niedziela, 11 stycznia 2015

PERSEFONA

ALK.5%. Ostatnimi czasy za Browarem Olimp trudniej nadążyć niż za Usainem Boltem. Marcin Ostajewski najwidoczniej wpadł w jakiś trans i chyba nocuje na warzelni, bo wypuszcza piwo za piwem (chłopak nie ma dla nas litości ;p). Od początku grudnia do dnia dzisiejszego mury browaru w Wąsoszu opuścił już Ares, Persefona, Demeter, Zefir oraz kooperacyjny Satyr. I weź tu człowieku ogarnij to wszystko?
W moje lepkie ręce wpadła Persefona właśnie – piwo w stylu American Pale Ale. Z definicji lekki i sesyjny trunek, w tym przypadku nachmielony australijskim Topazem i amerykańcami spod znaku Tomahawk oraz Chinook.
Na mieście mówią, że APA najlepiej nadaje się do rozpoczęcia przygody z nowofalowym piwowarstwem, bowiem AIPA może być zbyt intensywne i wyraziste dla „piwnego Janusza”. Januszkiem oczywiście nie jestem i z niejednego Polmosu....(czekaj, to nie ta bajka)...z niejednej warzelni piwo piłem, ale domyślam się, że być może ktoś z czytelników wkracza dopiero na tę właściwą ścieżkę piwnych meandrów. 


Persefona pieni się bardzo obficie. Śnieżnobiała kołderka średnio ziarnistej piany dosyć długo utrzymuje się przy życiu i przepięknie osadza się na ściankach. Co za widok!
Złocisty (fota tego nie oddaje) i opalizujący trunek pachnie bardzo przyzwoicie. Przyjemna owocowość fajnie komponuje się z łagodnym chmielem, trawą, iglakami i kwaskowymi cytrusami. To wszystko spaja nienachalna słodowa nuta oraz lekkie kwiatowe tło. Całkiem fajnie się to wącha, choć intensywność mogłaby być troszkę większa.
W smaku niestety nie jest już tak kolorowo. Piwo jest mdłe, mało orzeźwiające i raczej słabo pijalne. Dominuje słodowość, podszyta nieśmiało cytrusami i wyraźną chmielowością. Przez usta przewija się także ulotna trawiastość oraz zioła. Trochę brakuje tu „hameryki’, co objawia się niemal zupełnym brakiem estrów owoców. Najbardziej jednak w konsumpcji przeszkadza ordynarna, chmielowo-ziołowo-pestkowa goryczka, która jest ciężka, solidna i mocna, ale przede wszystkim strasznie zalegająca i tępa. Dawno nie miałem do czynienia z tak nie ułożoną i mdłą goryczą.

Piwo jest przeciętnie wysycone dwutlenkiem węgla - wydaje mi się, że gazu jest tu ciut za mało. Większa ilość bąbelków w tym wypadku dodałaby sporo rześkości, a co za tym idzie również pijalności.
Miało być tak pięknie, ale niestety tym razem nie było. Coś wyszło nie tak jak powinno. Piwo ma odpowiednią pełnię i wyraźnie wytrawny finisz, a tym samym nie za dużą treściwość. Jednak problemem jest tu słaba pijalność, fatalna wręcz goryczka oraz stosunkowo nikłe naleciałości nowofalowych lupulin.
Aromat jest nawet niezły, ale ten smak... Naprawdę miałem spore problemy z osuszeniem pokala.
OCENA: 5/10
CENA: 6,50ZŁ (Skład Piwa)
BROWAR OLIMP//BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz