów także to robi. Tylko nie każdy potrafi się do tego przyznać. Oczywiście obecnie nie wlewam w siebie zwykłych koncerniaków tak częs…